fot. Riot Games

Na kogo warto zwrócić uwagę podczas Mistrzostw Świata?

Już tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia fazy zasadniczej tegorocznych Mistrzostw Świata w League of Legends. Choć wielu zastanawia się kto tym razem będzie górą — Korea Południowa czy Chiny, to my postanowiliśmy zwrócić waszą uwagę w kierunku pięciu zawodników, których warto obserwować podczas trwającego turnieju.

Górna aleja — Eric „Licorice” Ritchie

Licorice
fot. Riot Games

Eric „Licorice” Ritchie to jedyny przedstawiciel amerykańskich rozgrywek LCS w tym zestawieniu. Choć podczas Mistrzostw Świata zobaczymy wielu lepszych i bardziej utalentowanych graczy górnej alei, to wydaje mi się, że to na Kanadyjczyka warto zwrócić największą uwagę. Wszyscy doskonale pamiętamy jak duże problemy miało Cloud9 w trakcie letnich zmagań — od szokujących zmian w składzie, przez przegrane z niżej notowanymi zespołami, po ustabilizowanie sytuacji w drużynie. Jedynym, który nie został ani razu odsunięty od głównego zespołu był właśnie Licorice.

Choć zdarzało się, że toplaner zawodził, jak chociażby w ostatnim finale przeciwko Team Liquid, to niecały miesiąc później podczas fazy play-in Mistrzostw Świata pokazał, że to on jest liderem swojej drużyny. Jego zaskakująca i pomysłowa wizja gry pomaga w rozpracowaniu rywali, stawiając na coś, czego oni nie będą potrafili skontrować. I choć można mieć do Licorice’a pewne zarzuty, to wielokrotnie udowadniał już, że bez niego Cloud9 nie byłoby w tym samym miejscu gdzie jest teraz. Kanadyjczyk jak na toplanera posiada duży wachlarz postaci, którym na pewno będzie chciał operować w starciach z najtrudniejszymi możliwymi rywalami podczas fazy grupowej Mistrzostw Świata.

Dżungla —  Mateusz „Kikis” Szkudlarek

fot. Riot Games

Gdy jeszcze nie tak dawno temu Mateusz „Kikis” Szkudlarek występował w barwach Szaty Maga czy Illuminar Gaming mało kto, razem z nim na czele, przypuszczał, że wkrótce dołączy do jednej z najlepiej prosperujących drużyn w europejskich LCS-ach, pozbawi miejsca w składzie Berka „Giliusa” Demira i poprowadzi swój nowy zespół do Mistrzostw Świata. Jak dziś możemy zauważyć, Szkudlarek przeszedł jedną z najbardziej zaskakujących dróg, aby stać się gwiazdą, która o kolejne sukcesy powalczy na najważniejszym turnieju w roku. Vitality z Polakiem w składzie wygrało ponad siedemdziesiąt procent map, oddając cztery Schalke 04 i jedną Misfits.

Z miejsca stał się motorem napędowym zespołu powodując, że nikt już nie pamięta o poprzednim leśniku, a rywalizacja z Marcinem „Jankosem” Jankowskim o tytuł najlepszego polskiego dżunglera nabiera tempa. To właśnie występ na Mistrzostwach Świata pokaże nam, który z nich zasługuje na to miano. Oczywiście, o wiele trudniejszą rolę mieć będzie Szkudlarek, gdyż jego Team Vitality znalazło się w grupie śmierci z Royal Never Give Up, Gen.G oraz Cloud9. Mimo to, wielu pozytywnie zapatruje się na możliwy przebieg sytuacji w tym zestawieniu, gdyż każdy z czterech uczestników musi wspiąć się na wyżyny umiejętności, aby wywalczyć awans do play-offów, a największą rolę w Team Vitality rozegra właśnie Kikis.

Środkowa aleja — Rasmus „Caps” Winther

Caps
fot. Riot Games

Niemalże od samego początku przygody Rasmusa „Capsa” Winthera z Fnatic wiadomo było, że musi on wykonać ogromną pracę, aby stać się jednym z najlepszych. Choć sam start miał bardzo trudny, to z czasem zauważyć mogliśmy ewolucję gracza ze środkowej alei — od młodego, niezbyt doświadczonego gracza do kilkukrotnego zwycięzcy EU LCS i najbardziej wartościowego zawodnika ostatniego splitu. Choć ma dopiero osiemnaście lat, to właśnie w nim upatruje się zachodniego zbawiciela, kogoś, kto może poprowadzić Fnatic na sam szczyt.

