fot. ESL/Bart Oerbekke

Koniec przygody Sharks, Na`Vi krok od awansu do play-offów ESL Pro League Season 8

W pierwszym czwartkowym meczu finałów ESL Pro League Season 8 obyło się bez niespodzianki. Jak można się było spodziewać, Natus Vincere potrzebowało zaledwie dwóch map, by wyeliminować z dalszej gry nowicjuszy z Sharks Esports. Brazylijczycy do pewnego momentu próbowali co prawda podjąć rękawicę, ale nie zdało się to na zbyt wiele, przez co już teraz wracają oni do domu.

Sharks Esports 0 : 2 Natus Vincere

(finały EPL S8 – 2. runda LB grupy B)
9 7 Nuke 8 16
2 8
3 1 Dust2 14 16
2 2
 Mirage 

Pierwsze minuty meczu miały niesamowicie zaskakujący przebieg. Zaczęło się od pistoletówki, która padła łupem Sharks. Latynosi mieli więc szansę na znakomity start, ale kompletnie jej nie wykorzystali i już w drugiej rundzie uznali wyższość graczy Natus Vincere, by w kolejnych minutach bezradnie obserwować jak ci wychodzą na coraz większe prowadzenie. Na tym jednak zwroty akcji się nie skończyły, bo z czasem piątka z Ameryki Południowej coraz odważniej dochodziła do głosu, czego efektem były m.in. cztery fragi ustrzelone w ósmej rundzie przez Renato „naka” Nakano. Ostatecznie popularne Rekiny na przerwę schodziły ze stratą zaledwie jednego oczka i mogły z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Niemniej bardzo szybko optymizm ten musiał zmienić się w rozgoryczenie, bo po przejściu do defensywy Na`Vi całkowicie zdominowało swoich oponentów. Ci co prawda dzielnie walczyli, nierzadko doprowadzając do bardzo wyrównanych potyczek, ale tablica wyników była bezlitosna – podopieczni Mikhaylo „Kane’a” Blagina w drugiej części pojedynku stracili jeszcze tylko dwie rundy i finalnie wygrali 16:9.

O wiele mniej powiedzieć można o mapie drugiej, która od samego początku aż do końca toczyła się pod dyktando Natus Vincere. Zawodnicy z Europy Wschodniej raz po raz eksterminowali swoich przeciwników, a ci, kompletnie przerażeni, zaczęli grać potwornie wolno, co jeszcze pogorszył ich i tak nie najlepszą sytuację. Najlepszym podsumowaniem postawy Sharks niech będzie fakt, że Leonardo „leo_druNky” Oliveira pierwsze fragi ustrzelił dopiero w… 9. rundzie. Nic więc dziwnego, że od pewnego momentu gracze Na`Vi traktowali ten mecz z ogromnym luzem, skracali miejscówki i ogólnie biegli po mapie niczym na matchmakingu. Ale mogli sobie na to pozwolić, bo już wcześniej obnażyli dzielącą ich od rywali różnicę poziomów, dzięki której koniec końców rozgromili ich aż 16:3!

Już za chwilę kolejne dzisiejsze mecze – Astralis podejmie Team Liquid, zaś Renegades zmierzy się z G2 Esports. Po więcej informacji na temat lanowych finałów ósmego sezonu ESL Pro League zapraszamy do naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Kuro

Kuro zamienia LCK na LPL. Koreańczyk midlanerem Bilibili Gaming

Po niemalże pięciu latach rywalizowania na rodzimym poletku jeden z najlepszych koreańskich midlanerów – Lee "Kuro" Seo-haeng – postanowił przenieść s...