fot. Riot Games

Pątko w piątki: Pierwsza dwójka na wagę złota, czyli z czym się je nowy format play-offów LEC

Od samego początku na europejskiej scenie Ligi Legend dwie najsilniejsze formacje sezonu zasadniczego były nagradzane bezpośrednim awansem do półfinału. Dzięki temu ci najlepsi mieli całkiem pokaźną przewagę jednej serii BO5 nad drużynami z pozycji 3-6, przez co mogli znacznie lepiej przygotować się do spotkania. Jak się jednak okazało, Riot Games stwierdził, że ta różnica była niedostateczna.

„Wind of change”

Wraz z końcem 2018 roku European League of Legends Championship Series przeszły znaczące zmiany. Oprócz tego, że do ligi została wprowadzona franczyza, to zdecydowano się wprowadzić całkowicie inną nazwę i szatę graficzną rozgrywek. Na początku wydawało się, że będą to jedyne różnice League of Legends European Championship w stosunku do starego formatu. Kilka tygodni później okazało się jednak, że Riot dodatkowo postanowił zmienić format play-offów.

W związku z tym pierwszej rundzie fazy pucharowej zostaną rozegrane mecze formacji z miejsc 3-6. Warto wspomnieć, że od tej pory drużyna, która podczas sezonu regularnego zajęła trzecią lokatę będzie miała możliwość wyboru przeciwnika. Wygrani z pierwszej rundy play-offów zmierzą się w kolejnym spotkaniu, z którego zwycięzca awansuje do tzw. małego finału, gdzie będzie czekał także przegrany pojedynku formacji 1-2. W wielkim finale znajdzie się triumfator meczu pierwszych dwóch drużyn sezonu regularnego i wygrany małego finału.

Jeśli nie pogubiliście się w tym, co wyżej napisałem, to zorientujecie się, że kiedy jedna z drużyn 1-2 przegra pierwszy mecz, to nadal ma szanse na zwycięstwo w całym splicie. Dodatkowo, jeszcze przed rozpoczęciem play-offów taka drużyna ma zapewnioną co najmniej trzecią lokatę. Jeżeli policzymy także liczbę wygranych wymaganą do triumfu w lidze, to okaże się że czołowa dwójka musi być lepsza tylko w dwóch spotkaniach, a formacje z miejsc 3-6 nie mogą potknąć w czterech starciach z rzędu. Wydawało się, że zalet zajęcia jednego z pierwszych dwóch miejsc jest już wystarczająco dużo, a okazuje się jednak, że te najlepsze drużyny z sezonu regularnego w przypadku dwóch porażek w play-offach i tak zajmą trzecie miejsce na koniec sezonu, a w poprzednich kilku latach mogły zająć lokatę czwartą.

Dobra decyzja?

Znaczenie wyników w sezonie regularnym dzięki tym zmianom znacząco wzrosło. Teraz możemy być pewni, że drużyny będą walczyć o zajęcie pierwszych dwóch lokat do ostatniej kropli krwi. Mimo wszystko mam jednak nieco mieszane odczucia wobec tych zmian. Przed ostatnim tygodniem LEC Splyce, Team Vitality oraz Origen zajmują ex aequo drugą lokatę. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że między tymi formacjami dojdzie do dogrywki. Wtedy to jedna jedyna mapa zadecyduje o tym, która ekipa znajdzie się w fenomenalnej pozycji, a która będzie musiała przedzierać się przez bagno, aby znaleźć się w najlepszej trójce.

W Korei w tym momencie panują jeszcze bardziej surowe zasady co do fazy pucharowej. Zwycięzca sezonu zasadniczego awansuje bezpośrednio do finału, druga lokata do półfinału itd. Tam play-offy rozgrywane są w formie Gauntletu, dlatego formacja, która zajmie piąte miejsce musi zwyciężyć czterech rywali w formacie najlepszy z pięciu, aby triumfować w lidze, gdy czołowej drużynie wystarczy tylko wygrana w finale. Wydawałoby się, że sytuacja dla drużyn 3-5 jest jeszcze gorsza niż w Europie, prawda?

Patrząc tylko i wyłącznie na fazę pucharową możemy stwierdzić, że rzeczywiście tak jest, jednakże należy nadmienić, iż sezon regularny w Korei jest rozgrywany w formacie BO3, który jest uznawany za dużo mniej losowy, niż pojedyncze spotkania. Dzięki temu możemy być pewni, że do finału wejdzie zdecydowanie najlepsza drużyna całego splitu, a nie ta, która trafiła na słabszą formę rywala albo skorzystała z jednego drastycznego błędu przeciwnika. Dobrze wiemy, że jedna śmierć na początku gry w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie może całkowicie odmienić losy całego meczu. W Korei odrobienie takich strat jest możliwe, a w Europie drużyny mają na to bardzo niewielkie szanse.

Ostateczna potyczka

Jak już wcześniej wspomniałem, w tym momencie walka o drugą lokatę w Europie jest niesamowicie zacięta. Splyce, Team Vitality oraz Origen zajmują ex aequo drugą lokatę, a tuż za nimi czai się także Fnatic. Z podanych wyżej powodów będzie to niesamowicie wyrównana walka, w której najłatwiejszy terminarz wydają się mieć Vitality oraz Origen. EXCEL, SK Gaming czy FC Schalke 04 to drużyny, które podczas całego sezonu prezentowały się znacznie gorzej i nie są w tym momencie w szczytowej formie. Splyce za to na sam koniec rozgrywek czeka spotkanie z niepokonanym od kilku tygodni Fnatic.

Wicemistrzowie Świata także nie mają łatwej drogi do drugiej lokaty, bowiem nie dość, że tracą oczko do swoich rywali, to dzisiaj mierzą się w dodatku z liderami tabeli, czyli G2 Esports. Ciężko stwierdzić, która ekipa zdoła zapewnić sobie tę jakże cenną drugą lokatę. Wiemy jednak na pewno, że po najbliższych dwóch dniach zmagań jedna z czterech formacji będzie mogła się cieszyć przynajmniej trzecim miejscem na koniec sezonu i 50 Championship Points, które znacząco zbliżą tę drużynę do awansu na Mistrzostwa Świata.


Był to kolejny tekst z serii Pątko w piątki. Artykuły pojawiają się co tydzień w godzinach wieczornych. Autora możecie śledzić na Twitterze bądź Facebooku.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
czekolad

Zagłosuj na MVP, Rookie of the Split oraz trenera splitu w Superlidze Orange

Za nami faza grupowa hiszpańskiej Superligi Orange. Przyszedł więc czas na rozpoczęcie głosowania na najbardziej wartościowego zawodnika, najlepszego...