fot. DreamHack

innocent: długa przerwa wpędziła mnie w lekką depresję

Nieczęsto zdarza się w Counter-Strike’u, by jakiś polski zawodnik wyszedł poza polskie ramy i zdecydował się na reprezentowanie zagranicznej ekipy. W ostatnich latach takich przypadków było naprawdę niewiele, a jeśli już miały miejsce to zwykle odnosiły się do słabszych, mniej znanych organizacji. Inaczej sprawa wygląda w przypadku Pawła „innocenta” Mocka, który na początku marca dołączył do PENTA Sport, czyli uznanej w świecie CS:GO formacji, która ostatnio jednak nieco podupadła. W rozmowie z nami opowiedział m.in. o swojej roli w nowej drużynie, ostatnich problemach zdrowotnych oraz o tym, jak radził sobie po odejściu z Teamu Kinguin. Zapraszamy!

Z Kinguin odszedłeś w sierpniu, zaś z PENTĄ związałeś się w marcu. W swojej karierze nie miałeś jeszcze nigdy tak długiej przerwy.  Żadnych bootcampów, wyjazdów na lany. Czy ciężko było znaleźć dla siebie miejsce w tej w gruncie rzeczy nowej dla Ciebie sytuacji?

Zależy z jakiej perspektywy na to spojrzeć. Od 2014 roku mieliśmy wyjazdy na turnieje średnio co 3 tygodnie i zawsze wracając do domu nie mogłem się doczekać aż znów pojedziemy gdzieś grać. Spokojnie mogę stwierdzić, że tak długa przerwa wpędziła mnie w lekką depresję, nie mogłem się za bardzo odnaleźć i CS nie dawał mi zbyt dużo radości. Grałem, bo chciałem wrócić do formy i tyle. Z drugiej strony, wydaje mi się, że bardzo potrzebowałem takiej przerwy, głównie dlatego, że od zmiany rallena na MICHA jakoś w połowie 2015 roku starałem się bardziej poświęcić drużynie i po prostu sam z siebie podjąłem decyzję, że będę bardziej pomagał reszcie chłopaków niż liczył na ich pomoc, jak to było w poprzednim składzie. Wydaje mi się, że fakt, iż nie graliśmy ani trochę lepiej i cały czas robiliśmy te same błędy trochę mnie załamał i z tygodnia na tydzień grało mi się w tej drużynie gorzej. Sądzę, że winić mogę tylko siebie, bo bezpodstawnie zszedłem ze zdecydowanie najmocniejszego ogniwa tej drużyny do jednego z najsłabszych. Podczas tej zmiany podejścia do gry zespołowej coraz bardziej przestawałem wierzyć w swoje możliwości. Całe szczęście w nowej drużynie to odbudowałem i udowodniłem sobie oraz widzom, że jeśli w drużynie czuję się dobrze to potrafię grać na bardzo wysokim poziomie.

No tak, nowa drużyna. Ty trafiłeś do PENTY, a MINISE, który odszedł z Kinguin w tym samym czasie co Ty, wylądował w PRIDE. Do Ciebie też zgłaszały się organizacje z Polski, czy od samego początku brałeś pod uwagę tylko opcję zagraniczną?

Oczywiście rozmawiałem z ludźmi z Polski o stworzeniu czegoś nowego lub dojściu do jakiejś rodzimej formacji, ale tak naprawdę zawsze chciałem sprawdzić się w drużynie międzynarodowej, podszkolić trochę język, a przede wszystkim nauczyć się czegoś od graczy z innych krajów. Pomysł w mojej głowie zrodził się jakoś w 2015 roku kiedy dostałem propozycję zrobienia drużyny ze znajderem i twistem. Takich koncepcji było sporo i nowe napływały dosyć często, ale wtedy nie miałem odwagi odejść od chłopaków. Jednak od kiedy się rozstaliśmy to zdecydowanie priorytetem była drużyna międzynarodowa.

