Virtus.pro Snax
fot. ESL/Adela Sznajder

Polski niedźwiedź w mousesports, wielki powrót MIBR-u – co nas czeka na ESL One Cologne?

Do rozpoczęcia jednego z najważniejszych w tym roku turniejów CS:GO odliczamy już godziny. Nie zabraknie najlepszych drużyn, czołowych graczy i masy emocji. Przez najbliższe dni cała counter-strike’owa społeczność będzie żyła tylko jednym – ESL One Cologne. Postanowiliśmy pochylić się nad najważniejszymi tematami dotyczącymi zawodów w Kolonii – jak poradzi sobie Janusz „Snax” Pogorzelski z mousesports? Czy zmiany personalne wyszły Szwedom na dobre? Dlaczego turniej ten będzie dla ekipy Gabriela „FalleNa” Toledo wyjątkowym? Zapraszamy do lektury!

Myszy z polskim niedźwiedziem

Wiadomość o odejściu Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego z rodzimego Virtus.pro wywołała spore zaskoczenie. O ile same wyniki polskiej formacji mogły zwiastować, że w niedalekiej przyszłości może dojść do roszad w składzie, o tyle nikt nie spodziewał się, że nastąpi to tak gwałtownie. Najpierw dowiedzieliśmy się, że 24-latek nie wystąpi w meczach ESEA MDL, a chwilę później spadła na nas wiadomość-lewy sierpowy. Krakowianin zdecydował się na dołączenie do mousesports, które – według wcześniejszych doniesień – szukało kogoś w miejsce Martina „STYKO” Styka.

fot. ESL/Patrick Strack

Nie da się ukryć – największą uwagę fanów z całego świata przykuje debiutancki występ naszego rodaka. W głowie od razu rodzi się szereg pytań: „Czy da radę powrócić do dawnej formy?”, „Czy odnajdzie się w zagranicznym zespole?”, „Jak długo będzie trwał proces adaptacji?”. Turniej w Kolonii na pewno nie da nam wszystkich odpowiedzi. mousesports miało bowiem zbyt mało czasu na przygotowania ze Snaxem. Z drugiej strony pamiętamy jednak występ ekipy Robina „ropza” Koola na ESL One Belo Horizonte, gdzie tymczasowo korzystała ona z usług Jordana „n0thinga” Gilberta. Jeśli wtedy dali radę dotrzeć do wielkiego finału, to teraz – mimo dużo bardziej wymagającej konkurencji – szansa na play-offy też jest spora. Pytanie tylko, czy mousesports zdecyduje się na luźny styl, który przecież zdążył się już sprawdzić w kryzysowej sytuacji, czy też na budowanie dyscypliny taktycznej, która najpewniej zawęzi pole do popisu jednostek.

Przywrócić dawną sławę Francji

Dla G2 Esports nie będzie to pierwszy turniej w składzie z Ex6TenZem i SmithZzem, chociaż od samego debiutu na finałach ECS Season 5 z pewnością nie oczekiwano wiele. Tym razem francusko-belgijska formacja miała odpowiednio dużo czasu na przygotowania, a występ na ESL One Cologne poprzedził zresztą bootcamp. To najwyższy czas na to, by w końcu udowodnić swoją wartość konkurencji i wyczekującym na powrót na szczyty fanom.

fot. ESL

Ostatnie zmiany w zespole wskazują jasno – charakter G2 Esports uległ silnej metamorfozie. To nie jest już zbiór indywidualności, który gubił się przy mniejszych lub większych problemach. Teraz za wszystko odpowiada uznawany za jednego z najlepszych prowadzących na świecie Ex6TenZ. W przeszłości Belg wielokrotnie udowadniał, że z odpowiednimi zawodnikami u boku może czynić cuda. Dużo może zależeć jednak od indywidualnej dyspozycji jednego z największych atutów zespołu, czyli Richarda „shoxa” Papillona, który wciąż nie powrócił jeszcze do formy sprzed operacji ręki.