Według ekspertów Riot Games znajduje się on na 9. pozycji najlepszych graczy tych Mistrzostw Świata, co wcale nie jest przesadzone. Jest jednym z dwóch zawodników obok Yilianga „Doublelifta” Penga, którzy grają w drużynach z zachodu, a sam fakt, że sklasyfikowany został na tak wysokie pozycji mówi już samo przez siebie. Caps ma ogromny talent, ale jeszcze większe umiejętności, które musi w pełni zaprezentować podczas Worldsów. Choć jego drużyna znalazła się w dość łatwej grupie, to wciąż musi uważać na ewentualne wpadki, które mogą przysporzyć Fnatic sporo problemów. Właśnie dlatego Duńczyk musi wejść na swój najwyższy poziom, aby pokazać, że nie znalazł się w tym miejscu gdzie jest teraz przez przypadek.

Dolna aleja —  Jian „Uzi” Zi-Hao

RNG Uzi
fot. Riot Games

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć jednego z najlepszych graczy na świecie, a zarazem najlepszego strzelca w obecnych czasach. Mowa oczywiście o zawodniku Royal Never Give Up, Jianie „Uzim” Zi-Hao. Chińczyk to gwiazda w swoim kraju, zawodnik który poprowadził reprezentację do triumfu podczas Asian Games, ale także gracz, który robi ogromną różnicę podczas spotkań ligowych. Rok 2018 jest dla niego bardzo udanym, bo oprócz wymienionego sukcesu krajowego dochodzą do tego zwycięstwa w play-offach LPL, a także triumfy podczas Mid-Season Invitational oraz Rift Rivals.

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze możliwości podniesienia pucharu za Mistrzostwa Świata, którego to Uzi jeszcze nigdy nie zdobył. Owszem, dwukrotnie było bardzo blisko, jednak za każdym razem na drodze do triumfu stanęła koreańska drużyna — SK Telecom T1 lub Samsung White. Ta pierwsza stanowiła dla Uziego swego rodzaju klątwę, gdyż aż trzykrotnie kończyła jego przygodę z turniejem. Tym razem zespołu Fakera zabraknie, a to oznacza, że to właśnie RNG staje się głównym faworytem do zostania nowym Mistrzem Świata.

Uzi został uhonorowany również przez ekspertów Riot Games – w rankingu najlepszych zawodników w trakcie trwającego turnieju chiński marksman został sklasyfikowany na pierwszej pozycji. Mało kto odważy się przeciwstawić tej tezie, gdyż Chińczyk wielokrotnie już pokazywał, że bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na to miano, zwłaszcza w sytuacji, gdy na turnieju zabraknie Fakera.

Wspierający —  Cho „Mata” Se-hyeong

kt Rolster Mata
fot. FOMOS/Kim „kenzi” Yong Woo

Niepodważalną oczywistością jest to, że Cho „Mata” Se-hyeong jest jednym z najlepszych graczy wspierających w historii sceny esportowej League of Legends. Mistrz świata z 2014 roku długo miał problemy z osiągnięciem kolejnego sukcesu, jakim była wygrana przeciwko Edward Gaming w wiosennych play-offach LPL w 2016 roku. Choć później zawsze jego zespół znajdował się blisko pierwszej pozycji, to dopiero ostatni KeSPA Cup padł łupem kt Rolster. Zespół Maty był również najlepszy podczas letnich zmagań LCK, gdzie w jednym z najbardziej pamiętnych finałów w historii ekipa Se-hyeonga pokonała Griffin, gwarantując sobie tym samym awans na Mistrzostwa Świata.

Koreańczyk wciąż jednak marzy o powtórce wydarzeń z roku 2014, kiedy to tracąc jedynie dwie mapy (przeciwko Team SoloMid oraz Star Horn Royal Club) zwyciężył cały turniej. I choć na udział w kolejnym turnieju takiej rangi musiał czekać dwa lata, to wtedy jego próby powtórzenia sukcesu zostały zatrzymane przez fenomenalne SK telecom T1. Choć 24-latek jest już bliżej zakończenia kariery niż kolejnego sukcesu, to w tym roku w końcu może ponownie zacząć myśleć o podniesieniu trofeum. Wiele osób jest niemalże pewne, że kt Rolster wyjdzie bez problemu ze swojej grupy, a następnie zależnie od przeciwnika powalczy o udział w finale. Duży wpływ na grę zespołu będzie mieć właśnie Mata, gdyż to on będzie odpowiadał za wizję i zapewnienie przewagi swojemu zespołowi.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
IEM Katowice

Poznaliśmy szczegóły kwalifikacji do Minorów przed IEM Katowice 2019

Do Intel Extreme Masters Katowice 2019 pozostało jeszcze sporo czasu, lecz organizatorzy już teraz ogłosili szczegóły otwartych i zamkniętych kwalifik...