ROCCAT Kova – recenzja

ROCCAT to niemiecki producent sprzętu i akcesoriów dla graczy, który swoją działalność rozpoczął w 2006 roku. Od tego czasu systematycznie zdobywa nowych klientów na rynku europejskim oraz światowym, a produkty firmy cieszą się uznaniem zwykłych graczy, jak również profesjonalistów. Do tego ROCCAT prężnie działa na scenie e-sportowej, gdyż marka posiada własną organizacją o nazwie Team ROCCAT, w której swego czasu występowało aż pięciu Polaków. Aktualnie ta liczba zmalała do dwóch, jednak wciąż wśród polskich fanów zespół ROCCAT zajmuje pierwsze miejsce wśród ulubionych zespołów. Osobiście nie miałem jeszcze styczności z produktami tej firmy, toteż z wielką przyjemnością będę mógł dla Was zrecenzować ich najnowszy produkt, myszkę ROCCAT Kova, która oficjalną premierę miał we wtorek, 17 listopada. Gryzonia tego do testów otrzymałem dzięki uprzejmości firmy ROCCAT kilkanaście dni przed premierą, więc miałem trochę czasu, żeby zapoznać się z jej możliwościami.

Pierwsze wrażenia

Myszka firmy ROCCAT zapakowana jest w średniej wielkości pudełko. Z przodu możemy zobaczyć wygląd myszki, logo producenta, model gryzonia oraz najważniejsze informacje. Z tyłu znajdziemy za to poglądowy opis Kovy oraz dokładnie wyszczególnione najważniejsze parametry techniczne myszki. Producent nie zdecydował się na odchylany przód opakowania, toteż myszkę w całej okazałości możemy obejrzeć dopiero po wyciągnięciu jej z pudełka. W pudełku oprócz myszki znajdowała się jeszcze instrukcja obsługi oraz informacje na temat utylizacji zużytego produktu. Nie znalazły się w nim nawet naklejki z logiem ROCCAT, ale bardzo możliwe, że egzemplarze wysyłane do testów ich nie zawierały, natomiast te zakupione przez klientów końcowych będą oprócz dwóch książeczek posiadały jeszcze chociażby wspomniane wcześniej vlepki. Nie można tego traktować jako wady, ponieważ sprzęt komputerowy kupujemy dla produktu samego w sobie, a nie bonusów do niego dokładanych, jednak zawsze miło jest dostać coś więcej.

P1170377

P1170386

P1170388

P1170411

Specyfikacja techniczna ze strony producenta:

  • Wymiary: 130 x 67 x 40 mm
  • Waga: 100g (bez kabla)
  • Kabel: 1,8 metra, pleciony
  • Sensor: Optyczny do 7,000 DPI w trybie Overdrive, Pro-Optic R6
  • Przyspieszenie: 20g
  • Częstotliwość odświeżania: 125 – 250 – 500 – 1000 Hz
  • Czas reakcji: 1 ms
  • Zmiana DPI: W locie, 5 poziomów
  • Kształt: Symetryczny, dla lewo i praworęcznych
  • Przyciski: 12 programowalnych + technologia ROCCAT Easy-Shift[+]
  • Procesor: Turbo Core V2 32-bit ARM MCU 72 MHz
  • Pamięć: 512kB
  • Podświetlenie: 16,8 mln kolorów

P1170393

ROCCAT Kova to myszka skierowana przede wszystkim dla graczy, jednak osoby, które dużo pracują na specjalistycznym oprogramowaniu znajdą w niej sprzymierzeńca. Kova jest bardzo dobrze spasowana, wszystkie jej elementy składowe są dobrze do siebie dopasowane, nic z niej nie odstaje. Tworzywo, z którego została wykonana myszka jest bardzo dobrej jakości, jednak nie ma ono chropowatej powierzchni. O dziwo jednak w żadnym stopniu nie utrudnia to kontroli nad myszką, co więcej – w trakcie długich i intensywnych sesji nad swoimi ulubionymi tytułami nie odczułem jakiegokolwiek dyskomfortu z powodu gładkiej powierzchni Kovy. Gryzoń pewnie leżał w mojej dłoni. Kova nie posiada także gumowych mat antypoślizgowych znanych z innych konstrukcji, jednak jej kształt zapewnia nam pewny chwyt myszki bez takich dodatków. Rolka oraz tylna część myszki zostały wyposażone w podświetlenie, które obsługuje 16,8 miliona kolorów. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Kove po wyjęciu z pudełka na myśl przyszedł mi sportowy samochód. Projektanci firmy ROCCAT tak ukształtowali bryłę myszki, że nie można mieć innego skojarzenia. Nawet na materiałach promocyjnych producent kreuje taki wizerunek swojego produktu. Mi osobiście kształt Kovy bardzo przypadł do gustu, ponieważ bardzo odbiega od tego co znamy z konstrukcji innych producentów, a do tego jest on bardzo wygodny, chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest inaczej. Myszka porusza się na pięciu ślizgaczach, które zapewniają płynność ruchów i dobry poślizg myszki. Kabel ROCCAT Kova jak na produkt tej klasy przystało jest pleciony, a jego długość zapewnia nam komfortowe użytkowanie w dowolnym miejscu, czy to w domu czy na LAN-ie.

