Cloud9
fot. Riot Games

Ostatni na placu boju. Czy Cloud9 przerwie fatalną passę Północnej Ameryki?

Przed nami ostatni ćwierćfinał tegorocznych Mistrzostw Świata w League of Legends. Już jutro na arenie w Guangzhou Gymnasium rozstrzygnięty zostanie mecz o miejsce w półfinale Worlds, w którym zobaczymy reprezentantów LCS NA z Cloud9 oraz chiński Team WE. Ostatni raz ekipa z Północnej Ameryki znalazła się w półfinale Mistrzostw Świata sześć lat temu. Czy Cloud9 będzie w stanie przerwać złą passę swojego regionu?

Ostatnia nadzieja Północnej Ameryki

fot. Riot Games

Kiedy pod koniec wakacji Cloud9 zostało rozbite przez Team Dignitas już w ćwierćfinale letnich play-offów LCS NA spora część entuzjastów tamtejszej sceny przestała wierzyć w to, że ta ekipa zdoła uzyskać promocję na Mistrzostwa Świata. Jak się później okazało Cloud9 nie próżnowało i perfekcyjnie wykorzystało trzy tygodnie wolnego od profesjonalnych rozgrywek, najwyraźniej trenując niesamowicie ciężko. Counter Logic Gaming, które przed rokiem wystąpiło na Worldsach, tym razem musiało obejść się smakiem, gdyż Cloud9 nie dało im szans. Co ciekawe, formacja Sneaky’ego po raz trzeci z rzędu pojawia się na Mistrzostwach Świata jako ten „najgorszy” seed Północnej Ameryki i to oni, jako jedyni wyszli z grupy, zupełnie jak rok temu.

Zwróćmy uwagę na poczynania podopiecznych Reapereda w całym turnieju. Cloud9 zaczęło tegoroczne Worldsy od fazy play-in, w której, nie łudźmy się, nie miało sobie równych. Ekipy, które na swojej drodze do turnieju głównego napotkało C9, były najzwyczajniej w świecie zbyt słabe, aby móc nawiązać równą walkę. Idąc dalej, już przed rozpoczęciem wstępnego etapu zawodów, wszyscy bez zająknięcia nazywali zestawienie A grupą śmierci. Pech chciał, że to właśnie tam trafili zawodnicy Cloud9. Z perspektywy czasu, można jednak uznać, że losowanie wcale nie było takie niełaskawe dla graczy zza wielkiej wody.

Cloud9, co prawda, nie pokonało ani razu trzykrotnych mistrzów świata i miało nóż na gardle w drugim tygodniu zmagań, lecz koniec końców w decydującym o awansie starciu z ahq e-Sports Club dobitnie pokazało, kto bardziej zasługuje na ćwierćfinały. C9 zdecydowanie może poszczycić się graniem zupełnie odmiennym stylem od większości formacji. Gołym okiem widać było, że gra C9 nie polega na wybraniu postaci typu hypercarry dla Sneaky’ego i bronienie go za wszelką cenę. Zamiast tego Reapered pozwala na sporą swobodę Contractzowi, dopasowując do kompozycji agresywnych dżunglerów, z których zawodnik ten przecież jest doskonale znany.

Statystyki Cloud9 w fazie grupowej turnieju głównego Worlds 2017:

Cloud9
C9 Zawodnik K D A KDA KP DMG Wizja
Impact 8 11 30 3,45 76% 19,3% 98
Contractz 7 15 30 2,47 74% 22,1% 165
Jensen 21 12 21 3,5 84% 25,3% 79
Sneaky 13  11 24 3,36 74% 29,9% 79
Smoothie 4 6 36 5 80% 3,3% 241

Legenda: K – Zabójstwa, D – Śmierci, A – Asysty, KDA – Współczynnik zabójstw i asyst do śmierci, KP – Procentowy udział w zabójstwach drużyny, DMG – Procentowy udział w zadanych obrażeniach drużyny, Wizja – liczba postawionych totemów wizji

Nieprzewidywalność kluczem do zwycięstwa?

xiye
fot. Riot Games

Team WE również nie miał łatwej drogi na Mistrzostwa Świata. Benowi i spółce ewidentnie zabrakło szczęścia w półfinale letniego splitu LPL i ostatecznie zajęli czwarte miejsce w play-offach, przegrywając starcie z Invictus Gaming, także w pięciu potyczkach. Na szczęście dla nich, ich fenomenalne wyniki z wiosennej rundy chińskiej ligi pozwoliły od razu znaleźć się w decydującym o awansie na Worlds meczu. Fani Teamu WE mieli sporo powodów do obaw, gdyż ich ulubiona formacja znów musiała zmierzyć się z iG. Drużyna xiye pokazała jednak ducha walki i dokonała fantastycznego comeback’u w serii, wyszarpując przepustkę na Worldsy z rąk Invictus Gaming.

