fot. Helena Kristiansson / ESL

Tego dnia… Virtus.plow pokazuje charakter i triumfuje w Dubaju

Równo dwa lata temu Virtus.pro po niesamowitym, pięciomapowym boju pokonało dzisiejsze Astralis w finale piekielnie mocno obsadzonego ESL ESEA Dubai Invitational 2015. Dzięki zwycięstwu w tym turnieju Polacy opuścili Zjednoczone Emiraty Arabskie z przeświadczeniem, że ograli całą światową śmietankę, a zaczynający się sezon może obfitować w sukcesy.

Finał z Duńczykami był kulminacją świetnej w wykonaniu Virtusów imprezy, na której zameldowali się najlepsi z najlepszych. Oprócz Polaków fani w Dubaju mogli oglądać w akcji Natus Vincere, fnatic, Ninjas in Pyjamas, Titan, Team EnVyUs, Cloud9 oraz Team SoloMid, czyli drużynę Nicolaia „dev1ce’a” Reedtza. Tylko Titan było w tamtym momencie poza pierwszą dziesiątką rankingu HLTV.org – musicie więc przyznać, całkiem niezłe towarzystwo!

Dla Virtus.pro zawody zaczęły się 10 września, kiedy to „na dzień dobry” zmagań w Grupie A Polacy rozegrali kolejną odsłonę esportowego El Clasico z Ninjas in Pyjamas. Zespół Wiktora „TaZa” Wojtasa nie czekał na włączenie trybu „plow” i przejechał się po NiP-ie na Mirage’u. Szwedzi byli w stanie nawiązać walkę tylko po łatwiejszej stronie broniącej, a kiedy przyszło im atakować – ani razu nie byli w stanie przedrzeć się przez obronę Virtusów. Kolejny popis swoich umiejętności drużyna dała w starciu z EnVyUs decydującym o awansie z grupy. Zespół, w którym wtedy grali Dan „apEX” Madesclaire czy Kenny „kennyS” Schrub, przegrał DO ZERA pierwszą połowę na Cache’u głównie dzięki świetnej postawie najmłodszych w ekipie, czyli Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego oraz Pawła „byaliego” Bielińskiego. No, ale jak tu myśleć o jakichkolwiek rundach, kiedy teoretycznie najsłabszy tego dnia z Virtusów – Filip „Neo” Kubski – serwował takie akcje?

Po ograniu legendy sceny Counter-Strike: Global Offensive i francuskiego numeru jeden, Virtus.pro w półfinale trafiło na piekielnie groźną ekipę fnatic, która zaczęła od pewnej wygranej na Cobblestone. Jak się okazało, Szwedów stać było tylko na otworzenie wyniku, bowiem na kolejnych dwóch mapach – Trainie i Cache’u – tak na dobrą sprawę grała tylko jedna drużyna i było to Virtus.pro. Snax biegał i strzelał heady bez opamiętania, a na to Markus „pronax” Wallsten po prostu nie potrafił znaleźć recepty. Polacy po dominacji na Trainie i Cache awansowali do wielkiego finału, by w nim zmierzyć się z Team SoloMid, które uzyskało do niego przepustkę po wygranej z NiP.

I tym samym doszliśmy do meczu rozegranego tego dnia dwa lata temu. Virtus.pro kontra Team SoloMid. Zawodnicy obu drużyn zaserwowali fanom zgromadzonym w hali i całym świecie niesamowite, trwające aż pięć map widowisko. Zespoły podzieliły się wybranymi przez siebie mapami – TSM rzutem na taśmę wygrało na Overpassie i pewnie ograło Polaków na Dust2, zaś Virtusi tryb „plow” włączyli na Trainie i Cobblestone (obie wygrane do siedmiu), co sprawiło, że losy finału miały rozstrzygnąć się na Mirage’u. I cóż za mecz zrobił się na tej mapie!

Zaczęło się od dobrego startu Virtusów, którzy zaczynając po stronie broniącej, zdobyli trzy otwierające rundy. Tym samym odpowiedziało TSM i… to by było na tyle, jeżeli chodzi o zdobycze punktowe Duńczyków w pierwszej połowie. Przy stanie 4:3 dla Polaków na absolutnie nieosiągalny poziom wskoczył Snax, który rozbijał ataki rywala, gdziekolwiek ten się pojawił. Trafiali także Neo oraz pashaBiceps… Z resztą, przypomnijcie sobie, jak to wyglądało!

Po zmianie stron do głosu doszło TSM, które zaczęło dominować na mapie i gonić wynik. Przy stanie 13:13 Virtus.pro przegrało rundę 2 na 5 i jak podkreślali komentatorzy – w tym momencie morale każdej normalnej drużyny rozpadłyby się na kawałeczki. Ale VP pokazało, że jest zespołem nadzwyczajnym i dzięki szalonemu zrywowi w samej końcówce wydarli zwycięstwo z rąk Duńczyków. Od 13:14 do 16:14, wcześniej wygrywając tylko jedną rundę po stronie atakującej. Coś niesamowitego. – Jesteśmy Virtus.pro i musieliśmy sobie zaserwować nerwową końcówkę – na gorąco po meczu komentował TaZ, który dodał: – Nie można wygrać w piękniejszym stylu. Pokonaliśmy całą czołówkę, czyli NiP, EnVyUs, fnatic i TSM.

Virtus.pro 3:2 Team SoloMid
Neo, TaZ, pashaBiceps, Snax, byali (ESL ESEA Dubai Invitational 2015 – finał)  dev1ce, Xyp9x, karrigan, cajunb, dupreeh
(5) 13 Overpass 16 (10)
(11) 16 Train 7 (4)
(3) 3 Dust2 16 (12)
(9) 16 Cobblestone 7 (6)
(12) 16 Mirage 14 (3)
Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Immortals bez kNg w fazie grupowej ELEAGUE CS:GO Premier

Immortals w fazie grupowej rozgrywanego w Atlancie ELEAGUE CS:GO Premier będzie musiało radzić sobie bez Vito „kNg” Giuseppe. Wszystko ze względu na p...