fot. ESL

QuickScope: Sześcioosobowe składy w CS:GO – przyszłość czy abstrakcja?

Podobnie jak w kilku innych tytułach esportowych, tak i w Counter-Strike’u: Global Offensive profesjonalna drużyna składa się z pięciu zawodników. Na dobrą sprawę tylko w dwóch sytuacjach w składzie danej formacji znajduje się większa liczba graczy. Ma to miejsce wtedy, gdy jeden z członków ekipy jest zastępowany przez tymczasowego zmiennika lub jeden ze strzelców został przesunięty na ławkę rezerwowych.

Do napisania tego felietonu zainspirował mnie wpis Johannesa „tabseNa” Wodarza, umieszczony w mediach społecznościowych tuż po zakontraktowaniu przez BIG İsmailcana „XANTARESA” Dörtkardeşa. Turecki gwiazdor zajął miejsce Johannesa „nexa” Mageta, który zmaga się z problemami zdrowotnymi. tabseN został zapytany o przyszłość jego zespołu, gdy nex będzie już w pełni gotowy do gry. Odpowiedź Niemca brzmiała następująco:

Potencjalnie będziemy mieli 6-osobowy skład i dokonywali zmian pomiędzy turniejami, tak abyśmy byli bardziej kreatywni i trudniejsi do przeczytania. Może CS stanie się kiedyś grą dla 6-7 graczy.

Na ten moment nic nie wskazuje, abyśmy w najbliższej przyszłości byli świadkami tak radykalnych zmian w przepisach najważniejszych turniejów, aby umożliwiały one zgłaszanie do rozgrywek szerszych składów. Mimo wszystko jest to interesujący temat do dyskusji.

Zacznijmy od tego, na jakich zasadach mogłyby działać 6-osobowe ekipy. Najważniejsze pytanie brzmi: kiedy drużyny miałyby prawo do zamiany zawodnika? Czy mówimy o roszadach pomiędzy kolejnymi pojedynkami, mapami, czy może pomiędzy stronami na jednej mapie? W moim przekonaniu, z jednego prostego powodu, optymalną opcją jest pierwsza z wymienionych. Dlaczego? Przede wszystkim ze względów logistycznych. Dokonanie zmiany pomiędzy dwoma spotkaniami nie generowałoby zbędnego zamieszania, choć posiada również swoje minusy. W porównaniu do pozostałych dwóch opcji odznacza się najmniejszym elementem zaskoczenia obozu przeciwnika.

Jakie korzyści niesie za sobą posiadanie dodatkowego gracza? W tym miejscu raz jeszcze odwołam się do słów tabseNa, który w swojej wypowiedzi wspomniał o nieprzewidywalności. Większość profesjonalnych organizacji posiada w swoich szeregach analityka, czyli osobę odpowiadającą za taktyczne rozpracowanie rywala. Wyobraźmy sobie, że ten nie ma pełnej wiedzy na temat składu oponenta, a co za tym idzie nie jest w stanie w pełni precyzyjnie ocenić jego gry. Idąc dalej, obecność szóstego gracza z automatu zwiększa rywalizację o miejsce w „wyjściowym składzie”, a to motywuje resztę do cięższej pracy. A jeśli nie całą piątkę, to przynajmniej jednego strzelca, który pełni taką samą rolę jak czekający na swoją szansę zmiennik. Taka osoba ma świadomość tego, że dłuższy okres gorszej dyspozycji może skutkować odsunięciem na boczny tor. Pierwszą formacją, która zdecydowała się spróbować tej koncepcji było Space Soldiers, gdy w 2017 roku do organizacji trafił Buğra „Calyx” Arkın, wobec czego Çağatay „DESPE” Sedef stał się wówczas szóstym członkiem drużyny.

Kolejny plus stanowi możliwość doboru zawodnika pod konkretnego przeciwnika. Mówiąc krótko, w zależności od pasywnego czy też bardziej agresywnego stylu gry rywala, można wykorzystać gracza o pożądanej przez nas charakterystyce. Potrzebujemy większej siły ognia? Nie ma sprawy, skorzystamy z naszego uzdolnionego strzelecko rezerwowego. Przy okazji większe pole do popisu mieliby szkoleniowcy. Niczym sportowi odpowiednicy decydowaliby o tym, jaki skład desygnować na dany pojedynek. Co za tym idzie, ponosiliby oni większą odpowiedzialność za wyniki, ale zarazem mieliby większy wachlarz rozwiązań taktycznych. Ostatnim pozytywem płynącym z powiększonych zespołów jest zakończenie farsy związanej z problemami wizowymi, blokującymi występ strzelca na Majorze. Przy aktualnych zasadach w takiej sytuacji poszkodowana ekipa jest zmuszona do skorzystania z usług trenera. Nie trzeba specjalnie tłumaczyć, jak takie wydarzenie wpływa na końcowy rezultat drużyny.

W League of Legends rozbudowane składy są bardzo popularnym zabiegiem. Sześcioosobowe rostery stały się standardem na najważniejszych zawodach w każdym roku, czyli Mistrzostwach Świata. I wcale nie jest tak, że dodatkowy gracz jedzie na imprezę tylko jako turysta. Spoglądając na listę uczestników chińskiej czy też koreańskiej ligi, szerokie składy to chleb powszedni. Dla przykładu trzykrotni triumfatorzy Worldsów, SK telecom T1, na aktualny sezon League of Legends Champions Korea skompletowali zespół składający się aż z dziesięciu osób. Kończąc powoli moje przemyślenia, muszę wspomnieć o jednym aspekcie. Na pierwszy rzut oka, w kontekście CS:GO, sześcioosobowe formacje jawią się jako rozsądne i przyszłościowe rozwiązanie. Niestety jest to również rozwiązanie wymagające odpowiedniego zarządzania czasem treningu. Żeby cała idea miała jakikolwiek sens, dodatkowi strzelcy muszą aktywnie uczestniczyć w większości sesji treningowych. Nie wyobrażam sobie bowiem występu zawodnika, który nie jest w pełni zaznajomiony z aspektami taktycznymi, w tym granatami oraz standardowym ustawieniem po stronie broniącej.

Innymi słowy, któryś z zawodników głównej piątki musiałby ustępować miejsca szóstemu członkowi drużyny lub ekipa musiałaby wygospodarować dla niego nadprogramowy czas. Pamiętajmy również o tym, że z punktu widzenia organizacji zakontraktowanie kolejnego gracza wiąże się z większymi wydatkami, zatem nie każda z nich mogłaby sobie na to pozwolić. Niemniej jednak wszystkie karty rozdają Valve i inni organizatorzy imprez. Bez działania z ich strony dyskusje na temat sześcioosobowych składów jeszcze na długo pozostaną wyłącznie dyskusjami.


Wszystkie felietony z cyklu „QuickScope” można znaleźć pod tym adresem. Kolejny tekst już w następną środę w godzinach wieczornych.

Śledź autora na Twitterze – Tomasho
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
byali Virtus.pro EPICENTER

Łatwe CT, terro do zapomnienia – Virtus.pro ogrywa Gambit podczas WePlay! Lock and Load

Zapowiadało się na łatwy pojedynek, zwłaszcza po pierwszej połowie, ale ostatecznie Virtus.pro musiało się trochę namęczyć. Niemniej koniec końców Pol...