Aby zagrać z prawdziwą światową czołówką League of Legends trzecia ekipa Chin musiała przebrnąć przez fazę play-in. Tam, podobnie jak ich jutrzejsi przeciwnicy, nie dali najmniejszych szans wszystkim napotkanym zespołom. Team WE był po prostu o klasę wyżej od formacji pochodzących z regionów nazywanych dawniej regionami Dzikiej Karty. Mystiq i reszta zostali następnie przydzieleni do grupy D, którą zawodnicy TSM-u jednogłośnie nazwali tą łatwą. Jak się później okazało koszyk D był łatwy, ale dla Chińczyków.

Team WE rozpoczął pierwszy tydzień fazy grupowej turnieju głównego od dwóch wygranych i jednej porażki. Condi i reszta ulegli wówczas wymienionemu wyżej Teamowi SoloMid. Niemniej jednak WE udowodniło, że ta chwila słabości była tylko jednorazowym wybrykiem z ich strony i od tamtego momentu nie dali się już zaskoczyć. Reprezentanci Chin bez dwóch zdań grają stylem bliższym temu „tradycyjnemu”, temu który pasuje większości ekip w obecnej mecie. To dolna alejka wiedzie prym, to Mystiq zadaje ponad 40% obrażeń całego składu, to on i Ben prowadzą drużynę, podczas gdy reszta sprawia wrażenie dodatku. Oczywiście jest jeszcze midlaner WE, czyli xiye, którego wachlarz postaci wydaje się być nieograniczony. Ten zawodnik wielokrotnie zaskakiwał oponentów i z pewnością powtórzy to w serii przeciwko Cloud9.

Statystyki Teamu WE w fazie grupowej turnieju głównego Worlds 2017:

Team WE
Zawodnik K D A KDA KP DMG Wizja
957 14 6 27 6,83 63% 20,2% 101
Condi 2 6 40 7 65% 8% 181
xiye 22 9 28 5,56 77% 27,5% 65
Mystiq 24 8 28 6,5 80% 41% 72
Ben 3 7 57 8,57 92% 3,1% 218

Legenda: K – Zabójstwa, D – Śmierci, A – Asysty, KDA – Współczynnik zabójstw i asyst do śmierci, KP – Procentowy udział w zabójstwach drużyny, DMG – Procentowy udział w zadanych obrażeniach drużyny, Wizja – liczba postawionych totemów wizji

Okiem redakcji: Cloud9 może zaskoczyć, lecz to Chińczycy awansują dalej

Przewidywany wynik według redakcji:
Jarek „JaroThe3rd” Piłat Mikołaj „rekd” Bryła Daniel „Uspek” Kasprzycki
3:1 C9 3:1 C9 3:2 C9

Zważając na to, co do tej pory wydarzyło się w ćwierćfinałach tegorocznych Worlds, możemy spodziewać się wszystkiego. Jednakże nie da się ukryć, że Team WE jest murowanym faworytem tej serii. Formacja ta kapitalnie odnajduje się w obecnej mecie, a sami zawodnicy znani są z bycia nieprzewidywalnymi. To właśnie jest ich największa siła, bowiem trudno jest przygotować się w zaledwie kilka dni na wszystkie możliwe kompozycje, jakie Team WE może sobie obrać. Chińczycy z WE najczęściej podejmują postacie, które potrafią błyskawicznie zdominować linie, dzięki czemu wypracowują sobie znaczną przewagę już w pierwszych kilkunastu minutach spotkania.

Bezsprzecznie Mystiq jest jednym z najsilniejszych marksmanów w stawce Worlds, aczkolwiek nie uważamy, że to tutaj swoją uwagę powinni skupiać zawodnicy Cloud9. Contractz i spółka to dobrze zgrana ekipa, która nie opiera się głównie na dobrej dyspozycji Sneaky’ego. To właśnie dżungler C9 jest w stanie najwięcej namieszać w tym meczu, gdyż rzadko kiedy widujemy go na postaciach polegających na użyciu umiejętności kontroli tłumu i obronie swojego marksmana. Zamiast tego Contractz wyciąga na Summoner’s Rift bohaterów pokroju Gravesa, co jest nie lada fenomenem w aktualnej mecie. Niemalże równe rozłożenie zadawanych obrażeń w składzie może okazać się kluczem do zwycięstwa dla Cloud9.

Ćwierćfinał pomiędzy Team WE a Cloud9 będziecie mogli obejrzeć w ESL.TV Polska. Transmisja rozpocznie się o godzinie 10:00. Po więcej informacji, w tym pełny harmonogram zawodów oraz wyniki wszystkich rozegranych dotychczas spotkań zapraszamy do naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

stark: jeśli nas odbanują, pojedziemy na WESG jako trzecia ekipa z Polski

Ciągle niejasna pozostaje przyszłość Venatores. Wczoraj półfinaliści Pucharu Polski Cybersport zostali niespodziewanie zdyskwalifikowani z europejskic...