Fot. fb.com/GruByINS

Sebastian Krzepota: Esport nie jest jedynym obszarem, na którym się skupiam, ale widzę, że da mi to duży rozwój

W esporcie wciąż niecodzienną sytuacją jest zatrudnianie trenera od przygotowania fizycznego i mentalnego. W AGO Esports, z pewnością dzięki przejęciu drużyny przez byłych współwłaścicieli Legii Warszawa, stało się to dość szybko. Od kilku miesięcy z zespołem Counter-Strike: Global Offensive pracuje Sebastian Krzepota, pełniący funkcję Performance Coacha. To właśnie jego nowa rola była głównym tematem naszej rozmowy.

Jak zareagował Pan na propozycję współpracy z AGO Esports, na propozycję dotyczącą pracy w esporcie? Wcześniej nie miał Pan kontaktu z tym środowiskiem.

Rozmawialiśmy luźno z Jakubem Szumielewiczem i Bogusławem Leśnodorskim o różnych projektach, w których widzimy jakąś przyszłość i którymi moglibyśmy się zająć. Bogusław i Kuba poszukują różnych możliwości, a ja chętny jestem do nowych wyzwań. Przedstawili mi w skrócie na czym polega CS, jak często gra się turnieje oraz ile czasu spędzają zawodnicy przed komputerem. Założyłem, że na początku nie chcę mieć za wiele informacji, żeby nie ulegać sugestii i kreować w głowie jakieś wyobrażenia o tym co mogę zobaczyć. Najpierw chciałem sam zapoznać się z tą dyscypliną, a następnie porozmawiać z osobami, które z esportowcami współpracują od dłuższego czasu. Musiałem się zastanowić, jak moja wiedza i doświadczenie jest wstanie pomóc AGO Esports.

Pierwszy mecz AGO widziałem w ESL Mistrzostwach Polski, który przegrali. Wracaliśmy wtedy z Zakopanego. W trasie przejrzałem różne internetowe portale, zapoznałem się z ogólnymi informacjami o branży esportu. Po analizie tego co zobaczyłem, ustaliliśmy, że mój obszar może być kluczowy, żeby móc rywalizować na najwyższy poziomie w tej dyscyplinie. Częste mecze, dużo przejazdów, długie treningi – to wszystko trzeba gdzieś zmieścić podczas 24-godzinnego dnia. Im wyższy poziom, tym większe wymagania. Im większe wymagania, tym organizm musi być bardziej przygotowany.

Dla mnie, niezależnie czy jest to esport czy sport, staram się spojrzeć na człowieka pod kątem obciążeń, którymi jest poddawany w obszarze rywalizacji/treningu/obowiązków życiowych. Później zbieram wiedzę na temat stanu wyjściowego organizmu i planuję. Esport nie jest jedynym obszarem, na którym się skupiam, ale widzę, że da mi to duży rozwój. Moją rolą jest pomoc chłopakom w zrozumieniu procesów, jakie zachodzą w ich organizmach oraz dobraniu im odpowiedniej aktywności i regeneracji.

Jako że wcześnie współpracował Pan wyłącznie ze sportowcami, to z pewnością musiało dojść do researchu. Jak dużo takiego przygotowania to wymagało?

Chciałem spojrzeć na to samemu, więc zapoznałem się z zasadami, dowiedziałem się jak wygląda mecz. Później przeanalizowałem informacje dotyczące naszych zawodników, które dostałem od organizacji. Dowiedziałem się jakimi są ludźmi, gdzie mieszkają, jakie mają hobby oprócz esportu i tak dalej. Potem stwierdziliśmy, że najlepszym krokiem będzie ich poznanie.

Zrobiłem im krótkie przedstawienie tego czym się zajmuję i jak postrzegam przygotowanie sportowca. Następnie ustaliliśmy w organizacji, że pojadę z nimi na turniej do Nowego Yorku, gdzie będę mógł zobaczyć jak funkcjonują w grupie zarówno podczas rywalizacji, jak i poza. Przed wyjazdem ustaliliśmy pewien plan działania, ale nie chciałem im nic narzucać. Zbierałem informacje poprzez obserwację ich zachowań, komunikacji, emocji w czasie gry, reakcji na nowe rzeczy. To było potrzebne, by ustalić na jakim etapie aktualnie są i co możemy zrobić.

Ten proces jeszcze się jednak nie skończył. Podczas wyjazdu, gdzie ważne były dni meczowe i pomeczowe, nie mogłem im zaaplikować wszystkich informacji. Dlatego zebraliśmy się niedawno w Warszawie na zgrupowanie, by dalej zbierać informacje. Sprawdzaliśmy ich stan oczu-widzenia. Rozmawialiśmy na temat odpowiedniej diety. Określiliśmy ich wyjściowy stan fizyczny. To wszystko ma na celu określenie, w którym miejscu jesteśmy i gdzie powinniśmy się znaleźć za jakiś czas, tak by gracze osiągnęli maksimum swojej dyspozycji.

Jak sami gracze zareagowali na współpracę z Panem?

Ja mam pozytywne odczucia i czuję akceptację z ich strony, ale to już ich trzeba zapytać…

Duża jest różnica między pracą ze sportowcami a z esportowcami?

Dla mnie to przede wszystkim są ludzie. Nie generalizowałbym czy są lepsi, gorsi – to po prostu organizmy charakteryzujące się określonymi cechami. Często powtarzam też innym trenerom, należy mieć pewne wyobrażenie o samej dyscyplinie, ale nie przypisywać z góry ocen do zawodników. Trzeba zebrać informacje dotyczące tego, jakie gracze mają cechy i na co są gotowi.