P1170404

P1170407

P1170403

O charakterystycznym kształcie Kovy już pisałem wcześniej, jednak chciałbym się na nim jeszcze trochę skupić. Przede wszystkim konstrukcja firmy ROCCAT jest symetryczna, co sprawia, że produkt ten mogą nabyć osoby praworęczne, ale także te, które do gry używają lewej ręki. Sam jestem osobą praworęczną, jednak próbowałem używać Kovy lewą ręką i nie było z tym najmniejszych problemów. Orientacje myszki przełączamy w aplikacji ROCCAT Swarm, o której będzie w dalszej części recenzji. Jest to duży ukłon w stronę osób leworęcznych, gdyż konstrukcji dla nich na rynku jest jak na lekarstwo, a Kova w tym aspekcie to bardzo solidny produkt. Budowa myszki oraz rozmieszczenie przycisków na niej sprawia, że Kova najlepiej spisuje się przy dwóch chwytach, a mianowicie „claw” oraz „palm„. Osoby, które używają gryzoni „fingertipem” będa miały trudności w obsłudze przycisków, które zostały rozmieszczone po lewej i prawej stronie głównych przycisków. Byłoby to bardzo niewygodne i znacząco ograniczało komfort korzystania z dodatkowych przycisków. Najwygodniej myszkę trzyma się w ustawieniu 1 + 2 + 2, czyli kciuk na boku myszki, który obsługuje dwa boczne przyciski. Wskazujący i środkowy na głównych przyciskach oraz serdeczny i mały na drugim boku. Myszka jest za wąska moim zdaniem, aby korzystać z niej w ustawieniu 1 + 3 + 1, czyli kciuk i mały palec po bokach, natomiast pozostałe trzy ułożone na przyciskach i rolce.

P1170395

Na koniec tej części jeszcze kilka słów o przyciskach ROCCAT Kova. Charakteryzują się niskim skokiem, jednak siła potrzebna do ich aktywacji jest zauważalnie większa niż w większości konkurencyjnych konstrukcji. Nie oznacza to sytuacji, że musimy spędzić kilka dni na siłowni, żeby wcisnąć główne przyciski, ponieważ te aktywują się bezproblemowo, jednak byłem przyzwyczajony do przycisków, które wymagały mniejszej siły. Niemniej jednak całkowicie wykluczone jest wciśnięcie lewego lub prawego przycisku przypadkowo, co w trakcie gry ma niebagatelne znaczenie. Przyciski aktywowane kciukiem zostały wykonane z podobnego materiału co cała konstrukcja, co nie ułatwia trzymania na nich palców w trakcie całej rozgrywki. Zresztą konstrukcja Kovy z góry założyła, że kciuk przez większość czasu powinien spoczywać pod nim ze względu na wyprofilowanie tej część myszki, co z jednej strony ogranicza ryzyko przypadkowego wciśnięcia, z drugiej jednak o ułamki sekund może opóźniać ich aktywację, gdyż musimy przesunąć kciuk ku górze. Dokładnie te same przyciski zastosowane po drugiej stronie gryzonia. Kolejne dwa przyciski, które ulokowano po obu stronach głównych przycisków charakteryzują się wyższym skokiem i mniejszą siłą wymaganą do ich aktywacji niż pozostałe przyciski, jednak tym razem konstrukcja Kovy zabezpiecza nas przed ich przypadkowym naciśnięciem w trakcie użytkowania gryzonia. Dodatkowo ich ułożenie daje do nich łatwy dostęp, więc w trakcie gry często się z nich korzysta. Solidnie została wykonana również rolka myszki, jest dobrze osadzona w całej konstrukcji i nie lata na boki. Przycisk aktywujemy poprzez naciśnięcie rolki, nie znajdziemy w niej natomiast przycisków aktywowanych poprzez wychylenie kółka na boki. Rolka zainstalowana w ROCCAT Kova jest niestety gładka, co mi nie przypadło do gustu, ponieważ nie czuje się jej tak dobrze pod palcem. Mimo wszystko rolka wyposażona w wypustki lub rowki zapewnia lepszy komfort użytkowania. Ostatni przycisk osadzony pod rolką to guzik od zmiany DPI w locie. Takie umieszczenie sprawia, że nie ma ryzyka przypadkowej zmiany DPI w trakcie gry.

