Counter-Strike: Global Offensive
fot. ELEAGUE
fot. ELEAGUE

Virtus.pro w 2016: niezapomniana przejażdżka rollercoasterem

Grzegorz Łatka | 27 grudnia 2016, 18:04

Jaka jest przejażdżka rollercoasterem? Ekscytująca, czasem straszna. Zaskakująca i zazwyczaj niezapomniana. Czasem szybko leci się w dół, by chwilę później zmierzać na szczyt. Taki sam był rok 2016 w wykonaniu Virtus.pro – pełny nieprzewidywalnych zwrotów akcji, nie brakowało w nim triumfów, ale i słonych łez wywołanych porażkami.

Cierpliwość popłaca

Początek roku w wykonaniu Virtus.pro był fatalny – seria porażek w internetowych rozgrywkach i słaby występ na DreamHack ZOWIE Open Leipzig. Wprost proporcjonalnie do liczby przegranych meczów rosła frustracja „fanów” polskiej formacji. Po każdej kolejnej porażce na Facebooku pojawiało się coraz więcej, ładnie to ujmując, gorzkich słów skierowanych do VP.

Nastroje się pogarszały, atmosfera wokół Virtusów była coraz bardziej napięta. To skarżono się na jednego zawodnika, to na innego – w zależności od tego, który „zamykał” w danym spotkaniu. Najlepsza polska drużyna CS:GO w tym samym składzie utrzymuje się od drugiej połowy 2013 roku. Wiele osób dochodziło do wniosku, że Virtus.pro dopadło „wypalenie”. W sieci pojawiało się więcej komentarzy sugerujących, że jedynym sposobem na wyjście z dołka będzie dokonanie zmian.

Virtusi, przynajmniej oficjalnie, nie myśleli jednak o roszadach. Skupiali się na ciężkiej pracy i treningach. Próbowali nowych ustawień, zmieniali dowodzących. Aż w końcu zaskoczyło! Na pierwszy triumf przyszła pora w maju podczas SL i-League Invitational #1. Choć nie był to najmocniej obsadzony turniej, to wygrana była swego rodzaju światełkiem w tunelu.

virtus_425

Później było tylko lepiej – lanowa forma Polaków się ustabilizowała i przyszły kolejne wygrane. Nasi rodacy sięgnęli po pierwsze miejsce w ELEAGUE Season 1 oraz DreamHack ZOWIE Open Bucharest. Choć w internetowej rywalizacji wciąż nie radzili sobie najlepiej, to udowodnili, że zmiany nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem, a ważniejsza jest chociażby ciężka praca.

Rywalizacja z SK, porażki z triumfatorami

Spośród wszystkich drużyn największym rywalem Virtus.pro w tym roku było SK Gaming. Z Brazylijczykami Polacy spotykali się między innymi w fazie pucharowej obu tegorocznych Majorów.

Zawodnicy SK i VP w tym roku występowali na tych samych turniejach dziesięć razy. Bezpośrednie spotkania rozegrali podczas czterech: MLG Columbus, ESL One Cologne, ESL One New York i EPICENTER: Moscow – dwa Majory i dwa turnieje z ogromną pulą nagród i mocną obsadą.

Za każdym razem polsko-brazylijskie potyczki były niezwykle emocjonujące. Budziły ogromne zainteresowanie nie tylko wśród polskiej części e-sportowej społeczności. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie potyczki z play-offów, to wszystkie kończyły się wynikami 2:1. W meczach rozgrywanych w czasie Majorów górą byli zawodnicy z Ameryki Południowej. Później tendencja ta się odwróciła i to Polacy triumfowali w Moskwie oraz Nowym Jorku.

Wyniki meczów Virtus.pro vs SK/Luminosity z play-offów turniejów w 2016 roku:

  • MLG Columbus 2016, ćwierćfinał: Luminosity Gaming 2:1 Virtus.pro (17:19 cache, 16:10 cobblestone, 16:11 overpass)
  • ESL One Cologne 2016, półfinał: Virtus.pro 1:2 SK Gaming (19:17 cobblestone, 5:16 nuke, 12:16 mirage)
  • ESL One New York 2016, półfinał: SK Gaming 1:2 Virtus.pro (19:16 mirage, 21:25 overpass, 7:16 nuke)
  • EPICENTER: Moscow, półfinał: Virtus.pro 2:1 SK Gaming (1:16 train, 16:13 nuke, 16:4 cobblestone)