Taką okazją wydawało się, przynajmniej z zewnątrz, także dołączenie do zespołu jkaema i foxa, z którymi grywałeś przez jakiś czas. Ostatecznie drużyna ta trafiła do Dignitas, ale bez Ciebie. Byłeś brany pod uwagę przy wybieraniu tego składu, czy występowałeś z nimi tylko dorywczo do czasu znalezienia nowej drużyny?

Rozmowy z foxem zacząłem już jakiś miesiąc po rozstaniu z Kinguin, ale wszystko pokomplikowało ESWC, na które zakwalifikowała się portugalska drużyna z foxem w składzie, a także eliminacje do WESG. Na początku stycznia faktycznie odezwał się do mnie jkaem z propozycją zrobienia drużyny z foxem i Maikelele, ale niestety wtedy również było sporo problemów – kontrakt jkaema z FaZe, a przede wszystkim brak odpowiedniego piątego gracza. Mógł to być suNny, ale ostatecznie podpisał kontrakt z PENTA Sports. Od tego momentu co jakiś czas rozmawialiśmy o możliwościach, ale nie było to nic konkretnego. Ciężko było się dogadać czy w końcu ta drużyna powstaje, więc po prostu skorzystałem z oferty i również podpisałem kontrakt z PENTA, z czego jestem zadowolony, bo w tamtej drużynie, jeśli by mi się udało do niej dołączyć, miałbym najgorszą rolę, a tutaj robię to co lubię, a nasze wyniki póki co są bardzo dobre.

Czyli o wyborze PENTY w dużej mierze zadecydowała rola, jaką powierzono Ci w zespole?

Nie do końca, na początku miałem dołączyć do nich jako IGL a to dla mnie dużo lepsze niż typowy support. Po paru dniach gry chłopaki z drużyny sami zaproponowali, że zdecydowanie najlepiej będę się spisywał jako entry/2nd entry i tak to ułożyliśmy. Myślę, że właśnie taką rolę miałem w ESC/G2 – nie do końca mogę to ocenić, bo wtedy CS jeszcze nie był raczej aż tak podzielony na role, ale mniej więcej tak to wyglądało. O wyborze tej drużyny zdecydował głównie fakt, że już po pierwszych kwalifikacjach byłem zachwycony podejściem, komunikacją i grą drużynową. Pół godziny po tym jak skończyliśmy grać dostałem propozycję, żeby dołączyć na stałe i podjęcie decyzji zajęło mi mniej niż 10 minut.

A jak to w ogóle się stało, że trafiłeś do PENTY? Kto wyszedł z taką propozycją?

PENTA chciała zrobić drużynę idealną pod względem dopasowania zawodników, dlatego przez pierwsze 2-3 miesiące tego roku mieli łatkę zespołu, który zmienia skład co 3 dni. Wszystkie turnieje jakie grali były po prostu testowaniem zawodników, przewinęło się pewnie około 20 osób. Pierwszą osobą, która się do mnie zgłosiła w sprawie takich testów był ich trener, ale myślę, iż po prostu kRYSTAL i suNny uznali, że warto sprawdzić jak będzie się ze mną grać. Trener tylko załatwiał takie rzeczy jak negocjacje.

fot. DreamHack

W nawiązaniu do tych perturbacji ze składem. PENTA to uznana marka, także w CS-ie, ale ostatnio, jak sam zauważyłeś, mieli spory problem ze spójnością składu i bardzo długo szukali rozwiązań. Przez to poziom, na jakim obecnie jest organizacja, znacznie się obniżył. Czy zatem nie uważasz tego za lekki regres e-sportowy? W końcu wcześniej grałeś w ekipie, która usilnie próbowała wejść do tier 1, a teraz trzeba wszystko budować tak naprawdę od początku.