P1170391

Oprogramowanie

Myszka ROCCAT Kova obsługiwana jest przez oprogramowanie o nazwie ROCCAT Swarm. Tradycyjnie jednak płytki do jego instalacji nie znajdziemy w pudełku z produktem, za to po jego najnowszą wersję musimy się udać na stronę producenta. Oczywiście jak powtarzam już któryś raz z kolei, nie jest to w żadnym stopniu wada, gdyż pobranie oprogramowania ze strony daje nam sto procent pewności, że mamy do czynienia z ostatnią wersją software’u. Na spodzie pudełka znajdziemy informacje o kompatybilności Kovy oraz wymaganiach systemowych. Podobne informacje można znaleźć także na stronie produktu. Nie było żadnych problemów z instalacją Swarma, tak samo jak z wykryciem myszki przez system oraz oprogramowanie (do tej kwestii jeszcze wrócę przy okazji testów). Myszka także bez problemu została wykryta przez system Windows 10.

Swarm1

Na głównej stronie aplikacji znajdziemy informacje o wersji oprogramowania zainstalowanego w myszce, jak również dane dotyczące samego programu. W dolnej części znajdziemy menedżer profili oraz makr, przyciski służące do zatwierdzania zmian, a także opcje szybkiego przełączania się między utworzonymi profilami. W środkowej części znajdziemy te funkcje z innych kart, które zostały „przypięte” za pomocą pinezki. Jest to taka esencja ustawień, które uznamy za najważniejsze.

Swarm2

Zakładka „settings” zawiera przede wszystkim widget od zmiany DPI. Możemy na nim z osobna ustawić każdy poziom, który będzie dostępny przez aktywację przycisku do zmiany DPI w locie, a także zrobić to manualnie. Na każdym z pięciu głównych profili myszki można w różny sposób ustawić sobie DPI, więc kombinacji w zależności od ilości gier w jakie gramy będzie sporo.

Swarm3

Zakładka „button assignment” pozwala nam na przypisanie pod każdy z dostępnych przycisków funkcje jaką ma pełnić. Robi się to w bardzo prosty sposób poprzez kliknięcie wybranego przycisku, a następnie wybranie funkcji z rozwijanej listy. Opcji jakie można zbindować jest multum, od podstawowych zachowań jak kliknięcie, poprzez makra, na funkcjach multimedialnych i internetowych kończąc. Co więcej, przypisując makra możemy wybrać z kilkudziesięciu predefiniowanych makr z najpopularniejszych gier. Duży plus dla producenta, że pomyślał o takich „leniwych” graczach jak ja, którzy nigdy nie bawią się makrami. W ten sposób możemy w łatwy sposób uprościć sobie rozgrywkę. Pierwszy raz się z czymś takim spotykałem i jestem pod wrażeniem.

Swarm5

Tutaj możecie zobaczyć jedno z predefiniowanych makr do gry Counter Strike: Global Offensive. Oprócz tego możemy tworzyć własne. Krótko mówiąc, czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? Odnosi się wrażenie, że producent zadbał o wszystko co może być graczowi potrzebne do walki na wirtualnych polach bitew.

Swarm4

Ostatnia zakładka – „advanced settings” zawiera widget od zmiany częśtotliwości odświeżania, podświetlenia Kovy czy zmiany orientacji myszki na lewo lub praworęczną. Jest też guzik powrotu do ustawień fabrycznych, gdybyśmy coś niechcący zepsuli.

Testy

Testowanie najnowszego produktu ROCCAT po raz kolejny przybiorą charakter testów praktycznych. Testy od strony technicznej zostawimy portalom, które zajmują się tym na co dzień. Myszkę używałem głównie w dwóch rozdzielczościach – 1600 oraz 2200 DPI i odświeżanie na poziomie 1000 Hz. Podkładka to ponownie Razer Goliathus Speed Medium. Kova na niej zachowywała się naturalnie, sensor nie miał problemów ze śledzeniem ruchów myszki czy gubieniem się na grafice podkładki. Ślizgacze płynnie przesuwały się po podłożu, nie haczyły o fakturę podkładki, więc na innych produktach będzie z pewnością podobnie. Tradycyjnie dwie podstawowe gry to League of Legends oraz Hearthstone, jednak jak zawsze poklikałem trochę w CS:GO, żeby móc trochę nakreślić sytuację dla osób, które poświęcają więcej czasu na strzelanie headów.

