fot. ESL

MICHU: Nasza kariera nie trwa wiecznie

Po wygranym przez Team Kinguin finale drugiego sezonu Polskiej Ligi Esportowej udało nam się porozmawiać z Michałem „MICHU” Müllerem, zawodnikiem tej formacji. Zapytaliśmy go m.in. o pierwsze odczucia po zdobyciu pucharu, przygotowania do turnieju, przyszłości oraz czołówki polskiego Counter-Strike’a.


Przede wszystkim gratuluję zdobycia pierwszego miejsca. Jakie są twoje odczucia po wygranym finale drugiego sezonu Polskiej Ligi Esportowej?

Dziękuję, dziękuję. Myślę, że to bardzo fajne uczucie. Ostatnimi czasy dominujemy na polskiej scenie na turniejach offline, czy w Mistrzostwach Polski, które wygraliśmy cztery razy z rzędu, czy na zawodach takich jak te. Chcieliśmy zmierzyć się z AGO, ale nie da się wygrywać wszystkiego. Ostatnio mają bardzo dobre wyniki i też grają na dużej liczbie turniejów. Czasem powinie się noga. Venatores zasłużyło na grę w finale. Zabrakło im trochę pewności siebie pod koniec i jakiegoś rozważnego, spokojnego pomysłu na grę. Ogólnie jest bardzo fajnie.

W sobotę mieliśmy zaskoczenie w postaci Teamu DPD w finale, dzisiaj mamy zaskoczenie w postaci Venatores. Jakie było twoje odczucie jak dowiedziałeś się, że to ta drużyna może być waszym przeciwnikiem?

Było mi to totalnie obojętne. To, co chciałem zrobić, to skupić się na meczu z PRIDE. Nic więcej mnie nie interesowało, na kogo będę grał potem.

Graliście na początku z PRIDE. Widać było, że jesteście na wyższym poziomie od nich. Jak myślisz, czy fakt, że tak to wyglądało oznacza brak przygotowania z ich strony, czy po prostu byliście dziś lepsi?

Myślę, że zagraliśmy bardzo dobrego CS-a. Mieliśmy na tym turnieju taką samą drogę jak na ostatnich Mistrzostwach Polski oprócz AGO właśnie. Pierwszy mecz z PRIDE… Gra się z nimi bardzo ciężko, mają taki bardzo szalony styl. Wychodzą z każdej pozycji, można spodziewać się ich wszędzie. Wydaje mi się, że to ich zgubiło. Nie odpowiada im nasz styl, bo nie potrafią nas pokonać na turniejach. Udawało się online, ale to na jakichś turniejach bez znaczenia.

A jak wasze przygotowania? Na AGO na pewno byliście przygotowani, na PRIDE także. A co z Venatores? Nie ukrywajmy, mało kto się spodziewał, że to oni zagrają w finale. Przygotowaliście się jakoś specjalnie na nich?

Nie, nie przygotowywaliśmy się pod żadnego przeciwnika. Nie oglądaliśmy żadnej powtórki meczu, skupiliśmy się tylko na tym jak my chcemy zagrać, a nie jak będzie grał przeciwnik. To jest często zgubne.

Co dalej? Teraz będziemy mieli przerwę, bo nie będzie żadnych większych turniejów, zwłaszcza na polskiej scenie. Będziecie cały czas wchodzić na wyższy poziom, żeby zdobyć wyższe pozycje w rankingu HLTV czy dacie sobie chwilę oddechu?

Myślę, że trochę oddechu się przyda. Tak jak mówiłeś, nie ma potrzeby się przygotowywać, nie ma żadnych większych turniejów. Będziemy pewnie brać udział w mniejszych turniejach o jakieś małe nagrody. Myślę, że nie ma chwili na dłuższą przerwę, gdyż trzeba korzystać z tego gdzie jesteśmy, że pniemy się w górę. Nie ma czasu leżakować i nie robić nic. Nasza kariera nie trwa wiecznie. Nie ma czasu, trzeba grać jak najwięcej i starać się wygrywać.

Czy wygrana w finale drugiego sezonu Polskiej Ligi Esportowej oznacza, że Team Kinguin jest numerem jeden w Polsce?

Myślę, że jest ciężko to określić, ale także nie ma to większego znaczenia. Myślę, że najlepszą polską drużyną jest AGO, to z pewnością, w końcu pokonują Virtus.pro. My plasowalibyśmy się na trzecim miejscu. To się często zmienia, drużyny w czołówce często się rotują.

Czyli trzecie miejsce za AGO i Virtusami?

Tak, moje myślenie jest trochę defensywne.

Wywiad przeprowadził Mikołaj „rekd” Bryła, którego znaleźć możecie na Twitterze.
Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
ALSEN-Team

ALSEN-Team ponownie z męską drużyną CS:GO

Po kilku miesiącach przerwy ALSEN-Team zaprezentował nam swój nowy męski skład CS:GO. Tym razem próżno szukać w nim znanych nazwisk, gdyż włodarze org...