fot. Blizzard/Robert Paul

Smutny koniec przygody Polaków z Overwatch World Cup 2018

To już koniec zmagań reprezentacji Polski w ramach Overwatch World Cup 2018. Nasza drużyna mimo naprawdę wielu dobrych sytuacji, nie sprostała Holendrom i żegna się z Paryżem nie wygrawszy ani jednego meczu w ramach swojej grupy.

Polska 0 : 4
Holandia

(Overwatch World Cup 2018)
0 Lijiang Tower 2
1 King’s Row 2
2 Horyzont 4
3 Dorado 4

Pojedynek na Lijiang Tower otwarty został przez Holendrów szybko i bez brania jeńców. Kontrola uzyskana nad punktem A została przez nich utrzymana aż do 99%, kiedy w końcu przeszedł on w polskie ręce. Nie cieszyliśmy się nim jednak długo, bowiem nasi rywale dość szybko zdołali odzyskać prowadzenie i doprowadzić do zdobycia pierwszej części mapy, nie pozwalając nam nad zbyt wiele. Druga część batalii na szczęście początkowo należała do rodzimej ekipy i nadzieja na remis ponownie odżyła. Mocna i zwarta obrona skutecznie przez długi czas utrzymywała holenderską szóstkę z dala od celu, ale stan ten nie mógł trwać wiecznie. Przy 58% punkt przypadł w udziale naszym oponentom. Nie zamierzali oni czekać biernie na kontratak i przycisnęli Polaków, co ostatecznie zemściło się utratą przez nich punktu. Scenariusz był niestety inny i w ciągu kilku sekund mapa była już zamknięta na korzyść Pomarańczowych.

Druga mapa od początku mijała pod znakiem jednostronnego pojedynku. Ataki ze strony Polski, choć agresywne, niestety były mało skuteczne i bardzo topornie nasi rodacy próbowali zdobyć pierwszy checkpoint. Udało się i rozpoczęła się wędrówka z ładunkiem, choć reprezentacja Holandii wcale nie zamierzała nam ułatwiać tego zadania. Dzięki temu Polacy nie zdołali nawet przebić się przez drugi punkt kontrolny, choć od jego zdobycia dzieliły ich zaledwie milimetry. W drugiej połowie Holendrzy bezsprzecznie byli już górą i od początku sprawiali graczom znad Wisły sporo problemów. Zdobycie kontroli nad ładunkiem jeszcze bardziej podgrzało emocje i widać było, że biało-czerwoni zaczęli się w tej sytuacji gubić. Rozczłonkowana obrona pozwoliła pchającym dojechać do celu i w konsekwencji wygrać King’s Row 2:1.

Trzecia batalia przeniosła nas na Księżyc i ponownie w ataku mogliśmy początkowo oglądać Karola „Danyego” Szcześniaka wraz z kolegami. W przeciwieństwie do meczu z Francją, tym razem nasza reprezentacja szybko była w stanie wyprzeć rywali z pierwszego punktu i uzyskać nad nim kontrolę bez większych strat czasowych. Zapowiadało się nawet na błyskawiczne 2:0, ale Pomarańczowi utrzymali szyki i odparli polskie natarcie. Nie będzie również przesadą stwierdzenie, że na tej mapie Danye wręcz błyszczał, zwłaszcza jako McCree. Jego snajperskie oko z maszynową precyzją sprzątało przeciwników z punktu B, dając Polakom drugie oczko i dwuminutową zaliczkę czasową. Niestety nasi przeciwnicy podpatrzyli zagrania z pierwszej części spotkania i z podobną prędkością wyrzucili nas z pierwszego checkpointu. Dzięki temu punkt B padł w zasadzie bez sprzeciwu ze strony polskich zawodników, doprowadzając do trzeciej rundy.

Ta rozpoczęła się na korzyść rodzimej ekipy, ale niestety na zdobycie celu B mieliśmy zaledwie niecałe 50 sekund. Pasek prawie się wypełnił, ale czasu zabrakło, przez co nie udało się wyszarpać czwartego przejęcia. Po zmianie stron błyskawiczne pchnięcie ze strony Holendrów bez problemu zapewniło im cel A i niemal pięć minut na zdobycie drugiego checkpointu. Nie były one potrzebne,  bowiem do wygrania meczu Pomarańczowym wystarczyło tylko kilkanaście sekund.

Drugi wybór mapy ze strony polskiej formacji nie był zaskakujący, a to w związku z kolejną podróżą na Dorado. Ofensywa biało-czerwonych tym razem postawiła na dwóch snajperów i kompozycja ta przyniosła zakładane efekty. Ładunek bez większego oporu dotarł na pierwszy checkpoint i z prawie pięciominutowym zapasem Polska rozpoczęła jazdę w kierunku przedsionka elektrowni. Holenderska drużyna chyba nie miała pomysłu na obronę i pozwoliła nam dojechać do drugiego punktu, a nawet mocno zaznaczyć swoją obecność wewnątrz budynku. Być może gra mogła wkrótce się skończyć, ale świetny atak od tyłu w wykonaniu Jeffrey’a „Vizility” de Vries pozwolił wyciąć w pień całą grupę atakującą. Spaliło to wiele cennych sekund, choć po raz kolejny sytuację uratował grający Zaryą Danye, dając nam trzeci punkt. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że część defensywna nie szła nam dobrze. Dopiero przy drugim przystanku zaczęliśmy stawiać opór, co okazało się zbyt późną zmianą. Vizility raz jeszcze otworzył Holendrom drogę, co bezlitośnie wykorzystali. Dzięki temu po chwili mieliśmy już remis 3:3.

Chaotyczna dogrywka szybko wyjaśniona została przez reprezentację kraju tulipanów. Dobra obrona oraz mała ilość czasu nie dała graczom znad Wisły zbyt dużego pola do manewru i nie zdołali oni dopchnąć ładunku nawet do pierwszego przystanku. Po zmianie stron sytuacja nie uległa wielkiej zmianie, co dodatkowo podsycone zostało bardzo krótkim odcinkiem, który musiała pokonać drużyna atakująca. Zadanie to wykonała, przez co cały mecz zakończył się wynikiem 4:0 na rzecz formacji holenderskiej.

Niestety był to ostatni mecz naszej reprezentacji w ramach OWWC. Rozgrywki trwają jednak dalej, a wszystkie spotkania wraz z angielskim komentarzem oglądać można na oficjalnym kanale Overwatch na Twitchu. Po więcej informacji na temat Overwatch World Cup 2018 zapraszamy do naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Nierówne Preparation remisuje z Izako Boars i utrzymuje się w ESL MP

Otwierające spotkanie 7. tygodnia ESL Mistrzostw Polski w CS:GO zakończyło się podziałem punktów. Trzy punkty po stronie Preparation są złą informacją...