Virtus.pro
fot. BLAST Pro Series/Maciej Kołek

Virtus.pro wygrywa pierwsze polskie otwarte kwalifikacje do WESG 2018

Jeszcze kilka miesięcy temu pojedynki między AGO Esports i Virtus.pro dostarczały argumentów do debaty na temat tego, kto jest najlepszą drużyną w naszym kraju. Teraz sytuacja nieco się zmieniła, ale starcie tych dwóch ekip w finale pierwszych polskich otwartych kwalifikacji do WESG 2018 i tak przyniosło nam wiele emocji. Ostatecznie po zażartej walce z triumfu cieszyć mogły się Niedźwiedzie, które są już pewne występu w finale polskich eliminacji.

AGO Esports
0 : 2 Virtus.pro

(polskie el. WESG 2018 – finał)
(1) 16 7 Overpass 8 19 (4)
8 7
11 7 Cache 8 16
4 8
Dust2

Początek batalii na Overpassie należał do Virtus.pro, choć podopieczni Jakuba „kubena” Gurczyńskiego ostatnie oficjalne spotkanie na tej mapie rozegrali… pod koniec czerwca. Zespół Filipa „NEO” Kubskiego przygotował jednak kilka skutecznych zagrywek, dzięki czemu zainkasował pierwsze pięć rund. AGO zdołało wreszcie przełamać zgraną defensywę swoich rywali, ale Niedźwiedzie błyskawicznie powróciły na właściwe tory i zdobyły trzy kolejne oczka. Wtedy do roboty wziął się Damian „Furlan” Kisłowski, który razem z kolegami wreszcie na dobre przerwał dominację Virtus.pro.

Rozpędzone Jastrzębie do przerwy nie straciły już żadnego punktu, a po zmianie stron kontynuowały dobrą grę. Wszystko wskazywało na to, iż AGO nie da się już zatrzymać i dokończy dzieła zniszczenia, jednak wtedy w piątkę Piotra „morelza” Taterki wstąpiły nowe siły. Seria kilku skoordynowanych ataków pozwoliła Virtus.pro najpierw doprowadzić do remisu, a następnie zdobyć rundę meczową. Postawiona pod ścianą formacja Kacpra „kap3ra” Słomy nie straciła jednak ducha walki i losy Overpassa rozstrzygnąć miały się w dogrywce. W tej nieznacznie lepsi okazali się reprezentanci rosyjskiej organizacji.

Virtusi świetnie zainaugurowali także zmagania na Cache’u, bo bez żadnych strat zgarnęli dwie pierwsze rundy. Tym razem AGO trzymało jednak rękę na pulsie i nie dopuściło do powtórki z pierwszej mapy. Wicemistrzowie ESL Pro European Championship 2018 zapunktowali sześć razy z rzędu, jednak wkrótce nieco spuścili z tonu. Zadyszkę Jastrzębi od razu wykorzystało Virtus.pro, a spora w tym zasługa Michała „snatchiego” Rudzkiego, który regularnie powstrzymywał swoich byłych kompanów. Zespół 20-latka triumfował także w drugiej rundzie pistoletowej, ale po zakupieniu pełnego wyposażenia AGO wyrównało stan rywalizacji. Końcowka pojedynku przebiegła jednak pod dyktando Virtus.pro, które zapewniło sobie zwycięstwo i możliwość bezpośredniej walki o awans na światowe finały WESG 2018.

Już 13 listopada rozpoczną się drugie polskie otwarte kwalifikacje do WESG, które wyłonią rywala Virtus.pro w starciu o awans do turnieju głównego. Link do zapisów do tych rozgrywek znajduje się pod tym adresem.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
PACT

Kolejny kiepski mecz PACT. Endpoint gromi Polaków w ESEA MDL

Kolejny kiepski mecz w wykonaniu PACT za nami. W swoim kolejnym starciu w ramach ESEA Mountain Dew League Polacy przegrali z Endpoint, zdobywając w ca...