fot. ESL

League of Legends Polakami stoi. Jak radzą sobie za granicą?

Nie da się ukryć, że polscy zawodnicy są bardzo częstym widokiem w zespołach z zagranicy. Wielu z nich decyduje się na przenosiny do Hiszpanii, Niemiec czy Rosji, aby rozwinąć swoją karierę poza polską sceną. Dla niektórych jest to bardzo opłacalny krok, lecz inni wracają do kraju z niczym. Jak toczą się losy najgłośniejszych nazwisk?

Hiszpańska przygoda Cinkrofa

fot. ESL

Gdy Jakub „Cinkrof” Rokicki zastępował Karola „T4nky’ego” Słomkę na pozycji junglera w Pompa Teamie, wielu stwierdziło już wtedy, że nie będzie to długotrwała zmiana. Przewidywało się, że były gracz Origen będzie raczej czekał na zakończenie Mistrzostw Świata, aby znaleźć nową zagraniczną drużynę. Jak się jednak okazało, postanowił wykorzystać ten czas, aby pomóc jednemu z czołowych polskich zespołów. Po powrocie na rodzimą scenę udało mu się zająć drugie miejsce podczas ESL Mistrzostw Polski oraz wygrać w Pucharze Polski Cybersport. Rozpoczął także rozgrywki Polskiej Ligi Esportowej wraz z Pompa Teamem, jednak po otrzymaniu oferty z Hiszpanii, powrócił na scenę, na której święcił największe sukcesy. Po tygodniach plotek, zdecydował się na dołączenie do Movistar Riders, gdzie w przeszłości występowali już Polacy. Mowa oczywiście o Marcinie „Bucu” Świechu oraz Patryku „Mystiquesie” Piórkowskim.

Od Cinkrofa oczekuje się bardzo dużo. Można wręcz powiedzieć, że jest jedną z największych nadziei polskich kibiców, gdyż po genialnych występach podczas swojej pierwszej przygody w Hiszpanii, wyrobił sobie markę i dość wysoko zawiesił poprzeczkę. Czy uda mu się wejść na jeszcze wyższy poziom? Może to być całkiem trudne, gdyż nie jest jedynym junglerem w nowym zespole. W najbliższym czasie będzie występować na zmianę z Alejandro „Carbono” Gonzalezem, który jeszcze nie tak dawno temu, był jednym z największych rywali Cinkrofa.

Nieudana walka o Worldsy – powrót T4nka

T4nk
fot. ESL

Ogromne nadzieje pokłada się także w Karolu „T4nku” Słomce, graczu takich formacji jak Team Refuse, Bobaski czy obecnie Pompa Team. Gdy w maju tego roku gracz poinformował, że opuszcza Polskę, aby zagrać w Latin America North League, wielu zaczęło zastanawiać się jaki wpływ będzie to miało na jego rozwój. Do tej pory dał się poznać głównie dzięki grze na polskiej oraz tureckiej scenie, wyrabiając sobie markę jednego z najbardziej rozpoznawalnych junglerów pochodzących z naszego kraju.

T4nk trafił do jednej z najlepszych drużyn tamtego regionu, Just Toys Havoks. W trakcie walki o tegoroczne Mistrzostwa Świata udało im się uzyskać miejsce w najlepszej czwórce, która o awans do fazy play-in musiała zmierzyć się w play-offach. Tam niestety drużynie Polaka nie udało się pokazać z najlepszej strony, gdyż w półfinale została pokonana przez ostatecznego zwycięzcę, Lyon Gaming. Po przygodzie w Meksyku T4nk zastąpił Cinkrofa w Pompa Teamie, gdzie po raz kolejny zagra z m.in. Marcinem „Unknownem” Kubickim.

Polskie Lwy podbiją Hiszpanię?

fot. MAD Lions

Sytuacja Karola „Konektiva” Wojciechowskiego oraz Oskara „SelfMadeMana” Boderka jest całkowicie inna, mimo tego, że obaj grają w tym samym zespole. Pierwszy z nich do zespołu przychodził jako jeden z najlepszych zawodników północno-wschodniej kolejki rankingowej, natomiast drugi, jako jeden z polskich talentów, który miał już szansę udowodnić swoją wartość na hiszpańskiej scenie. Dużo problemów z adaptacją w grze drużynowej musi mieć Konektiv, gdyż nie wystąpił on jeszcze w żadnym oficjalnym spotkaniu MAD Lions, jednego z najnowszych zespołów na profesjonalnej scenie League of Legends. Tak jak można było się spodziewać, nie będzie to dla niego łatwe, gdyż pomimo lat doświadczenia zdobytego podczas gier rankingowych, nie jest on w stanie dać drużynie tego, czego potrzeba. Nic dziwnego, gdyż sam zainteresowany nigdy wcześniej nie brał udziału w rozgrywkach na takim poziomie.