CS to na pewno coś innego, niż to z czym miałem do czynienia do tej pory, ale dalej obowiązują te same zasady: żeby dobrze pracowała głowa, to musi dobrze pracować ciało, a żeby dobrze pracowało ciało, głowa to podstawa. Wchodząc w esport widzimy: goście siedzą i grają. Dużo osób nie znających specyfiki pomyśli: „siedzisz, nic nie robisz, to się nie męczysz”.

Ci co nie spróbowali treningów/rywalizacji w CS, a się „znają”… często twierdzą, „nie przesadzajmy, gdzie tu można się zmęczyć? Zmęczony to może być człowiek, który pracuje ciężko fizycznie.” Prawda jest taka, że obciążanie układu nerwowego, praca mózgu też jest bardzo wyczerpujące. Jeśli przyjmujemy, że mózg stanowi 2% masy ciała, a zużywa ponad 20% energii, to łatwo sobie wyobrazić, że to nie jest obojętne dla organizmu.

I teraz, porównując esport ze sportem, trzeba być świadomym tego, na jaki wysiłek narażony jest organizm i czego potrzebuje. Na szczęście gracze AGO bardzo szybko łapią to, co im się przekazuje. Oczywiście jest to dla nich coś nowego i pewnie w trudnych chwilach będą o odpowiednich nawykach zapominali, ale moją i organizacji rolą jest przypominanie im o detalach, które poza grą w CS-a są bardzo istotne dla ich organizmu.

Tu jest tak samo jak w sporcie tradycyjnym. Ten tylko może stać się najlepszym, kto jest otwarty na nowe obszary. I nieważne, czy chodzi o trening fizyczny, mentalny, żywienie, regeneracja, czy budowanie relacji w grupie. Najważniejsze jest to, żeby zawodnik chciał się rozwijać i poprawiać, aby mieć motywację do stawania się lepszym w tym co robi.

Wspomniał Pan wcześniej o dniu meczowym i pomeczowym. Takich pojęć nie słyszymy w przypadku esportu. W jaki sposób próbujecie usystematyzować takie dni? Jak one powinny wyglądać w przypadku graczy AGO?

Wiemy, czego organizm potrzebuje energetycznie, żeby móc rywalizować i podjąć wysiłek. Staramy się tak zaplanować dni czy okres wyjazdowy, żeby optymalnie budować obciążenia i regenerację.

Czyli jeśli wiemy, że jest mecz o danej godzinie, w danym dniu, to tak planujemy życie drużyny, żeby organizm każdego gracza był w optymalnej gotowości do rywalizacji. Żeby mózg dobrze pracował podczas meczu, powinien się dobrze zregenerować, a żeby się zregenerować, potrzebuje odpowiedniej ilości snu i dobrego paliwa-jedzenia. I to moja działka. Zwracamy uwagę na to, gdzie śpimy, na jakich łóżkach, w jakiej temperaturze, czy pomieszczenie jest wywietrzone przed snem.

Nie bez przypadku polecieliśmy do Nowego Jorku dzień wcześniej (dzień przed drużyną, która przyjechała z nami grać pierwszy najważniejszy mecz). Widzieliśmy, że warto będzie postawić na sen i jak najszybsze przestawienie rytmu.

Będziemy starali się w przyszłości optymalnie planować tygodnie zawodnikom, zarówno kiedy przebywają w domu, jak i podczas wyjazdów.

Czy w przypadku treningu fizycznego esportowca skupiacie się na jakichś konkretnych partiach ciała?

Jeśli chodzi o sam trening fizyczny, to na tym etapie przede wszystkim skupiamy się na poprawie pracy układu krążenia, przez co lepiej dotlenimy mózg i tkanki oraz pozwolimy oczom na pracę w dali (do czego są stworzone). Istotne są też parametry tkankowe, które decydują jak szybko się regenerujemy nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Dlatego na ich odpowiednie proporcje też bardzo stawiamy.

Zarówno jeden, jak i drugi obszar będą wpływały na poprawę posturalnych parametrów, które zwiększą komfort zawodników podczas siedzenia przed komputerem oraz wpłyną na pracę układu hormonalnego, czyli na zarządzanie wieloma procesami w organizmie. Dlatego trening fizyczny dla nas nie jest skupianiem się na danej partii ciała, chyba, że tego potrzebuje postura zawodnika.

A gdyby tak na koniec miał Pan powiedzieć, co młodzi gracze-amatorzy powinni robić, żeby w przyszłości nie żałować czasu spędzonego przed komputerem, to co by to było?

Przyjmuje, że osoby, które grają na poziomie amatorskim nie marnują czasu, gdyż jest to ich pasja. Jeśli daje im to szczęście wtedy w pewnych obszarach życia będą spełnieni. To bardzo istotne w rozwoju młodych ludzi. Mogę im powiedzieć tak: Grajcie/trenujcie, cieszcie się tym, bądźcie najlepsi!!! Równocześnie nie zapominajcie, że powinniście zwrócić uwagę na inne obszary życia. Komputer – tak, ale realny świat też Was dotyczy. Warto poszukiwać równowagi.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Spart1e zamienia Alliance na Myztro

Niedawno informowaliśmy, że z Myztro Gaming pożegnał się Wiktor „phaze” Skwarczynski, który dołączył do Pompa Teamu. Przyroda nie znosi jednak próżni....