fot. Blizzard/Robert Paul

Danye: Wiedziałem, że jestem bardzo dobry indywidualnie i czułem, że w końcu mi się uda

Pierwszy sezon Overwatch League okazał się sporym sukcesem, nic więc dziwnego, że przed kolejną edycją rozgrywek do gry weszło kilka nowych drużyn. To z kolei otworzyło szansę na debiut w OWL kilku nowym zawodnikom, wśród których znalazł się także Karol „Danye” Szcześniak – polski rodzynek, który dotychczas bezskutecznie próbował wybić z Overwatch Contenders, ale dopiero niedawne Mistrzostwa Świata sprawiły, że zrobiło się o nim głośno. Jak w ogóle trafił do Paris Eternal? Dlaczego już dawno postawił na grę z obcokrajowcami? I co sądzi o poziomie polskiej sceny? Odpowiedź na te i kilka innych pytań znaleźć można w poniższym wywiadzie. Zapraszamy!


W lipcu odpadasz z Overwatch Contenders, a trzy miesiące później lądujesz w Overwatch League. Nie da się ukryć, że ta twoja kariera potoczyła się dość szybko.

Można tak powiedzieć, że całkiem szybko, zgadzam się.

Dlaczego w ogóle Overwatch?

Ponieważ to jest taka mieszanka wszystkich gier, w które grałem. Ma w sobie coś z innych FPS-ów, a jednocześnie są tam różne postacie z różnymi umiejętnościami, jak w grach typu MOBA. Grałem w inne tytuły i Overwatch jest właśnie taką kombinacją i może właśnie dlatego jakoś mi, że tak to określę, siadło i po prostu w niego jestem dobry.

Próbowałeś w tych innych grach też przebić się na ten wyższy, zawodowy poziom?

Próbowałem, ale byłem chyba niewystarczająco dojrzały, bo po osiągnięciu już jakiegoś wysokiego poziomu jakoś traciłem cierpliwość do takiego już prawdziwego treningu. Bo być dobrym w grę to coś innego niż być tak jakby ją wymasterować, żeby wejść na ten pro poziom. I właśnie gdy zaczynałem grać w Overwatcha to sobie powiedziałem, że to będzie ostatnia gra, w którą spróbuję zostać pro. No i się jakoś udało.

Zaczynałeś z Polakami, potem przerzuciłeś się na grę w międzynarodowych miksach. Jak to się potoczyło?

Może dałoby się w Polsce stworzyć jakąś drużynę, która dostałaby się do Contenders, tylko ta polska mentalność… Nie wiem od czego to zależy, ale wydaje mi się, że Polakom ciężko jest grać z Polakami. A w Europie też łatwiej o kontakty, doświadczenie w komunikacji po angielsku też jest ważne. No więcej możliwości jest też.

Ten twój wybór w końcu zaprocentował, bo pod koniec ubiegłego roku trafiłeś do tego Contenders. Ale dlaczego akurat do Bazooka Puppiez?

Ponieważ zaproponowali mi tryouty. Zagrałem je i chcieli mnie do drużyny, no to się od razu zgodziłem, bo jednak była to drużyna w Contenders. To był mój taki plan – byleby dostać się do jakiejkolwiek drużyny, byleby grać w pierwszym sezonie Contenders. Miałem jeszcze jedną ofertę, ale ta była jakby szybsza i łatwiejsza.

Wiesz gdzie wpadłeś im w oko, że wzięli cię na tryouty?

Głównie przez moje występy w grach rankingowych. Często miałem bardzo wysokie pozycje, np. w top 10 itp. Grałem też na Overwatch World Cup w 2017 i tam też jakieś doświadczenie zdobyłem, więc myślę, że to dlatego.

Niemniej w Bazooka Puppiez, i w Copenhagen Flames nie udało ci się dostać do play-offów Contenders. Nie miałeś wówczas takich myśli, że skoro nie idzie, to należy dać sobie spokój z tym Overwatchem?

Szczerze to nie, bo wiedziałem, znałem tak jakby swoją wartość indywidualną. Często nawet przegrywanie gier w Overwatchu, meczów drużynowych, nie jest jakby uzależnione od umiejętności indywidualnych. Możesz mieć np. sześciu bardzo dobrych indywidualnie graczy, ale jeżeli nie ma dobrego treningu, zgrania itd. to może to słabo wyjść. A ja cały czas wiedziałem, że jestem bardzo dobry indywidualnie i czułem, że w końcu mi się uda jeśli nie przestanę.

Może to była też kwestia tego, że te drużyny, zarówno pierwsza, jak i druga, to były takie sklejki zrobione stricte pod to Contenders, więc nie było raczej możliwości nabrać w zespole zbyt dużego zgrania?

