

FIFA 11 - bardziej e-sportowa niż kiedykolwiek...
Każdy z nas (fanów serii FIFA) miał okazję chociaż raz zagrać w przełomową FIFA rtwc 98. Gra jak na tamte czasy oferowała masę innowacji z ogromną bazą danych czy możliwością rozegrania meczu na hali. Jednak flagową cechą tamtej ‘kopanki’ była praktycznie nieosiągalna dla innych producentów grafika oraz system odwzorowania zachowań zawodników. Wprawdzie z dzisiejszej perspektywy jest to dość zabawne pamiętając o dramatycznych błędach bramkarzy (łapanie piłki za polem karnym) czy przycisku odpowiedzialnego za tzw ‘agresywny atak’ czyli podejście do przeciwnika i wymierzenie mu bomby prosto w twarz, ale w tamtym okresie dawało to niesamowitą frajdę.
FIFA 98 kiedyś była niedoścignionym wzorem...
Kolejne edycje nie były już tak udane, stanowiły tylko kolejne kopie finalnego produktu jakim była ‘droga do mistrzostw: France 98`. Działo się tak aż do roku 2003 kiedy to wyszła praktycznie pierwsza e-sportowa FIFA i paradoksalnie była ona bardziej dostosowana do rozgrywki on-line niż obecne wydania. In-game chat (możliwość komunikacji podczas spotkań), restartowanie meczu bez konieczności wychodzenia i ponownego łączenia się to tylko kilka fajnych rozwiązań których obecnie nie znajdziemy. Do tego doszła zmiana silnika gry, przejście na bardziej wydajne karty graficzne oraz bardzo dobre odwzorowanie twarzy zawodników. O samym gameplayu możnaby również napisać kilka pozytywnych rzeczy.
Po roku 2003 mieliśmy kolejne 7(?) lat posuchy, a z każdym kolejnym sezonem było co raz gorzej. Ostatnia FIFA10 na PC nie wymaga komentarza, sam spróbowałem zagrać i po magicznych dryblingach jednego zawodnika przechodzącego całe boisko z gracją tańczącego Andrew Goloty uznałem że to chyba nie ma sensu. Postanowiłem kupić konsolę i sprawdzić czy płynące praktycznie zewsząd pozytywne opinie są rzeczywiście zasadne. Gra już od początku zaskakiwała swoim realizmem, oprawą graficzną.
Możliwość własnej edycji taktyki czy formacji zespołu oraz użycia tego w meczu on-line to również niezaprzeczalny plus.
Tak dochodzimy do sezonu 2011, który podobnie jak dwa poprzednie wydania: 98 oraz 2003 może okazać się przełomowym. Silnik gry praktycznie w całości został przekonwertowany z konsoli na blaszaka. Pisząc o silniku mam na myśli zachowania piłkarzy, piłki, fizykę gry, rzuty wolne, rożne oraz masę innych szczegółów dających bardzo dobry finalny produkt. Poza samą grą również menu startowe oraz lobby on-line wygląda identycznie jak konsolowe.
FIFA 11 mimo słabego interfejsu dla rozgrywek e-sportowych (w grze nie będzie możliwości bezpośredniego połączenia, jedynym sposobem będzie gra przez EA lobby, brak specta), może zaoferować graczom PC-towym coś, co kolosalnie zrewolucjonizuje naszą piłkarską scenę.
Do tej pory było tak, że mimo gry w elektroniczną piłkę (która miała być namiastką współzawodnictwa), idea zespołu nie była w żaden sposób wykorzystywana. Graliśmy systemem pięciu na pięciu co de facto oznaczało rozgrywkę 5x 1on1. W tym roku natomiast Pctowa wersja będzie wzbogacona o system gry drużynowej, możliwość grania w jednym czasie 5 osób z jednej drużyny. To w perspektywie rywalizacji e-sportowej otwiera zupełnie nowe możliwości.
Zakładając przystosowanie się nowego trybu w turniejach wysokiej rangi, bo to jest podstawowy warunek na zaistnienie powyższego, w kąt mogą pójść indywidualne ambicje czy umiejętności nie dające określonych korzyści we wspólnej grze. W końcu decydującym czynnikiem może być atmosfera panująca w drużynie i ilość przetrenowanych wspólnie, a nie indywidualnie godzin treningowych. Dodając do tego przygotowane schematy rzutów wolnych, rożnych czy samym rozwiązań akcji możemy mieć do czynienia z dużą frajdą nie tylko z samej zabawy ale też zwycięstwa czy porażki jako drużyny, a nie indywidualnej jednostki.
.jpg)
radość drużynowej reprezentacji Polski podczas finałów ENC
Idąc dalej tym tropem może to zupełnie zrewolucjonizować rozgrywki światowe, FIFA jako kolejna pratforma po Counter-Strike, Call od Duty może dołączyć do panteonu czołowych gier drużynowych. Od tego momentu transfery w drużynach nie będą rozpatrywane pod konkretnego zawodnika ale pod korzyści jakie może przynieść zespółowi (podobnie jak obecnie w piłce, brak zawodnika posiadającego określone cechy wymusza jego zakup na wybraną pozycję). Również same treningi czy spotkania o stawkę z udziałem programów głosowych mogą stać się normalnością.
Jest jednak również druga strona medalu – aspekt techniczny. Obecnie nie tylko na polskiej scenie, mamy dużo problemów z graczami o słabych łączach czy sprzęcie. Tego typu przeszkody mogą skutecznie zablokować rozwój i chęć graczy do rozgrywki w tym trybie, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo że jedna osoba opóźni wszystkich zawodników biorących udział w rozgrywce.
Miejmy jednak nadzieję że sami zawodnicy pójdą po rozum do głowy, a już niedługo turnieje 3on3 czy 5on5 spowodują rewolucję na światowej scenie FIFA.

|
|

hom3r