P1170530

Nim jednak przejdę do testów w poszczególnych grach, chciałbym napisać kilka miłych słów o samej firmie ROCCAT. Otóż w dniu dostarczenia mi Kovy do testów Swarm był w wersji 1.30, który niestety nie wykrywała ich najnowszego produktu. Producenci jednak szybko pomogli, więc mogłem przejść do testów.

Jak zwykle pierwszym sprawdzianem dla każdego gryzonia jest League of Legends. Grałem głównie na dwóch rozdzielczościach: 1600 i 2200 DPI oraz 1000 Hz. Kształt Kovy zapewniał bardzo pewną i komfortową kontrolę nad myszką, a optyczny sensor dokładnie śledził ruchy myszki. Nie zaobserwowałem pływania kursora czy jego drgania, kiedy myszka nie była przesuwana. Tak samo precyzyjnie kursor przemieszczał się przy szybkich ruchach Kovy w trakcie teamfightów czy pojedynków jeden na jeden. Kursor zawsze przemieszczał się tam gdzie chciałem, czy to na przeciwnika czy na miniona, którego chciałem dobić. Przyciski zastosowane w tym gryzoniu również zdały egzamin. Początkowo obawiałem się, że większa niż zwykle siła wymagany do ich aktywacji będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać, jednak pierwsze starcia na Summoner’s Rift szybko udwodniły mi, że byłem w błędzie. Nie było żadnych problemów z aktywacją głównych przycisków, klikały się przyjemnie i pewnie, nawet po pewnym czasie znikało wrażenie, że trzeba włożyć trochę więcej siły w ich aktywację. Tak samo było z bocznymi przyciskami, które specjalnie sobie przypisałem dla LoL-a, ale o tym na koniec testów, bo wiążą się z tym także pewne minusy Kovy. Przycisk umieszczony pod rolką także zdał swój egzamin w trakcie gry. Waga i bryłą myszki także zapewniły mi spokojną rozgrywkę przez parę godzin bez obawy o pojawienie się jakiś problemów z nadgarstkami.

P1170521

Hearthstone nie jest dla większości myszek wymagającym rywalem. Podobnie sprawa ma się przy ROCCAT Kova, która i test „gry” w karty zdała śpiewająco. Sensor ponownie dobrze odzwierciedlał ruchy myszką, nie było mowy o przypadkowych kliknięciach, a zabawa elementami planszy i szybkie kliknięcia na niej były każdorazowo rejestrowane. Trudno było oczekiwać od produktu tej klasy innych wyników, ale sprawdzić takie banalne sprawy też należało. Także jak ktoś jest zapalonym graczem HS-a, to Kova także znajdzie uznanie w jego oczach. I to także tych leworęcznych!

Myszkę testowałem też w Counter-Strike: Global Offensve. Przede wszystkim po raz kolejny muszę pochwalić zastosowany w Kovie sensor. Moje ruchy gryzoniem były świetnie odwzorowywane, nawet przy dynamiczniejszych przesunięciach jej po podkładce. Nie zdarzyło mi się, żeby kursor poszedł w innym kierunku niż chciałem. Producent zastosował także bardzo ciekawą funkcję, która po naciśnięciu i przytrzymaniu przycisku przypisanego do niej sprawia, że DPI jest zmniejszane do 200, co ułatwia wycelowanie z AWP czy innej broni snajperskiej w locie, nawet jeśli gramy na troszkę wyższym lub dużo wyższym DPI jak ja. Jeżeli doliczymy do tego wszystkie predefiniowane makra, które przygotował producent z myślą o CS:GO, to otrzymamy świetny produkt, który przypadnie do gustu zarówno casualom, jak również hardcore’owym graczom Counter-a. Szczególnie jeśli myszka może być używana bez względu na dominującą rękę.