Tak, to są właśnie takie miksy. W europejskim Contenders może są dwie-trzy drużyny, które nie zmieniają składów. Reszta to są tak naprawdę takie miksy, które zmieniają się co sezon. Szczerze to bardzo dużo zależało od trenerów. Jakby tak spojrzeć na te drużyny, które osiągały najlepsze drużyny w Contenders, przynajmniej w Europie, to to były drużyny z najlepszymi trenerami. Albo z najlepszymi… Cóż, jak jest dobra organizacja, to jest i dobry trener.

Mówisz, że w przypadku Bazooka Puppiez wpływ mógł mieć twój występ na Overwatch World Cup. Czy to także OWWC wpłynęło na to, że dostałeś ostatecznie angaż w Overwatch League?

W pewnym stopniu na pewno tak, bo oczywiście postawa na lanie jest najważniejszą rzeczą. Ktoś może mieć takie problemy, że np. w rozgrywkach online gra dobrze, ale już na lanie, na żywo dochodzi taki stres. Są różne dodatkowe czynniki, które mogą sprawić, że słabo grasz. A jak ktoś sobie dobrze radzi na lanie to jest to bardzo dobry znak. Ale to OWWC to tylko część wszystkiego. We wszystkich Contendersach, w których grałem, w pierwszym i w drugim sezonie, uważam, że dobrze się prezentowałem, więc to też się liczyło. Szczególnie w drugim sezonie raczej carry’owałem swoją drużynę, tak mi się wydaje. Też na skrimach z reprezentacją Francji przed World Cupem bardzo dobrze grałem i to także mogło mieć wpływ, bo rdzeń tej kadry ostatecznie trafił do Eternal.

Pytam o World Cup, bo po tegorocznej edycji oficjalna strona Overwatch League umieściła cię na liście najciekawszych graczy, którzy wystąpili w fazie grupowej w Europie. To by wskazywało, że zostałeś zauważony.

Tak, tak, to na pewno miało jakiś wpływ. Jestem bardzo dumny z tego, jak zagrałem na OWWC w tym roku. Lepiej być nie mogło… Znaczy mogło, ale i tak było bardzo dobrze.

Indywidualnie w porządku, ale drużynowo znowu nie udało nam się wyjść z grupy.

No brakuje doświadczenia polskim graczom. Tak naprawdę to tylko ja miałem doświadczenie typowo zespołowe, reszta chłopaków z drużyny to byli tacy gracze rankedowi, którzy grali w jakichś miksach, jakichś drużynach, ale słabszych, nie na poziomie Contenders, który i tak nie jest jakoś super wysoki szczerze mówiąc. Ale z tego, co wiem, już chyba Dxtr znalazł drużynę dzięki World Cupowi i będzie starał się o Contenders. I chyba ktoś jeszcze, nie jestem pewny, więc reszta chłopaków z drużyny, z reprezentacji też ma jakieś bonusy z tego występu, że tak to określę.

Odejście MATTHA krótko przed mistrzostwami było sporym osłabieniem dla naszej kadry?

Szczerze myślę, że tak. Ale powiem tak – wątpię żebyśmy się dostali na BlizzCon. Możliwe, że wygralibyśmy na Niemców i Włochów, ale taki ostateczny wynik raczej by się nie zmienił. Nawet z tym składem, który grał, było bardzo blisko zwycięstwa, bo z tego co pamiętam to w obu meczach było 2:3.

Wracając do OWL – ciekawi mnie jedna kwestia. Oferta z Paryża pojawiła się dopiero po Overwatch World Cup czy jeszcze przed coś już się tam działo?

Na World Cupie, tak jeszcze przed grami oficjalnymi albo pierwszego dnia zagadał do mnie główny menadżer drużyny. Przedstawił się jako główny menadżer drużyny Paryża i zadał mi kilka pytań, spytał czy byłbym zainteresowany tryoutami. No to oczywiście odpowiedziałem na pytania, zgodziłem się i po World Cup wziąłem udział w tych tryoutach. I się udało. W skrócie – chyba jeszcze przed World Cupem byli trochę zainteresowani mną.

Ktoś jeszcze poza Paryżem się z tobą kontaktował?

Miałem kilka tryoutów w Overwatch League, w drużynach z Ameryki, bo w sumie większość drużyn jest amerykańskich.

Jak w ogóle wyglądały te tryouty? Długo to trwało zanim w końcu się na ciebie zdecydowali?

To chyba było kilka dni z tego, co pamiętam. Po prostu było tam chyba z piętnaście osób, były mieszane składy i graliśmy na siebie. Wtedy byłem akurat po Paryżu i się rozchorowałem, te tryouty wygrałem więc mimo słabszej postawy.

Masz już za sobą jakieś treningi z nowymi kolegami?

Tak, już graliśmy od początku listopada… Tak, od początku listopada graliśmy ze sobą i teraz mamy dwutygodniową przerwę. Znowu zaczniemy grać dopiero w Los Angeles.

I jak wrażenia?