Myślę, że poziom samej organizacji zwiększa się z nieprawdopodobną prędkością. Pozyskali nowych inwestorów, budują w Berlinie chyba największe w Europie centrum treningowe, mają pieniądze i dobrych partnerów. Patrząc na to, że w Kinguin zawsze byliśmy gdzieś tam około top 20 to oczywiście jest to regres, bo zaczynam wszystko od początku. Z drugiej strony, próbowaliśmy wejść do tego tier 1, ale bardziej opierało się to na przebłysku formy niż na stabilnej grze i tak samo to wygląda teraz, a problemem zdecydowanie nie są możliwości graczy tylko złe podejście do gry i brak zrozumienia pewnych czynników, które pozwalają na drużynowy progres. Moglibyśmy zrobić w Polsce drużynę na indywidualnym poziomie 5 graczy zbliżonym do teamów ze światowej czołówki, ale tak czy siak nie ruszymy dalej niż obecne Kinguin czy poprzednie Kinguin jeśli nadal będziemy robić podstawowe błędy. Jeśli kiedyś powstanie drużyna, która będzie skupiała więcej uwagi na poprawie takich rzeczy to zdecydowanie będziemy mieć drugi polski team w top 10, tego jestem pewien. W mojej obecnej drużynie natomiast nie ma aż tak dużo spektakularnych zagrań, ale główna uwaga właśnie jest skupiona na rozwoju jako drużyna, codziennie rozmawiamy przed i po treningu, na bieżąco dopracowujemy jakieś zorganizowane wejścia oraz granaty i przede wszystkim nikt nie gra tak, żeby wypaść w meczu jak najlepiej. Zdecydowanie nigdy nie doświadczyłem lepszej etyki pracy. Dzięki temu jesteśmy bardzo stabilni i raczej wpadki nam się nie zdarzają. Zobaczymy jak to będzie jeśli przebijemy się do lepszych turniejów. Bardzo dużo się nauczyłem, a gramy razem dopiero ponad miesiąc i kiedyś przeniosę to, czego się tutaj nauczyłem, na polską drużynę, bo do takiej oczywiście planuję wrócić prędzej czy później.

Od momentu Twojego dołączenia do PENTY Wasze porażki można policzyć na palcach jednej ręki. Wydaje się zatem, że PENTA będzie dobrym miejscem, by przypomnieć o sobie europejskim kibicom?

Na razie nie ma czym się zachwycać, bo umówmy się, jak wcześniej wspomniałem, zaczynamy wszystko od początku, więc nie mamy możliwości rywalizacji w tym wyższym tierze, ale mam nadzieję, że wszystko przyjdzie z czasem. Faktycznie na tym poziomie tier 2-3 póki co nie mamy sobie równych i zdecydowanie idziemy w dobrym kierunku, a moja indywidualna forma obecnie jest na bardzo dobrym poziomie. Jestem zaskoczony tym, że jestem tak stabilny. Praktycznie w każdym meczu robię więcej niż się ode mnie oczekuje, trzymam kciuki za siebie, żeby to się utrzymało jak najdłużej, bardzo mi tego brakowało.

Ostatnio miałeś pewne problemy zdrowotne. Czy teraz wszystko jest już w pełni w porządku?

Zapomniałem o tym w zasadzie wspomnieć wcześniej, kiedy mówiłem, że potrzebowałem lekkiej przerwy od gry. Miałem nieciekawą wadę wzroku i prawdę mówiąc dużo gorzej mi się grało odkąd zrobiłem sobie okulary. Nie mogłem mieć do końca takich, jakie były potrzebne, aby ta wada była w pełni skorygowana i grało mi się w nich dużo gorzej, a tak się do nich przyzwyczaiłem, że bez nich było jeszcze gorzej. Zaraz po zmianach w Kinguin umówiłem się na zabieg korekcyjny, wyłączyło mnie to z aktywnej gry na około 3 tygodnie, na co nigdy nie mogłem sobie pozwolić będąc w drużynie. Ponad miesiąc temu miałem kolejny zabieg, coś mi tam pomieszali w stawie skokowym i zaraz po tym podpisałem kontrakt z PENTĄ. Zdrowie jest najważniejsze i bardzo się cieszę, że załatwiłem te rzeczy, dzięki czemu mogę znów skupić się w pełni na rozwoju w CS-ie.

