fot. DreamHack/Adela Sznajder

Zorineq: Miejsce w okolicach czołowej trzydziestki HLTV to cel na ten rok

Jak sam mówi, w 2018 roku nie miał zbyt wielu okazji do świętowania, jednak już w styczniu 2019 roku odniósł jeden z największych sukcesów w karierze. Adrian „Zorineq” Kołodziejski wraz z Teamem IzakOOO przed kilkoma dniami triumfowali na ASUS ROG Join The Republic Challenge. Wygrana ta nie obeszła się bez echa wśród polskiej społeczności esportowej. Kibice spragnieni spektakularnych zwycięstw naszych rodaków w międzynarodowych rozgrywkach dostali, miejmy nadzieję, dopiero przystawkę przed tym, co dobrego czekać może ich w najbliższych miesiącach. Były gracz PRIDE w rozmowie z naszym serwisem przybliża kulisy przygotowań do imprezy w Szwecji, uczucia towarzyszące mu w trakcie zmagań, ale także zdradza plany na przyszłość, która przy dobrych wyborach, może jawić się w naprawdę jasnych barwach.


Adam Suski: Dla polskiej sceny CS:GO rok 2018 był naprawdę paskudny. Tymczasem już na początku nowego 2019 roku Team IzakOOO wygrywa ASUS ROG Join The Republic Challenge. To jest taki pozytywny kop dla rodzimej sceny na kolejne miesiące?

Adrian „Zorineq” Kołodziejski: No faktycznie miniony rok nie był najlepszy dla Polaków, aczkolwiek myślę, że na pewno dużo osób zaczęło się znowu interesować CS-em przez ten turniej, więc jeżeli chodzi o jakiekolwiek zasięgi i tym podobne kwestie, to fajnie to wypadło na sam początek roku. Ale jeżeli chodzi o przyszłość i o to, czy Polska poradzi sobie na najważniejszych zawodach, to nie wiem, czy to ma w ogóle wpływ.

Wspominałeś o dużym zainteresowaniu waszymi poczynaniami na turnieju – 70 tysięcy osób oglądało w szczytowym momencie stream izaka, a ponad 100 tysięcy ogółem. Czułeś to wsparcie polskiej społeczności?

Tak, dało się to bardzo odczuć. Kiedy wygraliśmy finał, to już w ogóle było jakieś szaleństwo, że aż telefon mi się zawieszał. Czuliśmy to podczas całego turnieju, ale po półfinale i finale najbardziej.

Jak odebrałeś informację, że pojedziesz z izakiem na ASUS ROG?

Ucieszyłem się oczywiście, bo walczyłem o to trzeci rok z rzędu. Za pierwszym razem próbowałem, choć nie wierzyłem, że się uda. W drugim grałem w meczu z Kap3rem – wiadomo, że on był na tamten moment o wiele mocniejszym zawodnikiem ode mnie. No a w tym niczego mi nie brakowało, byłem po prostu pewny siebie i się udało. Byłem bardzo zadowolony.

W swojej drużynie miałeś największe doświadczenie na zawodowej scenie. Spoczywał na tobie ciężar odpowiedzialności za wyniki zespołu?

Patrząc na nasze doświadczenie w porównaniu z resztą ekip, to chyba Team ceh9 miał go trochę więcej, w składzie znaleźli się naprawdę mocni zawodnicy, mimo że nie pokazali tego w meczu przeciwko nam. Nawet kapitan drużyny był trochę zdziwiony, że mając takich graczy u boku, nikt z nich nie potrafił w tamtym spotkaniu strzelać. A co do mojej ekipy, to od pierwszych treningów wiedzieliśmy, że brakuje nam takiej osoby, która ma już ostateczne słowo do powiedzenia. Sam izak przed inauguracyjnym meczem był zestresowany z tego powodu, więc powiedziałem mu: „dobra na spokojnie, ogarniemy to”, żeby się nie stresował, bo damy radę. I po pierwszym pojedynku, faktycznie, spodobało mu się, że odzywałem się więcej niż na treningach, kiedy raczej nie mówiłem za wiele, bo nie lubię być in-game leaderem. Raczej wolę robić to, co mi ktoś każe i ewentualnie podczas rundy coś dopowiedzieć niż prowadzić całą rundę od początku. Ale na turnieju jakoś to wyszło.

W przeszłości miewałeś okazje do sprawdzenia się w roli IGL-a?

Nie, nie miałem.

A wierzysz w to, że w przyszłości możesz polubić się z tą pozycją i związać z nią swoje miejsce w Counter-Strike’u?

