
Do najbardziej wyczekiwanego turnieju na scenie Call of Duty 4 pozostało zaledwie kilka dni. Dlatego teraz, w tym miejscu chciałbym poruszyć dość kontrowersyjny temat dotyczący naszej społeczności. Temat, który wraca za każdym razem gdy na horyzoncie pojawi się europejski lan, w którym udział zadeklarują Polacy. Wiem, że moja opinia może wam nie odpowiadać, jednak pragnę przekazać wam swoje przemyślenia. Pewnie zastanawiacie się o czym mam zamiar pisać, ale po tytule część z was może się już domyślać o co chodzi. Pozwólcie, że tytuł rozwinę szerzej w poniższym tekście.
Czy tak naprawdę na to zasługujemy? To pytanie nie pojawia się wewnątrz naszych zespołów, gdyż jest ono zwyczajnie nie na miejscu. Częściej z ust kolegów możemy słyszeć "Dlaczego oni jadą?", "Dlaczego nie my?". Otoż zachowanie naszej sceny jest zupełnie niedorosłe, a mam tu na myśli częściową zawiść i pragnienie udowodnienia innym, że wszyscy jesteśmy na tym samym poziomie. Tak niestety nie jest. Wielu z nas uważa, że coś mu się należy bo potrafi dobrze strzelać, ma dobry ranking w danej lidze i żąda grubych pieniędzy na dany wyjazd, "grożąc” tym samym , że odejdzie i znajdzie taką organizację, która wyłoży odpowiednią kwotę. Tutaj dochodzimy do sedna tematu jakim są (naciągane) wyjazdy zagraniczne mało znanych lub kompletnie niedoświadczonych drużyn. Turniej Crossfire Intel Challenge 7 jest doskonałym przykładem tego co przed chwilą napisałem. Nie chcę jednak uderzać w konkretne zespoły jednak chcę żebyście zadali sobie pytanie "Czy zasługujemy na to?". Zapewne część z was w tej chwili wymieni lokalne turnieje na których zdobyło miejsca w top8 czy nawet (!) top3 i zwyczajnie uzna mnie za idiotę, bo ja się nie znam i nie znam was, nie wiem jak gracie etc., etc., etc.
Pozwolę sobie na małą dygresję. W którymś z wywiadów właściciel drużyny Creative Fear Factory X-Fi - Mit0s, powiedział, że teraz każda drużyna, gorsza czy lepsza żąda bardzo wiele, a w zamian oferuje słabe lokalne osiągnięcia lub jedynie internetowe podboje. W chwili kiedy to usłyszałem uświadomiłem sobie, jacy jesteśmy pazerni i obłudni. Gdzie podziała się logika? W zamian za co, organizacje mają wykładać grube pieniądze na nasze wyjazdy? Czwarte czy piąte miejsca na polskich turniejach nie wystarczą, a jednak gdy usłyszymy negatywną odpowiedź od zarządu odwracamy się szybko na pięcie i lecimy dalej szukać potencjalnych "sponsorów". Chciałbym wam przypomnieć, że dołączenie do każdej organizacji niesie za sobą mniejsze lub większe zobowiązania. Nikt chyba nie chce wysłać na wycieczkę drużyny, która przegra wszystko i wróci do domu jedynie z "bagażem" doświadczenia. Oczywiście ekipy, które wykładają własne pieniążki na wyjazd są zwolnione z powyższych zarzutów.

Powracając do tematu holenderskiego eventu, chcę zaznaczyć iż nie mam na myśli jedynie formacji, które na ten turniej jadą, ale też te, które tylko planowały wyjazd. Koniec końców tym którym się nie udało, są oburzeni, że w takim kraju jak Polska nie znajdzie się kogoś, kto jest w stanie wysłać daną drużynę zagranicę. Jakaż wielka jest wtedy nasza złość. Pamiętajcie, że zawsze można ją wyładować grając w naszą ulubioną grę. Może przypadkowo wygramy z jakimś lepszym zespołem formatu Dignitas czy fnatic. Oby złość była na tyle wielka, żeby wystarczyło jej na trzynaście wygranych rund i to w oficjalnym meczu. Może wtedy zwrócimy na siebie uwagę, któregoś z gamingów. Potem powtórzmy nasz sukces jeszcze raz, następnie pokażmy na polskim evencie, że faktycznie należymy do ścisłej czołówki i należy na nas stawiać, a później przeprowadźmy poważną rozmowę z naszym "pracodawcą". Wtedy gdy już będziemy faktycznie na to zasługiwać i wejdziemy do grona półprofesjonalistów starajmy się o zaufanie i odpowiednie wsparcie.
Wiem, że tym akapitem popsuję trochę kolejność, ale chciałem go sobie zostawić na koniec. Niedawno rozmawiałem z zawodnikiem zespołu znajdującego się w środku stawki sceny Call of Duty (który na polskim turnieju do tej pory NIC nie osiągnął) i co z tego wynikło, spytacie? Wspomniana osoba była niezadowolona z powodu wykupionych już slotów na CiC7, gdyż planowała wyjazd. Jeżeli za swoje pieniążki, rozumiem. Jeśli nie to kompletny absurd. Czasem zastanawiam się czy takie upośledzenia ma tylko nasz krąg czy dotyczy to też reprezentantów innych gier. Nie wiem, nie znam innych scen, ale jedno co przykuło moją uwagę to wirtualni piłkarze FIFA. Gdy tylko chłopcy gdzieś wyjadą, widać (naprawdę!), że na to zasługują, bo zdołali udowodnić, że są warci wyłożonych pieniążków. Obecnie na naszej scenie są dwie, trzy, maksymalnie cztery drużyny, które faktycznie zasługują na wyjazd. Czemu tylko cztery? Bo one zapracowały sobie na to aby być w czołówce i na to, żeby powalczyć z najlepszymi. A pozostałe zespoły? No nic.
Chciałbym już powoli kończyć, dlatego podsumuję mój krótki wywód. Po pierwsze dajmy z siebie wszystko i pozwólmy o sobie usłyszeć. Po drugie bądźmy, ze sobą szczerzy, nie żyjmy w zakłamaniu i szanujmy siebie nawzajem. Po trzecie nie róbmy z siebie e-gwiazdorów po jednym wygranym meczu. Jeżeli naprawdę nam zależy i postaramy się, wszystko przyjdzie z czasem, sukces też. Dziękuję za uwagę.