Niemcy nie mieli żadnych obaw w związku z tym zabiegiem stawu?

Nie, na wstępie powiedziałem, że nie będę robił żadnych problemów i jeśli będziemy robić bootcamp czy jechać na turniej to nie będę wymyślał, tylko po prostu jakoś sobie poradzę. Kupie jakiś wielki plecak i wsiądę w samolot. Fakt, że to jednak 2 miesiące w gipsie, ale nikt mnie w domu zamknąć nie kazał. W zasadzie prawie od razu wróciłem na siłownie mimo braku możliwości trenowania dolnych partii. Nawet lekarz mówił, że zdecydowanie mogę to robić i będę się czuł lepiej.

Nie jesteś pierwszym Polakiem w PENCIE. Wcześniej przed Tobą krótki epizod zaliczył tam oskarish. Miałeś okazję zapytać go o jego doświadczenia z organizacją, czy opierałeś się tylko na własnych wrażeniach?

Nie, organizacja od początku wydawała mi się bardzo w porządku. Jest stosunkowo młoda, a ma bardzo wielu dobrych partnerów, potężnych inwestorów i póki co dba o wszelkie nasze potrzeby. Jeśli chcemy porozmawiać o podwyżce to na następny dzień taką rozmowę odbędziemy, nie musimy się martwić o ustalanie meczów, organizację eventów czy inne tego typu rzeczy. Nie kładą również na nas nacisku i dają nam wolną rękę jeśli chodzi o skład drużyny i to było powiedziane od samego początku, dzięki czemu czujemy się swobodnie i skupiamy się tylko i wyłącznie na rozwoju naszej gry.

Mówiłeś wcześniej, że proponowano Ci rolę IGL-a, ale ostatecznie przejąłeś funkcję entry fraggera. Nie da się jednak ukryć, że Ty i kRYSTAL jesteście dwiema najbardziej doświadczonymi postaciami obecnego składu. Wobec tego czy to na was spoczywa odpowiedzialność za ogólną postawę zespołu?

Myślę, że cały skład w ryzach trzymamy w trójkę razem z suNnym i kRYSTALem. kRYSTAL gra jako snajper/IGL, ale większość decyzji podczas rundy podejmuję ja lub suNny. Od kRYSTALa zależy narzucenie ustawienia na freezetime i ogólny plan na grę. Robi też analizę przeciwników przed meczami. Tak samo wyglądają te rozmowy przed/po grze – z reguły nasza trójka po kolei pokazuje swoje propozycje na polepszenie gry czy po prostu wytyka błędy, które popełniliśmy podczas treningu lub meczu w danym dniu. Bardzo mi się to podoba, bo tak naprawdę nie ma takich sytuacji, że uczymy się grać źle. Jeśli coś było wykonane nie tak jak powinno to natychmiastowo jest to naprawiane i z reguły nie zdarza się po raz kolejny. Wszystko oczywiście póki co raczkuje, przez długi czas jeszcze będą mecze, w których nie będziemy wiedzieli co ze sobą zrobić i będziemy musieli liczyć na zwykłe standardy, bo nasz map pool do tej pory jest bardzo ubogi, ale z czasem się to zmieni.

Jakby tak przyjrzeć się bliżej zawodnikom, którymi obecnie dysponujecie, to większość z Was ma coś do udowodnienia – sobie lub innym. Pozostawaliście bez drużyn od dłuższego lub krótszego czasu i dopiero teraz macie możliwość na nowo się pokazać. Daje to dodatkową motywację?