Jeśli już jesteśmy przy lanowych turniejach Virtus.pro z 2016 roku, to warto zwrócić uwagę na zależność związaną z tym przez kogo odpadali. Od stycznia TaZ i spółka zagrali na piętnastu turniejach lanowych, z których trzy wygrali. Przygoda z pozostałymi dwunastoma kończyła się dla nich różnie – na finałach, wcześniejszych rundach play-offów lub fazie grupowej. Jednak aż osiem razy nie zdobywali pierwszego miejsca, gdyż ulegali przyszłym zwycięzcom. Tak było na następujących turniejach:

  • IEM Katowice: 0:2 vs Fnatic, ćwierćfinał
  • Counter Pit League Season 2 Finals: 0:2 vs Na`Vi, półfinał
  • MLG Columbus: 1:2 vs Luminosity, ćwierćfinał
  • DreamHack Masters Malmö: 0:2 vs NiP, ćwierćfinał
  • CEVO Gfinity Season 9: 2:3 vs Tempo Storm, półfinał
  • ESL One Cologne: 1:2 vs SK Gaming, półfinał
  • ESL One New York: 1:2 vs Na`Vi, finał
  • EPICENTER: Moscow: 1:2 vs Team Dignitas, finał

Szczyt formy w Atlancie

W tym roku Virtus.pro szczytową formę osiągnęło podczas fazy pucharowej pierwszego sezonu ELEAGUE. Nasi rodacy turniej zakończyli na pierwszym miejscu, co potwierdziło dwie tezy: że Virtusi prawie zawsze świetnie radzą sobie na turniejach w Stanach Zjednoczonych i mają jeszcze większą motywację, gdy pula nagród turnieju jest bardzo wysoka.

Na zawodach w Atlancie Polakom wychodziło absolutnie wszystko. W decydującym etapie ELEAGUE Virtus.pro rozegrało trzy spotkania, kolejno z Ninjas in Pyjamas, mousesports i Fnatic. Nasi rodacy nie przegrali ani jednej mapy. Jeszcze lepszy obraz tego, jak wyglądały spotkania Virtusów daje liczba przegranych przez nich rund. NiP i mouz zdobyli po 17 punktów, zaś Fnatic urwało im 18 oczek. Tak, Virtus.pro zdewastowało swoich rywali.

To, jak dobrze Virtus.pro wypadło w ELEAGUE pokazują również indywidualne statystyki zawodników. Janusz „Snax” Pogorzelski miał najlepszą różnicę pomiędzy fragami i śmierciami spośród wszystkich graczy. Był aż 110 punktów na plusie. Wśród pięciu zawodników, którzy w zawodach zdobyli najwięcej fragów jest czterech Polaków: Snax, byali, TaZ i NEO. Rodzynkiem w biało-czerwonym gronie jest NiKo. Snax, TaZ i pasha znaleźli się również wśród najczęściej clutchujących.

Poniżej możecie prześledzić, jak Virtus.pro radziło sobie na turniejach lanowych w tym roku:

  • DreamHack ZOWIE Open Leipzig (styczeń) – faza grupowa, 2 000 dolarów
  • IEM Katowice (marzec) – ćwierćfinał, 13 000 dolarów
  • CPL Season 2 Finals (marzec) – półfinał, 10 400 dolarów
  • MLG Columbus (kwiecień) – ćwierćfinał, 35 000 dolarów
  • DreamHack Masters Malmö (kwiecień) – ćwierćfinał, 10 000 dolarów
  • CEVO Gfinity Season 9 (kwiecień) – półfinał, 12 500 dolarów
  • SL i-League Invitational #1 (maj) – 1. miejsce, 50 000 dolarów
  • ESL One Cologne (lipiec) – półfinał, 70 000 dolarów
  • ELEAGUE Season 1 (lipiec) – 1. miejsce, 400 000 dolarów
  • SL i-League StarSeries Season 2 (wrzesień) – faza grupowa, 3 000 dolarów
  • DreamHack ZOWIE Open Bucharest (wrzesień) – 1. miejsce, 50 000 dolarów
  • ESL One New York (październik) – 2. miejsce, 50 000 dolarów
  • WESG 2016 EU Finals (październik) – 3. miejsce, 9 000 dolarów
  • EPICENTER: Moscow (październik) – 2. miejsce, 100 000 dolarów
  • ELEAGUE Season 2 (grudzień) – ćwierćfinał, 50 000 dolarów

byali_virtuspro-header

Virtus.pro statystycznie

Sporo występów lanowych, mnóstwo meczów online. Jak Virtus.pro wyglądało pod względem statystyk w kończącym się roku?

