Invictus Gaming
fot. Riot Games

Rok LPL! Invictus Gaming nowym Mistrzem Świata League of Legends

Zwycięstwo Royal Never Give Up podczas Mid-Season Invitational. Triumf podczas Rift Rivals i Asian Games. Wszystko to zwiastowało, że wreszcie fani LPL doczekają się historycznego sezonu, w którym ich ulubieńcy wreszcie podniosą Puchar Przywoływacza. I choć po porażkach Royal Never Give Up i Edward Gaming w ćwierćfinałach nadzieje drastycznie przygasły, to w stawce pozostała jeszcze jedna formacja.

Invictus Gaming, bo o nim mowa, z pewnością będzie na ustach nie tylko entuzjastów chińskich rozgrywek, ale całej społeczności LoL-a. Nie może być inaczej biorąc pod uwagę, że to właśnie Song „Rookie” Eui-jin i kompani są nowymi Mistrzami Świata. I trzeba przyznać, że na to miano zasługują – może nie udowodnili tego po fazie grupowej Worlds 2018, ale z pewnością po dzisiejszym finale. Kawał fenomenalnego League of Legends w meczu z Fnatic zapewnił IG zwycięstwo 3:0, a LPL pierwszą drużynę, która może z dumą nosić tytuł najlepszej na świecie.

Fnatic Fnatic 0:3 Invictus Gaming

Po dziesięciu minutach nieznacznej przewagi Fnatic wreszcie oglądaliśmy pierwszą krew. Tę przelał Gao „Ning” Zhen-Ning po ganku na środkowej alei. Wkrótce po tym nie dość, że Rasmus „Caps” Winther musiał ponownie pożegnać się z życiem, to Fnatic straciło dwie wieże na midzie. Zyskując przewagę Invictus Gaming szybko pozbyło się kolejnych wież, a następnie zaczęło koncentrować swoje siły na Nashorze. Mimo starań pomarańczowo-czarnych wzmocnienie bestii powędrowało na konto IG. To mogło chińsko-koreańskiej piątce zniszczyć pierwszy inhibitor, a chwilę później po wygranej walce przypieczętować zwycięstwo.

O przebiegu drugiej potyczki jak najszybciej będzie chciał zapomnieć Gabriel „Bwipo” Rau. Toplaner Fnatic nie tylko oddał pierwszą krew, ale w przeciągu pierwszych 20 minut aż sześć razy musiał odradzać się w fontannie. Po raz kolejny świetny występ zaliczył natomiast Ning, którego Gragas był jedną z czołowych postaci w tym spotkaniu. Na pochwałę zasługują jednak też Kang „TheShy” Seung-lok oraz Rookie, których zagrania stale przybliżały IG do zwycięstwa.

Podstawione pod ścianę Fnatic postanowiło dokonać zmiany na górnej alei – w miejsce Bwipo wszedł Paul „sOAZ” Boyer. To jednak nie na górnej linii, a po przeciwnej stronie mapy rozgorzała walka. Już w drugiej minucie pierwszą krew przelał Caps, ale do siódmej minuty IG zdołało sprowadzić wynik zabójstw do 3:2 na swoją korzyść. Po wtórnej śmierci Zdravetsa „Hylissanga” Galabova padła pierwsza wieża Fnatic i z czasem sprawy przybrały obrót z dwóch pierwszych starć. W 16. minucie podopieczni Dylana Falco zostali unicestwieni po raz pierwszy, a chwilę później Yu „JackeyLove” Wen-Bo osiągnął status legendarnego. Iskierkę nadziei rozpalił Mads „Broxah” Brock-Pedersen, który wykradł Barona, ale to zwyczajnie nie wystarczyło. Po wygranej walce w 25. minucie IG ruszyło na Nexus Fnatic i przypieczętowało triumf na Mistrzostwach Świata 2018!

Tym samym zakończył się profesjonalny sezon rozgrywek League of Legends. Grono regionów, których przedstawiciele mogli podnieść Puchar Przywoływacza w geście triumfu zawiera obecnie Europę, Koreę Południową, Chiny oraz LMS, czyli Tajwan, Hongkong i Makau. Spośród pięciu czołowych rozgrywek tylko reprezentanci NA LCS nie mają na koncie tytułu mistrzowskiego. Czy doczekamy się wreszcie ich sukcesu? Czy zachodnia scena LoL-a w końcu okaże się lepsza w najważniejszych rozgrywkach? Na odpowiedzi na te pytania przyjdzie nam czekać przynajmniej rok.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Pro League nie dla TrainHard, Polacy pokonani przez ENCE

Niestety to już pewne – TrainHard eSport nie wystąpi w nadchodzącym dziewiątym sezonie Pro League w Rainbow Six: Siege. W rozegranym w piątek półfinal...