Szwedzkie eksperymenty

Recept na brak pozytywnych rezultatów jest z pewnością wiele, chociaż zdecydowana większość drużyn ucieka się do tej najprostszej – zmian personalnych. Na taki ruch zdecydowały się ostatnio również dwie najlepsze formacje ze Szwecji. Ninjas in Pyjamas postanowiło zastąpić Williama „drakena” Sundina byłym reprezentantem Fnatic, Jonasem „Lekr0” Olofssonem, natomiast Fnatic pozbyło się Maikila „Goldena” Selima na rzecz zesłanego na rezerwy NiP-u… drakena. Czy takie roszady mają sens? Nie wiadomo. Czy obie drużyny zaczną teraz grać lepiej? Być może.

fot. Ninjas in Pyjamas

Powody obu decyzji mogą wydawać się podobne, chociaż zaszłości Fnatic mogą wskazywać, że rozstanie z Goldenem nie tyczyło się jedynie względów (e)sportowych. O odejściu byłego już prowadzącego szwedzkiej drużyny mówiło się bowiem po zakończonym triumfem IEM Katowice. Według doniesień, reszta graczy nie mogła znaleźć wspólnego języka z wychowankiem tamtejszej akademii. W końcu jednak sprawa ucichła, a po jakimś czasie do składu dołączył Richard „Xizt” Landström, który zastąpił wspominanego we wcześniejszym akapicie Lekr0.

Ciężko oceniać obie zmiany jeszcze przed lanowym debiutem Fnatic, ale wydaje się, że na roszadach może zyskać Ninjas in Pyjamas, które wyraźnie sparzyło się na nierównej grze drakena. Z drugiej strony niezbyt rozsądnym wyjściem było połączenie Xizt–Golden, a więc i tutaj warto dopatrywać się plusów. Wszystko zweryfikują jednak potyczki na serwerze – być może te na pozór pochopne przetasowania pozwolą Szwedom powrócić na tron.

MIBR powraca

Dla ekipy Gabriela „FalleNa” Toledo rozgrywki w Kolonii będą wyjątkowe z trzech powodów. W ubiegłym roku to właśnie Brazylijczycy stanęli na najwyższym stopniu podium ESL One. O obronę tytułu nie będzie rzecz jasna łatwo, ale lekko odmieniony skład z pewnością będzie robił wszystko, by tego dokonać.

Drugim – być może najważniejszym powodem dla samych zawodników – będzie debiut w trykotach reaktywowanego niedawno Made in Brazil. O zamiarach wskrzeszenia dawnej legendy mówiło się sporo już kilka miesięcy temu, jednak premiera nastąpiła dopiero 23 czerwca. Teraz nadszedł czas na prawdziwe wyzwanie. Jake „Stewie2k” Yip i jego koledzy będą mieli podwójną motywację, by stanąć na nogi.

fot. MIBR

To właśnie dyspozycja odmienionego składu MIBR jest największą niewiadomą. Wiele osób poddawało w wątpliwość wymienienie Epitácio „TACO” de Melo na Jake’a „Stewie2k” Yipa i jak na razie można stwierdzić, że miało całkowitą słuszność. Od momentu dołączenia byłego gwiazdora Cloud9 brazylijsko-amerykański zespół wyraźnie zawodzi. Od tej niezbyt chwalebnej reguły są oczywiście drobne wyjątki, bo dawne SK zdołało przecież zwyciężyć na Adrenaline Cyber League oraz Moche XL Esports, ale – sami przyznacie – to nie są turnieje zaspokajające ambicje graczy tego pokroju. Trzeba zatem liczyć, że niedawny bootcamp pomógł rozwikłać ciążący problem MIBR-u. Występ na ESL One Cologne to jeden z ostatnich tak ważnych przystanków przed Majorem w Londynie.

FaZe o krok od triumfu w Intel Grand Slam

Od momentu zapoczątkowania cyklu jeszcze żadnemu zespołowi nie udało się zwyciężyć w czterech z ostatnich dziewięciu turniejów wchodzących w skład Intel Grand Slam, czyli DreamHack Masters, ESL One, ESL Pro League oraz Intel Extreme Masters. Największą szansę na zgarnięcie nagrody w wysokości miliona dolarów mają gracze FaZe Clanu, którzy potrzebują jeszcze jednego triumfu. To właśnie ESL One Cologne będzie pierwszą z dwóch okazji do przejścia do historii.

Tak wygląda obecna sytuacja w Intel Grand Slam:

TBA TBA
W W
W
W W W
W
W
W W

Wszystkie niezbędne informacje dotyczące ESL One Cologne 2018 znaleźć można w naszej relacji tekstowej. Transmisja ze spotkań dostępna będzie w ESL.TV Polska.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
100 Thieves Meteos

Meteos we FlyQuest, AnDa w 100 Thieves. Transfer dokonany wbrew woli Hartmana?

William "Meteos" Hartman nie jest już zawodnikiem 100 Thieves. Jeden z najbardziej znanych amerykańskich junglerów będzie od teraz reprezentował barwy...