
Już od wielu lat firma
SteelSeries wprowadza nowe rozwiązania oraz udogodnienia zarówno dla najlepszych graczy na świecie, jak i dla tych, którzy z całych sił do tej grupy próbują dołączyć. Tym razem w nasze ręce wpadł najnowszy gryzoń ze stajni SS o imieniu
Xai. Ciekawe czy i tym razem najbardziej znana marka produktów esportowych ustanowi nową granicę w produkcji akcesoriów komputerowych dla graczy.
Zacznijmy może od tego co jest w tej myszce najłatwiejsze do opisania i najbardziej rzuca się w oczy, czyli o jej wyglądzie. Tutaj fajerwerków nie ma, ale też nie powinniśmy się ich spodziewać. Gryzoń jest przeznaczony głównie dla graczy FPS-ów, więc projektanci postawili na proste i sprawdzone kształty. Wygląd Xai to właściwie połączenie najlepszych cech jej młodszych sióstr. Spokojnych i delikatnych kształtów
Kinzu, do bólu przypominających mysz
Microsoft IntelliMouse Explorer 3.0 (ie 3.0) oraz bocznych przycisków
Ikari, których bardzo brakowało właśnie Kinzu. Zdaje się, że projektanci tych gryzoni chcieli uniknąć sytuacji, gdy ich projekty będą wyglądały niemal jak ie 3.0 i z całych sił starali się wprowadzić jakieś zmiany. Jak widać to właśnie Microsoft jako pierwszy trafił w niemal idealny wzór myszki i póki co designerzy będą musieli iść jego śladami.
Te połączenia dały nam bardzo wygodną i komfortową myszkę. Do dyspozycji, oprócz rzeczy oczywistych, mamy po dwa przyciski dodatkowe po lewej oraz prawej stronie myszy i tuż obok scrolla button tzw. on-the-fly toggle. Daje on nam możliwość szybkiej zmiany czułości myszki na jeden z dwóch trybów, które oczywiście sami ustawiamy. Dużą zaletą może być to, że mysz jest symetryczna, dzięki czemu świetnie będzie również odpowiadała osobom leworęcznym. Obecnie na rynku jest mało gryzoni typowo gamingowych, które były by przeznaczone również dla mańkutów.
Masa 98 gram co prawda sprawia, że Xai nie zalicza się do wagi piórkowej, ale spokojnie pozwala na wielogodzinne rozgrywki bez zmęczenia nadgarstka i jednocześnie pewne przyleganie do podłoża. Poparciem znakomitego wykonania myszki i zadowolenia jej twórców może być fakt, że kolejny model gryzonia ze stajni SteelSeries – Sensei – wyglądem będzie niemal identyczny z Xai-em.
To właściwie tyle, jeśli chodzi o zewnętrzną stronę produktu SteelSeries. Dotychczas sensacji nie było, ale jak to mówią, nie należy oceniać książki po okładce. Serce myszki, czyli jej ‘wnętrzności’, to jest coś za co z pewnością warto zapłacić każde pieniądze. Autorzy Xai-a zdecydowanie postawili na precyzję, która jest w końcu nie zwykle ważna w FPS-ach i jak sami mówią o swoim dziele – „precyzyjne narzędzie, a nie gadżet”. Po odwróceniu myszy na próżno szukać nam czerwonego ‘światełka’, charakterystycznego dla gryzoni optycznych. Oczywiście dlatego, że jest to mysz laserowa. Szesnasto bitowy sensor danych (dumnie nazwany
SteelSeries Gaming Grade Engine) pozwala na korzystanie myszki niemal na każdym podłożu. Nie ważne czy mamy pro gamingową podkładkę, blat czy nawet szybę. Ponadto mysz na bardzo duże ślizgacze, pokrywające 16% powierzchni dolnej myszki, dzięki czemu wszędzie będziemy mieli duży komfort z gry. Bez większych problemów powinniśmy dać sobie radę na każdej powierzchni, no chyba, że gracie na kawałku skały granitowej. Jeżeli dodamy do tego jeszcze korelację obrazu o rozdzielczości 10,8 megapixeli (HD) przy maksymalnej prędkości 12 000 klatek na sekundę to już sytuacja robi się coraz bardziej klarowna – sensor z najwyższej półki. Wielkości tych parametrów dotychczas były niemal nieosiągalne przez pozostałe urządzenia wskazujące. Producent zapewnia również, że myszka jest w stanie ‘śledzić ruch ręki’ do prędkości 150 cali na sekundę (~380 cm), ale z oczywistych względów nie byłem w stanie tego sprawdzić. Tak dokładny i czuły sensor daje olbrzymie możliwości, jeżeli chodzi o precyzję i dokładność.