P1170513

ROCCAT Kova również świetnie się spisuje w trakcie zwykłej, codziennej pracy z komputerem czy laptopem. Przeglądanie stron WWW, praca w edytorze video, programach graficznych czy tekstowych to prawdziwa przyjemność. Do sporych plusów należy doliczyć możliwość przypisana sporej liczby funkcji odtwarzacza multimedialnego i przeglądarki stron internetowych, co bardzo uprzyjemnia komfort pracy, gdy wszystkie istotne funkcje mam w zasięgu palców. Co więcej, dzięki funkcji SMART CAST/EASY-SHIFT[+] w łatwy sposób naciśnięciem jednego przycisku możemy przełączać się między przygotowanymi w programie Swarm zestawami funkcji.

Na koniec jeszcze kilka słów o tym co mi się nie podoba w Kovie, ponieważ nie ma produktów idealnych, ale to dobrze, gdyż to rozwija kreatywność producentów. Otóż na pierwszy rzut oka mamy dostępne aż dziewięć przycisków. Przy czym podczas pierwszej rozgrywki League of Legends mogłem przypisać do funkcji w grze tylko trzy. Nie powiem, byłem tym bardzo zaskoczony. Krótkie zapytanie do producentów i okazało się, żeby przycisk zachowywał się jak „normalny” przycisk muszę w Swarmie do tych guzików przypisać funkcje Browser Forwards i Backwards, wtedy otrzymamy znane wszystkim MB4 i MB5, ale niestety na tym się sprawa zamyka. Pozostałe guziki muszą mieć przypisaną jakąś funkcję, żeby widziała je gra, najczęściej są to odpowiedniki klawiszy takich jak pg up, pg dwn, co może zwiększać ryzyko ich przypadkowego naciśnięcia w trakcie rozgrywki. Jest to spory minus Kovy, ponieważ skoro producent wyposaża ją w dziewięć przycisków, to każdy powinien zachowywać się przede wszystkim jak mouse button, a nie funkcja. Światełkiem w tunelu bez wątpienia jest ROCCAT Swarm i oprogramowanie naszego gryzonia. Wierze, że producent w sposób firmware’owy zaimplementuje możliwość zwykłego przypisania w grze pozostałych przycisków co będzie z pewnością faktem działającym na korzyść Kovy. Szczególnie jesli weźmie się pod uwagę to, że MB4 i MB5 też trzeba przypisać z poziomu Swarma. Druga rzecz, która mi osobiście przeszkadzał to umieszczenie przycisków po prawej stronie myszki. W ferworze walki bardzo niewygodne jest ich kliknięcie, nie robi się tego po prostu intuicyjnie. Trzeba przesunąć dłoń na Kovie lub nienaturalnie ją wygiąć, żeby móc aktywować te guziki.

P1170519

Podsumowanie

ROCCAT Kova to bez wątpienia udana konstrukcja niemieckiego producenta. Zastosowany w niej sensor zapewnia bardzo dobrą precyzję oraz przyjemność płynącą z rozgrywki. Posiada także kilka ciekawych rozwiązań jak SMART CAST/EASY-SHIFT[+] czy specjalne, predefiniowane makra to sporej liczby rynkowych gier. Nie można także zapomnieć o jej kształcie, która przystosowana została dla osób prawo i leworęcznych. Szczególnie ta druga grupa powinna skierować swój wzrok na Kovę, gdyż w tej kwestii jest to klasa sama dla siebie. W dniu premier Kova została wyceniona na 249 PLN, co nie jest ceną wygórowaną, gdyż mogę Was zapewnić, że otrzymacie produkt najwyższej jakości. No i do tego ten biorący za serce biały kolor, mało kto potrafiłby mu się oprzeć.

P1170525

Oczywiście Kova nie jest produktem pozbawionym wad. Boli fakt niezbyt intuicyjnego przypisywania do niej podstawowych zachowań przycisków oraz trochę niewygodne umieszczenie przycisków po jednej stronie myszki. O ile tego drugie raczej nie da się wyeliminować i trzeba się najzwyczajniej w świecie przyzwyczaić, to kwestie bindowania przycisków jak najbardziej można poprawić za pomocą oprogramowania myszki oraz programu Swarm, oferującego wiele możliwości. Mam nadzieję, że producent posłucha głosu graczy i pozwoli nam na przypisane podstawowych funkcji do większej liczby przycisków niż tylko pięć w następnej aktualizacji firmware’u.

Niemniej jednak ROCCAT Kova to gryzoń, który na pewno znajdzie uznanie wśród sporej grupy graczy ze względu na swoje liczne zalety.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Spadek Virtus.pro w rankingu HLTV.org

Po zaskakująco słabym występie na Intel Extreme Masters San Jose reprezentanci Virtus.pro spadli o jedno miejsce w światowym rankingu drużyn CS:GO two...