Nieco inaczej wygląda sytuacja SelfMadeMana. Dzięki zdobyciu pierwszego miejsca podczas wiosennych rozgrywek SuperLigi Orange wraz z ThunderX3 Baskonią, przekonał on właścicieli MAD Lions, że to on powinien występować w pierwszym składzie drużyny. Jego jedynym możliwym zastępstwem jest Daniel „ElOjoNinja” Vaquero Cotilla, jednak nie zapowiada się, aby miał wygryźć Polaka ze składu. Do tej pory zespołowi udało się zdobyć jedynie punkt po remisie z G-Lab Penguins, lecz na swoim koncie mają także porażkę z Giants Only The Brave.

QTi3 i Kashtelan w grze o Meisterschaft

fot. ESL

Swoją przygodę za granicą rozpoczyna także Marcin „QTi3” Pawlak, doskonale znany z występów w takich drużynach jak Jasny Gwint czy Maestro Burgery. Po dość kontrowersyjnej sytuacji z wyrzuceniem graczy tej drugiej formacji z AGO Gaming, QTi3 rozpoczął poszukiwania nowego zespołu, w którym mógłby się rozwinąć. Nie da się ukryć, że jego sytuacja polepszyła się dzięki uczestnictwu w Team Kinguin Academy, gdzie ostatecznie nie udało mu się znaleźć w drugim etapie, lecz mocno zmieniło się jego nastawienie do gry.

Pod koniec września QTi3 za pośrednictwem swojego konta na Twitterze postanowił ogłosić, że poszukuje drużyny, w której mógłby się rozwinąć. Po trzech tygodniach okazało się, że dołączy do niemieckiej formacji Aequilibritas eSports, które walczy w ESL Meisterschaft, czyli Mistrzostwach Niemiec. Po sześciu spotkaniach zespół zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, nie zdobywając do tej pory ani jednego punktu. Polak zastąpił zawodnika znanego jako Laefai. Swój debiut QTi3 zaliczy dopiero 25 października, w czwartej kolejce rozgrywek.

O wiele lepiej idzie za to Gawłowi „Kashtelanowi” Paprzyckiemu. Pomimo rozgrywania Pucharu Polski Cybersport wraz z Maestro Burgerami, otrzymał on ofertę z Euronics Gaming, również występującego w ESL Meisterschaft. Drużyna odbudowuje się po ostatnich niepowodzeniach, jakim jest brak zwycięstwa w letnich rozgrywkach ligi niemieckiej oraz brak wcześniejszej kwalifikacji do Challenger Series. Polak ma stanowić nową siłę, która już teraz udowadnia swoją wartość, bowiem po czterech spotkaniach Euronics ma na swoim koncie komplet punktów.

Nie tylko Wildcardy

Marcin "Selfie" Wolski
fot. espn.com

Ciekawie zapowiada się także przyszłość innych Polaków, którzy na co dzień grają za granicą. Jeśli myślimy o europejskich rozgrywkach mamy w głowie Marcina „Jankosa” Jankowskiego oraz Oskara „Vandera” Bogdana. Ich przygody na światowej scenie znają jednak wszyscy, bowiem dla wielu obaj zawodnicy są wręcz symbolem narodowym. W związku ze zmianami w NA LCS oraz EU LCS, nie wiadomo jednak jak potoczy się los obu graczy. Dużo mówi się o ich przenosinach do Ameryki Północnej, gdzie mieliśmy już jednego reprezentanta, Marcina „SELFIE” Wolskiego. Po nieudanej przygodzie w walce o League Championship Series z Tempo Storm, przeniósł się do Phoenix1, gdzie pełni funkcję rezerwowego. Najprawdopodobniej Feniksy nie będą grać już w lidze, co może oznaczać, że już wkrótce zobaczymy midlanera w nowych barwach.

O swoją przyszłość raczej nie musi martwić się Jakub „Jactroll” Skurzyński, który kilka tygodni temu wraz z Giants Gaming awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Europie. Support bardzo dobrze spisywał się w trakcie ostatniego splitu, dzięki czemu udało mu się wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.  Nie wiadomo za to co stanie się z innym bardzo utalentowanym Polakiem, Ireneuszem „Iluzjonistem” Opalińskim. Były zawodnik Origen musiał pożegnać się z tą drużyną, gdyż organizacja przechodzi gruntowne zmiany. Wydaje się jednak, że nie powinien mieć on problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy.

Oczywiście nie są to wszyscy zawodnicy, którzy występują za granicą. Ze względu na trwające obecnie Mistrzostwa Świata wiele lig zakończyło lub jeszcze nie rozpoczęło swoich rozgrywek. Wkrótce zawody rozpoczną się w takich krajach jak Rosja czy Turcja, więc możemy spodziewać się, że zobaczymy o wiele więcej zawodników z Polski w zagranicznych ligach.

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Bolesna porażka na inaugurację EPICENTER. Virtus.pro słabsze od SK

Virtus.pro nie może zaliczyć inauguracji EPICENTER 2017 do udanych. Polska formacja przegrała w swoim pierwszym meczu z SK Gaming. Starcie z brazylijs...