Dobrze, bardzo dobrze. Nasz sztab szkoleniowy jest bardzo dobry, profesjonalny. Duża różnica w porównaniu do tego, do czego byłem przyzwyczajony w Contenders. Jest super. No i gracze też bardzo zabawni i w porządku.

Zastanawiam się jednak nad jedną kwestią. Poza tobą w Eternal rolę DPS-a pełnić mogą przecież także SoOn i ShaDowBurn, czyli gracze doświadczeni już w Overwatch League i w innych drużynach, w których wygrali. Wygląda więc na to, że czeka cię ciężka przeprawa o miejsce w składzie.

No, można tak powiedzieć, chociaż to zależy od wielu czynników. Bo to, że oni grali w Overwatch League to tak, jest oczywiście jakimś doświadczeniem, ale meta się zmienia. Wszystko może się zdarzyć. To może być ciężka przeprawa, ale też wcale nie aż tak ciężka. Wszystko zależy od mety, od mojej postawy, od ich postawy. To, że grali w Overwatch League, nie znaczy, że są jakoś o niebo lepsi. Każdy ma swoje mocne strony.

Rozmawialiśmy wcześniej o polskiej scenie, wspomniałeś nawet, że jeden z twoich kolegów z kadry już znalazł sobie zespół. Niemniej ostatnimi czasy byłeś jedynym Polakiem, który grał w Conetnders, teraz jesteś jedynym Polakiem, który będzie w Overwatch League. Sądzisz, że spośród tych chłopaków, z którymi grałeś w Polsce albo których znasz, jest ktoś, kto może jeszcze przebić się choćby do Contenders?

Myślę, że znalazłoby się parę takich osób jeśli chodzi o umiejętności indywidualne, ale tu jeszcze jest kwestia takiego zapału. To nie jest tak, że ci się wszystko należy, musisz sobie zapracować na to. To, że grasz dobrze indywidualnie, nie znaczy, że dostaniesz od razu propozycję do Contenders. Musisz to udowodnić, pograć w jakichś miksach, zagrać na takich mniejszych turniejach. Chodzi mi o to, że są w Polsce gracze na poziomie Contenders, tylko muszą nabrać doświadczenia i się pokazać jakoś, a nie liczyć od razu na propozycję. Np. jak już mówiłem, Dxtr, który grał w roli tanka w reprezentacji Polski, teraz gra w jakimś zespole europejskim, który próbuje dostać się do Contedners, więc kibicuję mu. Nie wiem co tam reszta chłopaków planuje.

Tak z twojej perspektywy – dojście z tego poziomu amatorskiego do tego miejsca, w którym jesteś teraz, czyli do gry w największej lidze na scenie, wymagało sporo wysiłku? Trzeba było w to włożyć dużo pracy?

W sumie tak. Ale w moim przypadku to była bardziej kwestia takiego zyskania popularności niż umiejętności, tak mi się wydaje. Znaczy, oczywiście, na pewno moje umiejętności wzrosły przez ostatni rok, ale myślę, że największy wpływ ma moja popularność, która wzrosła dzięki grze w Contenders itd. Chociaż nie jestem jakoś bardzo popularny, to w porównaniu do tego, co było rok temu, gdy byłem, tak to określę, takim no-namem bardziej, teraz ludzie mnie bardziej rozpoznają. Jeszcze raz powiem – to była kwestia takiego ciągłego pokazywania się, grania i zawierania znajomości.

Uważasz, że twoja obecność w Overwatch League może przyczynić się do popularyzacji Overwatcha w Polsce?

Mam nadzieję, bo to jest niesamowicie przyjemna gra. Jeśli chodzi o grę drużynową, to według mnie Overwatch jest najprzyjemniejszą grą jaka istnieje w tym momencie na rynku. To taka moja subiektywna opinia.

Bez wątpienia można uznać, że dla ciebie to będzie przełomowy rok. Masz jakieś konkretne oczekiwania względem 2019?

Są plany i są marzenia. Powiedzmy, że planem jest po prostu bardzo dobra gra w Overwatch League, gra w pierwszym składzie jak najdłużej, a najlepiej cały czas. A marzeniem, takim ostatecznym planem jest MVP Overwatch League.

Łatwo wam nie będzie, bo w waszej dywizji mamy przecież trzech z czterech półfinalistów poprzedniego sezonu OWL, w tym także triumfatorów rozgrywek z London Spitfire. Także konkurencja będzie spora.

Zgadzam się, ciężko będzie.

Pozostaje mi więc  życzyć ci, by te twoje nadzieje i marzenia przynajmniej częściowo się spełniły.

Dzięki!

Śledź autora na Twitterze – MaPetCed
Śledź gracza na Twitterze – danye_ow
Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Spore zmiany w Red Reserve – aż dwóch graczy poza składem

Rok 2019 zaczął się od mocnego wstrząsu w szeregach Red Reserve. Szwedzka organizacja poinformowała dziś bowiem, iż sygnowany przez nią skład CS:GO op...