Myślę, że właśnie dzięki temu gra nam się ze sobą dobrze i każdy jest zadowolony. Niektórzy chcą wrócić na większe turnieje. a reszta chce po prostu zacząć na nich grać. Każdy jest zmotywowany w 100%. Ciężko stwierdzić kiedy i czy w ogóle ten moment nadejdzie, mówię to trochę niepewnie, bo nauczyłem się, że cele należy obierać stopniowo. Zwyczajnie łatwiej wtedy je osiągnąć, jednak do tej pory prawie wszystko nam się udało, więc myślę, że niedługo zaczniemy poważnie przygotowywać się do różnych kwalifikacji. Na ten moment nie jesteśmy gotowi, żeby dobrze wypaść na turnieju offline, mamy po prostu za mało zrobionych map, ale idziemy cały czas powoli do przodu dzięki czemu motywacja cały czas jest większa.

A jakie są wasze plany czy nadzieje na najbliższy czas. Stawiacie sobie jakieś konkretne cele?

Na początku ustaliliśmy sobie, że zaczniemy powoli od mniejszych turniejów kilkudniowych. Jeden wygraliśmy, teraz jesteśmy w półfinale Binary Dragons gdzie trafimy na wygranego z meczu PRIDE/Kinguin. Nie wiem czego się spodziewać po PRIDE, bo raczej rzadko oglądam ich mecze, a Kinguin mimo że notuje wyraźny spadek formy to nadal ma bardzo solidnych graczy i grają już długo w tym składzie. Obawiam się więc, że nasz map pool może być zbyt ubogi na to spotkanie, a szkoda – chciałem się z nimi zmierzyć jak już będziemy wystarczająco gotowi, ale mimo to zdecydowanie będziemy walczyć! Z takich ważniejszych rzeczy – graliśmy na ESEA Premier i awansowaliśmy do play-offów z 4. miejsca przez fakt, że bułgarska drużyna BPro skorzystała z okazji i wklepała nam walkowera. Przez to zagramy w pierwszym meczu z bardzo solidnym ostatnio Space Soldiers. Mogło być dużo lepiej. Oczywiście chcielibyśmy w tej lidze zająć minimum 3. miejsce, bo to pozwoli nam na baraże do ESL Pro League, ale może być ciężko zważywszy na badania HS-a, przez które w ostatnich dniach nie trenujemy i gramy mecze ze stand-inami.

A sama organizacja postawiła wam już jakieś oczekiwania czy też dostaliście czas na to, by się ze sobą dotrzeć itp?

Nie, organizacja po prostu pyta nas co chcemy grać i wybieramy sobie turnieje. Jeśli chcemy trochę więcej potrenować to możemy bez problemu odrzucić zaproszenie, tak jak to zrobiliśmy to w przypadku Hellcase Cup 3. Presji z oczekiwaniami raczej nie mamy, oni chcą żebyśmy czuli się dobrze i powoli pracowali na swój sukces, więc wyzwania będziemy stawiać sobie sami, a jednym z nich zdecydowanie będzie awans na zbliżającego się Minora.

Przed Tobą nowe wyzwanie w karierze, czego zatem można Ci na zakończenie życzyć w najbliższym czasie?

Chyba po prostu dalszego rozwoju, bo na tym bardzo mi zależy. Fakt, że teraz CS-a traktuje się często jako po prostu źródło dochodu, ale moja miłość do tej gry jest niewyobrażalna, więc po prostu, rozwoju i sukcesów!

No i tego Ci życzę. Dzięki bardzo!

Dziękuje pięknie!

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

PRIDE i iNETKOXTV ostatnimi uczestnikami EMP w CS:GO

PRIDE i Team iNETKOXTV to dwie ostatnie drużyny, które zapewniły sobie awans do fazy grupowej 14. sezonu ESL Mistrzostw Polski w Counter-Strike: Globa...