Jeśli miałbym zostać w jakiejś drużynie prowadzącym, to musiałbym poświęcić wiele godzin, żeby w ogóle nadrobić jakieś umiejętności w tym. Ale kto wie. Jeżeli byłaby taka potrzeba i jakaś doświadczona osoba powiedziałaby mi, że daję radę i mogę się w tym rozwijać, to czemu by nie.

Kibiców w Polsce na pewno ciekawią kulisy decyzji izaka o powołaniu do składu na ASUS ROG saju, bo ze strony społeczności została ona odebrana dość negatywnie, ale na turnieju widać było, że wasza współpraca układa się bardzo przyzwoicie. Jakim kolegą z zespołu był Paweł?

Powiem szczerze, że podjęcie decyzji, że saju jedzie z nami, to była też moja zasługa i Sobola. (śmiech) Na PGA izak długo myślał nad tym, kogo wziąć. My z naszej strony powiedzieliśmy mu, że saju będzie chyba najfajniejszy, aby uzupełnić skład.

A dlaczego właśnie on?

Nie jestem w stanie na to odpowiedzieć. Nie wiem, wydawał mi się najbardziej spoko z zawodników pozostałych tam do wyboru, bo wtedy to grono było już dość szczupłe, została finałowa trójka.

Jak wyglądał okres przed wyjazdem? W jaki sposób wyglądały wasze przygotowania do ROG-a?

Z tego, co czytałem w różnych komentarzach, to trenowaliśmy mniej niż izak ze swoimi wcześniejszymi drużynami rok czy dwa lata temu.

Mniej, to znaczy ile?

Hm… może mieliśmy łącznie z 15 treningów. Może nawet mniej. Nie pamiętam dokładnie. A tak, to co my graliśmy? Parę showmeczów z różnymi gwiazdami polskiej sceny typu Snax, byali i tak dalej. Do tego z pięć spotkań PCW. To, jakby nie patrzeć, nie jest za dużo. Jakoś tam strasznie się nie przygotowywaliśmy, bo każdy mniej więcej wiedział, na czym polega gra. To była tylko kwestia tego, by dać dobry pomysł podczas meczu i każdy miał świadomość, co ma zrobić.

To co, w twojej opinii, zadecydowało o sukcesie w Szwecji?

Pewność siebie. Na początku hades się trochę zestresował, ale potem, kiedy wszedł już na właściwy poziom, to on, jak i każdy z nas, dawał z siebie 100% i każdy był dobrze indywidualnie przygotowany do tego turnieju.

Odstawmy ASUS ROG na bok, bo chciałbym przejść do trochę innej kwestii i zapytać cię o decyzję, którą podjąłeś w sierpniu, że robisz przerwę od grania. Odnalazłeś z powrotem głód rywalizacji po tym czasie odpoczynku od zawodowego CS-a?

Będąc jeszcze w organizacji, fajnie było dojść do głównego składu, lecz niestety nie dogadywaliśmy się, mieliśmy w ogóle odmienne spojrzenie na grę i tak naprawdę nie umieliśmy się uzupełniać. Przez to przegrywaliśmy w zasadzie wszystko. Po tym, znikąd, pojawiła się opcja, że znowu powstaje akademia, która później przeszła w główny skład i ja tak naprawdę nie wiedziałem, czy chce dalej grać z tymi samymi ludźmi, co wcześniej. I po prostu motywacja spadła. Dziś przeczytałem na Facebooku, że jeśli się wszystko przegrywa, to odechciewa się grania. Ze mną też tak było. A przez ten czas sobie odpocząłem, że tak powiem, bo oczywiście nie odpoczywałem w 100% – zawsze grałem sobie jakieś PPL czy Rank S. To nie było tak, że całkowicie odpuściłem CS-a, bo tak to ja nie potrafię. Za długo gram na komputerze i zawsze pewnie będę grał. Ale tak – jestem głodny zwycięstw. Brakowało mi tego uczucia, bo o ile jeszcze w 2017 udawało się wygrywać, tak w 2018 już chyba niczego nie zdobyłem. Tak więc na sam start nowego roku triumfować w turnieju lanowym, i to międzynarodowym, i przed taką publicznością, to jest coś wspaniałego i miejmy nadzieję, że to pierwszy, ale nie ostatni raz w tym roku.

To znaczy, że gdy balansowałeś w PRIDE między głównym składem a akademią, czy to podczas przygody w SEAL, potrzebowałeś po prostu stabilizacji?

