fot. StarLadder

NEO: MICHU był dla nas główną opcją od momentu, gdy tylko go poznaliśmy

Za Virtus.pro drugi mecz podczas StarLadder i-League StarSeries Season 4. Tym razem polska formacja opuszczała serwer w glorii zwycięzcy, pokonując koreańskie MVP PK. Samym zawodnikom, jak i ich kibicom, daleko było jednak do radości. Teoretycznie niżej notowani Azjaci sprawili bowiem Virtusom sporo problemów i byli nawet o krok od ich pokonania.

Mecz z MVP był jednocześnie drugim lanowym pojedynkiem, który od czasu wypożyczenia do VP rozegrał Michał „MICHU” Müller. Przyjście gacza z Teamu Kinguin i odsunięcie od składu Wiktora „TaZa” Wojtasa wiązało się zresztą z pewnymi przetasowaniami, np. na pozycji prowadzącego. Więcej na ten temat w rozmowie z serwisem HLTV opowiedział jeden z liderów drużyny znad Wisły, Filip „NEO” Kubski:

Powróciłem do prowadzenia, ale jeśli chodzi o AWP to wydaje mi się, że znowu decyzję na ten temat podejmujemy tak, jak to miało miejsce w przeszłości – przyznał 30-latek. – Najczęściej nie mamy typowego snajpera, tylko kilku gości, którzy mogą grać snajperką, więc tak też robimy. Oczywiście nadal głównym AWP-erem jest pasha, ale rolę tę pełnić mogę również ja czy Snax, zależnie od rozstawienia. To dosyć luźny styl. Jeśli zaś chodzi o ogólne role, sądzę, że MICHU pasuje do zespołu. Oczywiście jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek osądy, ale uważam, że zmiana ta wniosła przede wszystkim sporo świeżości, a także podbiła naszą motywację – dodał.

Wspomniane wcześniej przenosiny MICHA do Virtus.pro nie były tak naprawdę żadnym zaskoczeniem. Młody gracz od dawna już wydawał się najwłaściwszym wyborem i można było odnieść wrażenie, że sami Virtusi także upatrują w nim przyszłego kandydata do wspólnej gry. Zresztą, sam NEO potwierdził, że faktycznie tak było:

W Polsce gra obecnie ogromna liczba utalentowanych graczy, ale MICHU był dla nas główną opcją od momentu, gdy tylko go poznaliśmy – wyznał wprost Kubski. – Snax i byali mieli już w przeszłości okazję grać razem z nim. Dlatego mogę potwierdzić, że od dłuższego czasu był on naszym pierwszym wyborem – wyjaśnił.

Niedawne roszady sprawiły, że wielu kibiców oczekiwało, iż gra VP z miejsca się poprawi, teraz wiemy już jednak, że tak się nie stało. Gra polskiej drużyny nadal pozostawia sporo do życzenia, co jasno obrazuje wczorajsza porażka z mousesports oraz dzisiejsze męczarnie z MVP PK. Tak czy inaczej sam lider Virtus.pro zwraca uwagę na specyficzną rolę kopciuszka, którą pełni koreański zespół, a który niejednokrotnie potrafi zadziwić bardziej uznanych rywali:

To oczywiste – jeśli dany zespół nie ma zbyt wielu okazji do gry na topowych turniejach, jest w stanie wnieść coś nowego i zaskoczyć innych. Dlatego też czasami mamy sytuacje, w których ci teoretycznie słabsi spisują się na zawodach naprawdę dobrze czy też awansują do play-offów. Przykładem takim niech będzie QB Fire. Następnym razem jednak ludzie będą już gotowi do pojedynków z nimi, przez co wszystko stanie się trudniejsze – podsumował NEO. – Niemniej jestem w stanie się zgodzić, ze Azjaci mają swój własny styl, z kolei solo to świetny zawodnik, którego znam jeszcze ze starych czasów. Mieliśmy okazję grać przeciwko niemu z 10 lat temu. Kiedyś był świetnym graczem i także dziś zaprezentował się świetnie. Jest on wystarczająco doświadczony, by dowodzić drużyną, która wydaje się mieć potencjał. Zupełnie jak TyLoo. Oglądaliśmy ich wczorajszy mecz z SK i zauważyliśmy, że w pewnym momencie mieli przewagę, dlatego też wiedzieliśmy, że stać ich na wiele i spotkanie z nimi może być naprawdę trudne. Zwłaszcza z uwagi na fakt, że graliśmy w nowym składzie – zakończył.

Pełny zapis wywiadu z Filipem „NEO” Kubskim w języku angielskim znaleźć można pod tym adresem.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Huni_Sneaky

Cloud9 czy Echo Fox – kto obejmie prowadzenie w tabeli NA LCS?

Od kilku tygodni na czele zestawienia wiosennej rundy NA LCS 2018 mamy przynajmniej dwóch liderów. Ta sytuacja nareszcie ulegnie zmianie, bowiem dzisi...