Najpierw przyjrzyjmy się indywidualnym poczynaniom Polaków.

Zawodnik Fragi Śmierci K/D HS% Najlepszy turniej (ratio)
byali 4251 4161 1,02 50,8% ELEAGUE Season 2 (1,26)
NEO 3973 4177 0,95 33,3% DH Bucharest (1,22)
TaZ 4031 4051 0,99 52,8% ELEAGUE Season 2 (1,20)
pasha 3913 4175 0,94 41% ELEAGUE Season 2 (1,19)
Snax 4339 4015 1,08 28,7% DH Masters Malmö (1,33)

Warto także spojrzeć na mniej istotne, ale ciekawe liczby dotyczące graczy Virtus.pro:

  • najwięcej fragów ze snajperki: Snax – 1622
  • najwięcej fragów z granatów: pasha – 78
  • najwięcej rund bez fraga: NEO – 3296
  • najwięcej ace’ów: byali – 5

Przejdźmy teraz do statystycznego podsumowania gry całego Virtus.pro:

  • liczba rozegranych rund: 5901
  • liczba wygranych map: 115
  • liczba przegranych map: 100
  • najczęściej grana mapa: cobblestone
  • najrzadziej grana mapa: dust2
Mapa Liczba wygranych Liczba przegranych % wygranych Najwyższa wygrana Najwyższa przegrana
nuke 8 5 61,5% 16:1 vs Echo Fox 5:16 vs SK Gaming
cobblestone 33 21 61,1% 16:2 vs Kinguin 4:16 vs Natus Vincere
dust2 5 5 50% 16:7 vs dignitas 5:16 vs mousesports
mirage 29 19 60,4% 16:4 vs dignitas 4:16 vs .Russia
train 19 20 48,7% 16:1 vs G2 1:16 vs SK Gaming
cache 13 16 44,8% 16:4 vs dignitas 2:16 vs NiP
overpass 8 14 36,4% 16:7 vs compLexity 3:16 vs Astralis

*Inferno nie jest brane pod uwagę, gdyż nie jest już w grupie map turniejowych. Statystyki na podstawie HLTV.org.

Świetlana (?) przyszłość

Virtus.pro 2016 rok zakończyło z przytupem. Wcale nie chodzi jednak o zwycięstwo na turnieju lanowym, a o podpisanie nowych umów ze swoją organizacją. Polacy przetarli e-sportowcom szlak składając autografy na kontraktach, które będą ich obowiązywały do końca 2020 roku.

Przetarli szlak, gdyż jest to pierwszy przypadek, gdy zawodnicy oraz oczywiście trener zobowiązują się tak długo reprezentować barwy danej organizacji. Jeśli cały skład faktycznie dotrwa do końca 2020 roku, to będzie częścią VP aż przez 7 lat! To kolejny krok w stronę profesjonalizacji e-sportu oraz stabilizacji sceny CS-a, która – w odróżnieniu chociażby do LoL-a – nie ma aż tak wielu zasad dyktowanych przez samego twórcę gry.

Jeszcze w czasach CS-a 1.6 NEO i TaZ wiele razy mieli nieprzyjemne „przygody” z organizacjami. Bardzo często obiecywano im „złote góry”, których potem oczywiście nie otrzymywali. To przysparzało im dodatkowych zmartwień Tak długie umowy z Virtus.pro pozwolą Polakom skupić się wyłącznie na trenowaniu i graniu w turniejach.

Przejażdżka zakończona sukcesem

Przejażdżka rollercasterem, którą w tym roku zafundowało nam Virtus.pro zakończyła się powodzeniem. Choć kilka razy byliśmy bliscy kraksy, to udało się bezpiecznie dojechać do końca. Mnóstwo emocji, pozytywnych i negatywnych, lecz w ostatecznym rozrachunku kończący się rok polska formacja może uznać za jak najbardziej udany.

Tagi: , , , , , , , , ,


nice things by Grupa Leonardo
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2017 Cybersport.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
fot. ESL
Tabasko: Czas spędzony w Team Kinguin podbudował moją pewność siebie

Wojciech "Tabasko" Kruza udzielił szczerego wywiadu polsatsport.pl, w którym poruszony został między innymi temat pewności siebie i hejtu. - Szczerze -...

Zamknij