To też byłoby lepsze, jeżeli faktycznie nic by się nie zmieniało i trenowalibyśmy cały czas tym samym składem. Najpierw odszedł od nas spławik, potem ja od chłopaków, potem wróciliśmy do akademii. Może gdyby było stabilnie, to bym został i byłoby łatwiej. Ale mimo wszystko i tak jestem zadowolony z tego, że mogłem zagrać w głównym składzie, bo dzięki temu mogłem sprawdzić się przeciwko zespołom, o grze z którymi nawet nie marzyłem. To było na pewno fajne doświadczenie. Niczego nie żałuję.

Na swoim Facebooku napisałeś w sierpniu, kiedy podjąłeś tę decyzję: „wrócić wrócę, na 100%”. W głębi siebie nie słyszałeś jednak takiego głosu, żeby skończyć z CS-em?

Nie, za dużo czasu spędziłem w CS-ie i nie jestem jeszcze z siebie na tyle zadowolony, żeby kończyć grę. Musiałem przeczekać moment, kiedy miałem kontrakt i byłem niejako „uwięziony” z jedną organizacją, bo wykup nie wchodził raczej w grę, biorąc pod uwagę pieniądze, jakie tam były zawarte, więc nie mogłem też próbować w innych organizacjach. A kto wie, jakby to się potoczyło. Wyczekiwałem momentu aż będę wolny i teraz szukam czegoś nowego. Może to będzie już normalny skład – czerech zawodników plus ja, a może po prostu jakiś miks, który później przeobrazi się w drużynę.

To dość popularna ścieżka w ostatnim czasie.

(śmiech)

PRIDE rozstało się teraz ze swoim składem CS:GO, Miki Z Afryki wylądował na testach w PACT, a reszta twojej starej ekipy próbuje grać w różnych miksach. Myślisz, że jeszcze kiedyś dałbyś radę znaleźć z nią wspólny język i zagrać pod skrzydłami jednej organizacji?

Kurczę, ciężkie pytanie. Myślę, że tak i myślę, że nie. Zależy z jakimi zawodnikami i czy oni faktycznie będą dalej grali. Bo jeśli ktoś by teraz odpuścił i zapytał się za rok, czy chcę z nim znowu grać, to odmówiłbym mu na samym początku, ponieważ trzeba ciągle być w tym świecie, znać metę, grać na co dzień. Tutaj co chwilę się coś zmienia. To wszystko zależy, musiałbym to dłużej przemyśleć.

Odebrałeś jakieś telefony po ASUS ROG z ofertami pracy?

(śmiech) Niestety nie, nie otrzymałem żadnego.

A gdyby teraz zadzwonił neqs i powiedziałby, że widzi cię w nowym składzie PRIDE, to przyjąłbyś taką ofertę?

Nie wiem. Wszystko zależy od kontraktu, warunków umowy… i oczywiście od składu, bo są ludzie, z którymi chciałbym grać, a jeśli pojawiłaby się tam jeszcze jakaś gwiazda, to już w ogóle by było super.

To jaki jest twój wymarzony gracz na polskiej scenie?

Nie no, tak to nie wiem. (śmiech) Wszyscy wymarzeni są zajęci już, no nie wiem, nie wiem…

A co z twoimi kompanami z ROG-a, mam na myśli hadesa i Sobola – mógłbyś związać się w przyszłości z tymi chłopakami?

Myślę, że tak. Tyle śmiechu, co było na tym turnieju… dawno się tak nie uśmiałem.

Na koniec powiedz jeszcze, jakie wyzwania stawiasz sobie na ten 2019 rok?

Przede wszystkim znaleźć drużynę. Trenować, nie rozpadać się, nie zmieniać składu, tylko jak już będzie piątka osób, która faktycznie widzi w sobie potencjał, to po prostu ćwiczyć i zajść daleko do końca tego roku. Nie jestem w stanie określić co, jak i gdzie, bo też nie wiadomo, kiedy drużyna się znajdzie. Ale myślę, że miejsce w okolicach TOP 30 HLTV to jest cel na ten rok.

To pozostaje mi życzyć ci realizacji celów i szybkiego znalezienia drużyny.

Dzięki!


Śledź autora na Twitterze – RobinEsport
Śledź gracza na Twitterze – Zorineq1
Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Patch i płacz, czyli odrób pracę domową!

Przed nami kolejny rok emocjonujących zmagań League of Legends. Zapoznaliście się już ze zmianami, jakie Riot Games wprowadziło na sezon dziewiąty? Pe...