fot. DreamHack/Adela Sznajder

Immortals z walkowerem. Co tak naprawdę się wydarzyło?

Finał DreamHack ASTRO Open Montreal 2017 zostanie zapamiętany nie ze świetnych akcji czy szalonych comebacków, ale przez decyzję o ukaraniu Immortals walkowerem na pierwszej mapie. Choć emocje jeszcze nie do końca opadły, poznaliśmy stanowisko organizatorów turnieju, szefa północnoamerykańskiej organizacji oraz samych zawodników. Co tak naprawdę wydarzyło się w Montrealu?

Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu wystosowanym przez DreamHack, finał zaplanowany został na 15:30 czasu lokalnego, czyli godzinę po zakończeniu drugiego półfinału pomiędzy North a Cloud9. Turniej niemal od jego początku przebiegał zgodnie z „przyspieszonym terminarzem”, o czym wiedzieli wszyscy zawodnicy biorący w nim udział, a sześćdziesięciominutowe interwały pomiędzy kolejnymi spotkaniami były normą. Organizator zapewnia, że gracze Immortals o konkretnej godzinie rozpoczęcia finału byli informowani co najmniej dwukrotnie – raz po wygraniu przez nich starcia z CLG w pierwszym półfinale, a drugi w trakcie trwania wspomnianego meczu North z Cloud9.

Po zakończeniu tego spotkania poinformowaliśmy Immortals o tym, że powinni podłączyć się na scenie i przygotować do rozpoczęcia finału. O 15:05 gotowych było tylko dwóch zawodników – tłumaczą organizatorzy. Wspomniana w oświadczeniu DH dwójka to Lucas „steel” Lopes i Ricardo „boltz” Prass. Kiedy na zegarze wybiła 15:30 czasu lokalnego, Immortals w dalszym ciągu nie było w stanie rozpocząć meczu. W tym momencie – zgodnie z regulaminem DreamHacka – zespół otrzymał kwadrans na to, by zgłosić pełną gotowość, a za przekroczenie tego limitu groził walkower na pierwszej mapie. Immortals nie było w stanie rozpocząć walki z North o 15:45, dlatego organizatorzy zostali zmuszeni „oddać” pierwszą mapę Duńczykom, a Brazylijczycy otrzymali raz jeszcze to samo ultimatum – albo wyrobicie się w kwadrans, albo wlepiamy wam walkower. Ostatecznie Immortals zgłosiło gotowość cztery minuty przed deadline’em, a mecz rozpoczął się o 15:56 czasu lokalnego od wyniku 1:0 w mapach dla North.

Głos w tej sprawie zajął właściciel Immortals, Noah Whinston, który zapewnił, że nie zamierza tej sprawy zamieść pod dywan. – Z tego miejsca chciałbym przeprosić wszystkich fanów naszej sekcji Counter-Strike: Global Offensive – napisał on „na gorąco” na Twitterze. – Przyjrzymy się tej sprawie wewnętrznie. Każdy czyn powinien mieć swoje konsekwencje. Dziękuję organizatorom za egzekwowanie zasad – dodał. Kiedy nieco ochłonął, Whinston zapewnił, że nie podejmie żadnych wiążących kroków do momentu usłyszenia pełnych wyjaśnień od swoich podopiecznych.

A co w tym czasie robił Lucas „LUCAS1” Teles, Henrique „HEN1” Teles i Vito „kNg” Giuseppe? Choć media społecznościowe aż huczały od plotek dotyczących imprezowania dzień wcześniej, pierwszy z wymienionych – LUCAS1 – napisał na Facebooku, że cała trójka po prostu zaspała. Zdaniem Telesa, czujący zmęczenie podróżą z Malmö do Montrealu zawodnicy chcieli skorzystać z przerwy pomiędzy meczem z CLG a finałem z North i zdecydowali się na półgodzinną drzemkę, a spóźnili się ze względu na to, że ze snu nie zdołał ich wybudzić budzik.

Ostatecznie Immortals do finału podeszło niezwykle rozbite, co skrzętnie wykorzystało North. Duńczycy pewnie wygrali na Cobblestone, co dzięki przyznanemu walkowerowi pozwoliło im na wygranie całego DreamHack ASTRO Open Montreal 2017 i zgarnięcie 50 tysięcy dolarów.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

mousesports zwycięzcą ESG Tour: Mykonos

Po rozstrzygnięciu losów najniższego stopnia podium, gdzie Virtus.pro uległo SK Gaming, przyszedł czas na wyłonienie najlepszej drużyny ESG Tour Mykon...