fot. Team Kinguin

Kap3r: Trzeba naprawdę dobrze trafić, by się wybić

W kończącym się właśnie roku Team Kinguin przeżywał swoisty roller coaster. Jeszcze w styczniu zespół dość niespodziewanie dotarł do wielkiego finału WESG 2016, a kilka tygodni później znalazł się na niezwykle wysokim, dwunastym miejscu w prestiżowym rankingu HLTV. Niestety potem przyszły chude miesiące, których efektem były roszady personalne – najpierw pożegnano Damiana „Furlana” Kisłowskiego, a kilka miesięcy później także jego następcę, Bartosza „Hypera” Wolnego. Po odsunięciu tego ostatniego Kinguini zdecydowali się na dość niespodziewany ruch i zaangażowali Kacpra „Kap3ra” Słomę – dla większości osób zawodnika anonimowego, który, mimo 22 lat, dopiero rozpoczynał swoją profesjonalną karierę. Niemniej w składzie z nieopierzonym debiutantem drużyna sięgnęła m.in. po triumf w ESL Clash of Nations 2017, zaś sam Kap3r podchodził do kolejnych spotkań bez większych kompleksów. W rozmowie z naszym serwisem zawodnik opowiedział co nieco o tym jak w ogóle trafił do Teamu Kinguin, o swoich początkach w nowej ekipie, a także coraz wyraźniejszej tendencji do zatrudniania mniej znanych osób, którą możemy ostatnio zauważyć na polskiej scenie. Zapraszamy!


To Twój pierwszy wywiad, prawda?

Tak, nigdy nie miałem okazji udzielać wywiadu.

Zdajesz sobie sprawę, że dla wielu osób jesteś nadal dosyć anonimową osobą, która wzięła się „znikąd”?

Zdaję sobie z tego sprawę, ponieważ nigdy wcześniej nie miałem drużyny i nie było okazji pokazać swoich umiejętności.

Cofnijmy się do pierwszych dni października, gdyż dość niespodziewanie znalazłeś się w składzie Kinguin na mecz z HAVU. Kiedy po raz pierwszy skontaktowano się z Tobą i zaproponowano rolę zmiennika?

Pamiętam jak rallen dodał mnie do znajomych i spytał czy zagram jutro z nimi oficjalny mecz własnie na HAVU. Była to dla mnie miła niespodzianka.

Wiesz dlaczego akurat padło na Ciebie? Skąd o Tobie słyszeli?

Przypuszczam, że większość osób słyszała i wie co to Polish Pro League. Właśnie w tej lidze mogłem się pokazać najlepszym zawodnikom w Polsce. Z tego co mi wiadomo, po dwóch pierwszych miesiącach od startu rozgrywek miałem najlepsze statystyki. Właśnie dlatego padło na mnie.

Czy już wtedy były jakieś plany, by przedłużyć współpracę, czy początkowo miałeś być tylko „na chwilę”?

W tym okresie nie miałem pojęcia jakie zespół miał wobec mojej osoby plany. O poważnym graniu w drużynie dowiedziałem się w późniejszym okresie, kiedy zaprosili mnie na bootcamp do Warszawy.

Bardzo szybko otrzymałeś okazję gry na zawodach lanowych. Przed ESL Clash of Clans był stres?

Był to mój pierwszy międzynarodowy turniej, wiec oczywiście stres był, ale szybko sobie z nim poradziłem kiedy to w pierwszej rundzie pistoletowej zabiłem czterech przeciwników.

Nie da się ukryć, że podczas Clash of Clans wasi rywale nie byli zbyt wymagający. I teraz pytanie – wolałbyś od razu zostać rzucony na głęboką wodę i mierzyć się z najlepszymi, czy w myśl zasady małych kroków uważasz taką sytuację za korzystną?

Dobrze, że na zawodach znalazły się słabsze drużyny, z takim przeciwnikiem gra się o wiele łatwiej i mogłem nabrać trochę pewności siebie.

Co jest bardziej stresujące – pierwszy wywiad czy pierwszy lan?

Zdecydowanie pierwszy wywiad, bo nie czuje się dobrze przed kamerami.

Jak na 22-latka nie możesz pochwalić się zbyt dużym doświadczeniem. Skąd tak późny debiut na proscenie?

W CS-a gram od mniej więcej dziesiątego roku życia, ale nigdy nie miałem okazji pokazać się szerszej publice, gdyż trudno było mi się przebić na tak zwaną pro scenę.

Dlaczego?

