fot. DreamHack

SZPERO: dowodzenie Loorda to dla nas strzał w dziesiątkę

Wczoraj wieczorem oczy rodzimych fanów były skierowane na mecz pomiędzy Lounge i FlipSid3 Tactics. Zwycięstwo w tym spotkaniu było premiowane awansem na DreamHack Masters Malmö. Ostatecznie, ku uciesze polskiej części widzów, pojedynek ten wygrało Lounge, a oznacza to tyle, że na turnieju w Szwecji zobaczymy nie jedną, a przynajmniej dwie polskie formacje. Tuż po zakończeniu tego spotkania udało nam się porozmawiać z Grzegorzem „SZPERO” Dziamałkiem, który opowiedział nam m.in. o zakończonych właśnie kwalifikacjach oraz zmianach w jego drużynie.

W kwalifikacjach spisaliście się świetnie. Pokonaliście trzy bardzo silne zespoły nie przegrywając przy tym ani jednej mapy. Jesteś zaskoczony wynikiem? 

Oczywiście, że jestem zaskoczony wynikiem. Przed eliminacjami nie mieliśmy specjalnie dobrej formy, ale staraliśmy się po prostu dobrze oraz rozsądnie trenować. Na szczęście forma przyszła w odpowiednim momencie i w połączeniu z naszym przygotowaniem byliśmy w stanie pokonać każdego przeciwnika.

W decydującym spotkaniu przyszło Wam się spotkać z FlipSid3. Historia pokazuje, że jest to jeden z Waszych najtrudniejszych przeciwników. Staraliście się podejść do tego meczu w jakiś inny, wyjątkowy sposób, czy też zagraliście według starych ustaleń? 

Tak, FlipSid3 to drużyna na którą zawsze nam się ciężko grało ze względu na ich bardzo spokojną i mądrą grę. Tym razem przygotowaliśmy się pod nich trochę inaczej, głównie za sprawą naszego trenera Loorda i dzięki temu zagraliśmy trochę innego CS-a niż zawsze, co poskutkowało naszym zwycięstwem.

No właśnie, jakiś czas temu zmieniliście dowodzenie w zespole i Waszym liderem został Loord. Jak Wasza gra zmieniła się od tamtego czasu? 

Dowodzenie Mariusza to dla nas strzał w dziesiątkę. Zawsze byliśmy niestabilni i chaotyczni po stronie terrorystów, teraz gramy bardzo spokojnie i poukładanie, co można było już zobaczyć w tych eliminacjach. Oprócz tego, Loord z perspektywy widza potrafi więcej zauważyć niż my grając skupieni, co na pewno też jest dużym plusem. Co najważniejsze, to właśnie nasz IGL jest w stanie rozpracować przeciwnika i wydaje mi się, że właśnie dzięki temu po raz pierwszy pokonaliśmy FlipSid3.

W kluczowych momentach meczu z FlipSid3, zwłaszcza wtedy, kiedy z problemami technicznymi zmagał się minise, to właśnie Ty byłeś w stanie poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Wygląda na to, że gra pod presją Ci służy. Czy możemy powiedzieć, że SZPERO powoli staje się filarem Lounge?

Uważam, że każdy z moich graczy miał bardzo duży wkład w ten mecz. Fakt, że miałem kilka fajnych indywidualnych zagrań, ale jak zawszę mówię – bez dobrej gry drużynowej nie da się zabijać, także jestem dumny z moich kolegów. Filarem jest każdy z nas, bo każdy ma swoją rolę i liczba fragów nie jest najważniejsza.

fot. DreamHack
fot. DreamHack

Niedawno zdecydowaliście się na zmianę w składzie. minise powrócił, zastępując tym samym oskarisha. Jak, patrząc z perspektywy czasu, oceniasz tę decyzję?

Z perspektywy czasu wszystko wyszło dla nas bardzo dobrze. Próbowaliśmy czegoś nowego i przekonaliśmy się, że jednak nasz skład w którym zaczęliśmy osiągać pierwsze sukcesy jest tym właściwym. Każdy z nas dojrzał i nabrał doświadczenia w tym czasie, także wiemy, że jesteśmy na dobrej drodze, aby być jeszcze lepszym zespołem.

Miesiąc temu, już z minisem w składzie, pojawiliscie się na finałach APM Season 2. Ostatecznie, rozgrywki zakończyliście na 5-6 miejscu. Co sadzisz o występie Waszej drużyny na tamtym turnieju? Czy od tamtego czasu wprowadziliście jakieś istotne zmiany w stylu gry?

Na turnieju w Niemczech minise był jeszcze naszym stand-inem. Graliśmy bez żadnego przygotowania, więc nie spodziewaliśmy się po nas za dużo. Mimo wszystko nie było tragicznie, stoczyliśmy w miarę równe mecze z FlipSid3 i E-Frag oraz pokonaliśmy ex-Vexed z czego byliśmy zadowoleni patrząc na nasze przygotowanie. Dopiero po odpadnięciu z turnieju odbyliśmy poważne rozmowy oraz zmieniliśmy podejście do gry. Po powrocie z kwalifikacji do MLG zaczęliśmy mocno trenować i pierwsze skutki było widać teraz w eliminacjach do DH Malmö.

DreamHack Masters Malmö to tak naprawdę drugi turniej Waszej drużyny o takiej skali. W dodatku, udało Wam się wreszcie przełamać po serii mniej lub bardziej udanych kwalifikacji do różnych imprez. Jak wyglądają nastroje w Waszym zespole tuż po awansie? 

Jesteśmy bardzo zadowoleni i szczęśliwi z naszej postawy. Udowodniliśmy w końcu sobie, jak i ludziom, że ten skład jest właściwy, oraz że nasze treningi nie poszły na marne. Po zwycięstwie z tak mocną ekipą jak Dignitas czuliśmy wielką presję przed meczem z FlipSid3, bo byliśmy już tak blisko, a z drugiej strony FlipSid3 to był zawsze nasz zły talizman. Oczywiście nie spoczywamy na laurach – mamy wielkie ambicje, żeby być dużo wyżej i zagościć tam na stałe!

Do rozpoczęcia turnieju w Szwecji pozostał niespełna miesiąc. Obok Was, na DreamHacku zagrają najlepsze drużyny z całego świata. Jak będą wyglądały Wasze przygotowania w ciągu najbliższych paru tygodni?

Patrząc na listę uczestników można powiedzieć, że jesteśmy chłopcami do bicia. Jednak jedziemy tam z nastawieniem, że nabierzemy doświadczenia i być może zaskoczymy jakieś najlepsze drużyny. Przygotujemy się jak najlepiej potrafimy przez ten miesiąc i zobaczymy, co z tego będzie. Przede wszystkim musimy poprawić kilka map taktycznie, chyba to będzie głównym celem.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

The Grand Finals 2015 - przypomnijmy, co działo się w Warszawie

W Polsce już dwukrotnie byliśmy świadkami walki o mistrzostwo świata w World of Tanks. The Grand Finals najpierw odbyło się w Złotych Tarasach, a w ub...