
Tak długiej i barwnej historii w świecie wirtualnej rywalizacji jak gra Quake 3 Arena nie ma praktycznie żaden tytuł. Tylko dodatek Counter-Strike do gry Half-Life trzyma się równie długo. Jednym z głównych powodów, dla których dany tytuł był w stanie przez lata utrzymać się na topie, była jego obecność na dużych międzynarodowych turniejach, które przyciągały do walki o spore pieniądze setki najlepszych zawodników z całego świata. Niestety kryzys finansowy, jaki dopadł największe gospodarki naszego globu na przełomie 2008 i 2009 roku, odbije się prawdopodobnie także na zainteresowaniu rywalizacją na platformie Quake 3 Arena.
Większość dużych międzynarodowych imprez już dawno zrezygnowała z usług graczy trzeciej części wstrząsu, dlatego też scena tej gry z niecierpliwienim czekała na kolejne turnieje opatrzone marką Electronic Sports World Cup, jedynego widowiska, które widziało potencjał w "zielonych robotach". Krajowe kwalifikacje do finałów ESWC, imprezy z cyklu ESWC Masters i wreszcie światowe finały mistrzostw świata w sportach elektronicznych były tym, nad czym skoncentrowani byli najlepsi zawodnicy na świecie. Zapowiadało się, że w 2009 roku czekają nas kolejne niesamowite widowiska, aż tu nagle... francuska spółka Games-Service, właściciel marki Electronic Sports World Cup, zawiesiła działalność i ogłosiła bankructwo, a co za tym idzie odwołała tegoroczne finały. Czyżby to koniec?
Quake 3 Arena już raz wylądował na bruku. Po finałach Cyberathlete Professional League Winter w 2006 roku "zielone roboty" zniknęły na ponad półtora roku z kalendarza imprez gamingowych na świecie. Przez cały 2007 rok scena dogorywała, liczba internetowych turniejów wyraźnie zmalała, a serwery z dnia na dzień stawały się coraz puściejsze. Wydawało się, że gra już nie ma przyszłości, wtedy jednak jak z grom z nieba spadła informacja, że włodarze Electronic Sports World Cup postanowili znów zorganizować Mistrzostwa Świata na platformie Quake 3 Arena i prawie wszystko wróciło do stanu sprzed miesiący. Ten impuls w ciągu kilkunastu dni wyrwał scenę ze stagnacji, serwery znów tętniły życiem, a serwisy poświęcone tematyce sportów elektronicznych regularnie informowały o powrotach do gry i podpisywaniu kontraktów z czołowymi zespołami przez najlepszych zawodników naszego globu. Reaktywacja udała się. Tylko że wtedy światowa gospodarka rozwijała się dość dynamicznie, a obecnie bessa psuje humory największym firmom.
Na chwilę obecną nie ma w kalendarzu żadnego prestiżowego turnieju, na którym byśmy mogli zobaczyć graczy Quake 3 Arena w akcji. Finałów Electronic Sports World Cup 2009 nie będzie, przystanków ESWC Masters prawdopodobnie też nie, nawet rosyjskie imprezy z cyklu ASUS oraz skandynawski DreamHack nie zdecydowały się na organizację zmagań w "zielone roboty" podczas swoich najbliższych edycji. Cisza także odnośnie zapowiadanych z rozmachem imprez spod znaku AGP Tour. Rywalizacja na tej platformie podupadnie także w poszczególych krajach, z racji odwołania finałów ESWC 2009 organizacja krajowych turniejów eleminacyjnych nie ma najmniejszego sensu. Wygląda na to, że scenariusz z roku 2007 powtórzy się dwa lata później.
Jedyne duże widowisko, podczas którego będziemy mogli śledzić podniebne rakiety, efektowne raile i palącą spawarę, będzie teksański QuakeCon 2009, który odbędzie się w połowie sierpnia bieżącego roku. W Dallas rywalizować będziemy na klonie Quake 3 Arena, darmowej platformie Quake Live, pytanie tylko ilu czołowych zawodników będzie w stanie, w sytuacji cięcia kosztów przez ich macierzyste zespoły, wybrać się do Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w tej imprezie. Kilku znanych Amerykanów na pewno się pojawi, ale kto zjawi się spoza Ameryki Północnej. Na razie chęć udziału w QuakeCon wyraził tylko broniący tytułu teksańskiej imprezy Białorusin Alexey "Cypher" Yanushevsky.
W każdym razie nie ma co załamywać rąk, bo przecież kryzys nie będzie trwał wiecznie i za jakiś czas firmy znów zaczną pompować spore środki finansowe w rozwój wirtualnej rywalizacji. Oby tylko po tym okresie spowolnienia znalazły się takie osoby, które zechcą jeszcze raz dać szansę "zielonym robotom", bo szkoda by było, żeby tak wspaniała historia zakończyła się przez zbyt pochopne dawanie kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych.
good news ;]
Załone... jak tylko niektóży umieją tylko powtarzać... już wymiotuje od tego słowa jak je ciągle słysze.
pozdr