Indywidualnie nie było za bardzo jak. Jeśli nie miałeś dobrej „paczki” do grania i brania udziału w, powiedzmy, kwalifikacjach do Mistrzostw Polski to trudno, by ktokolwiek z profesjonalnych graczy o tobie usłyszał. Trzeba naprawdę dobrze trafić, by się wybić. Myślę, że głównym czynnikiem są znajomości. Bodajże trzy miesiące temu wystartowało PPL i teraz będzie dużo łatwiej, bo grają tam najlepsi gracze z całej Polski.

fot. Team Kinguin

W przeszłości można było cię oglądać w międzynarodowym miksie heliumsgrabbar, a także podczas brytyjskich rozgrywek ESEA Open. Jak to się stało, że zanim zaznaczyłeś swoją obecność na polskiej scenie, występowałeś w drużynach spoza naszego kraju?

Dostałem się do ligi FPL Challenger, w której grałem bardzo długo i tam właśnie poznałem wielu zagranicznych zawodników. Czasami po prostu ktoś do mnie pisał z pytaniem czy chcę zagrać mecz z jakimś miksem. Większość graczy prezentowała się bardzo dobrze i dlatego udawało się wygrywać nawet z dobrymi teamami. Już wtedy jako zawodnik miałem możliwość pokazać się z dobrej strony.

Czy w przeszłości grałeś już w jakiejś profesjonalnej drużynie?

Nie, Kinguin jest moja pierwszą profesjonalną drużyną esportową.

Otrzymywałeś wcześniej propozycje od innych zespołów?

Tak, dostałem niejedną taką propozycję, ale niestety musiałem odmawiać, bo pracowałem za granicą i po prostu nie było na to czasu.

Twój przykład pokazuje, że nawet pozornie nieznany gracz ma szansę na angaż w czołowej ekipie kraju. Jak sądzisz, co wpłynęło na fakt, że drużyny coraz chętniej sięgają po tych mniej doświadczonych, czasami nawet anonimowych?

Coraz częściej widzimy, że ktoś nowy, mało znany lub w ogóle nieznany dołącza do profesjonalnej drużyny i dobrze się w niej odnajduje. Myślę, że organizacje nie boją się inwestować w młode talenty, bo jest ich coraz więcej i już niejeden udowodnił na co go stać. Świetnym przykładem jest ropz – jeszcze jakiś czas temu nikt go nie znał, a teraz występuje na światowej scenie. Jest mnóstwo zawodników grających na wysokim poziomie, ale nie mają oni możliwości zaistnieć na proscenie.

Jak z Twojej perspektywy wygląda przeskok z miksowego gracza na członka stałego, profesjonalnego składu? Trudno się przestawić na nowe realia? 

Jest ogromna różnica między graniem faceitów czy matchmakingów a grą zespołową. W grze zespołowej wymagany jest teamplay i komunikacja z kolegami z drużyny. Na moim przykładzie – jak już wcześniej wspomniałem, nigdy nie miałem drużyny i na pewno widać pewne braki, ale wciąż się uczę i staram się, żeby tych błędów było coraz mniej.

Jaka jest obecnie Twoja rola w Kinguin? Masz jakieś określone zadania?

Nie posiadam roli w drużynie. Jestem odpowiedzialny za dany obszar mapy i staram się skupiać na tym, co do mnie należy.

A jeśli chodzi o całą drużynę – jakie są plany Kinguin na 2018 rok? Jest coś, do czego szczególnie będzie przywiązywać uwagę?

Nie mamy jak na razie żadnego celu na rok 2018. Staram się przygotowywać i dawać z siebie jak najwięcej zarówno na meczach oficjalnych, jak i na treningach. Przed nami finały Polskiej Ligi Esportowej, które odbędą się w niedzielę i fajnie byłoby pokazać się na nich z dobrej strony.

Zakładam, że już po lanowych finałach PLE będziecie odpoczywać. Do kiedy urlopujecie i co potem?

Po finałach PLE nie zamierzamy odpoczywać, bo, z tego co mi wiadomo, w połowie grudnia mamy jakieś kwalifikacje do ważnego turnieju. Zrobimy sobie wolne w okresie Świąt, a potem znowu wracam do ciężkiej pracy.

Dzięki bardzo za rozmowę i powodzenia na finałach PPL!

Dzięki wielkie.


Ostatni w tym roku lanowy występ Teamu Kinguin będzie miał miejsce 3 grudnia w Warszawie. To właśnie wtedy Kacper „Kap3r” Słoma i spółka pojawią się tam, by wraz z AGO Gaming, PRIDE oraz Venatores wziął udział w play-offach 2. sezonu Polskiej Ligi Esportowej.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Immortals wycofuje się z ESL Pro League

Po bardzo słabym i naznaczonym licznymi roszadami personalnymi sezonie Immortals czekało na baraże o utrzymanie w ESL Pro League. Dziś już jednak wiem...