Oczywiście firma SteelSeries dołożyła wszelkich starań, żeby sprzęt tak wysokiej jakości nie poszedł na marne. Tutaj kłaniają nam się programiści, którzy dopracowali sterownik myszy chyba do granic możliwości. Prócz rzeczy oczywistych jak przyporządkowanie funkcji poszczególnym klawiszom, ustawienia którą ręką korzystamy z myszy czy wyregulowania CPI – Counts Per Inch – mamy tam szereg ustawień, dających nam gigantyczne możliwości. Na chwilkę warto sie przy 'tym CPI' zatrzymać. Counts Per Inch jest miarą czułość myszki. Zazwyczaj stosowano miarę DPI (Dots Per Inch) oznaczającą
ilość punktów o jaką ma się przesunąć kursor na ekranie przy przesunięciu myszki o jeden cal, ale to była wartość głównie określająca czułości myszek kulkowych i stosowaną przy myszach optycznych, ze względu na przyzwyczajenie. Obecnie używa się CPI, co oznacza
ilość punktów uchwyconych przez sensor myszki w calu kwadratowym powierzchni. Maksymalna wartość, jaką możemy nadać w naszym sterowniku to aż 5001! Nie wiem czy ktoś będzie korzystał z wartości większej niż 3 - 3,5 tys., bo już przy tych wartościach i standardowym ustawieniu czułości gryzonia w systemie, ciężko jest trafić w niektóre buttony na ekranie. Twórcy Xai-a pomyśleli również o osobach, korzystających na co dzień z bardzo małych czułości. Jeżeli oglądaliście jakieś turnieje Counter-Strike-a z dawnych lat, to z pewnością z nie raz zauważyliście jak gracze przy obrocie o 180 stopni musieli podnieść myszkę i przemieścić ją w powietrzu, żeby móc kontynuować obracanie. Oczywiście było to spowodowane tym, że korzystali z bardzo małego sensitivity. Czasami bywały takie sytuacje, że zawodnik zbyt nisko oderwał myszkę od podłoża przez co postać odwróciła się w złym kierunku. SteelSeries Xai jest zaprogramowana w taki sposób, że przy oderwaniu myszki na więcej niż 2-4mm, sensor się wyłącza dzięki czemu nie ma mowy o takim błędzie.
Teraz gracze nie będą musieli już korzystać z dodatkowych programów, żeby ustawić takie rzeczy jak częstotliwość komunikowania się myszy z komputerem czy jej przyśpieszenie. Jeżeli chodzi o pierwszy parametr z dwóch powyższych, to zakres ‘herców’ wynosi od 125 do 1000, co jest w pełni wystarczające i chyba przyjęte już za standard. 1kHz to chyba najczęściej ustawiana wartość, chociaż tak naprawdę nie zawsze najlepsza. Częstotliwość wysyłania raportów przez gryzonia powinniśmy dostosować do naszej częstotliwości odświeżania ekranu. Na przykład dla 75Hz monitora powinniśmy ustawić 975Hz myszki, a już dla 60Hz ekranu, najlepszym ustawieniem będzie 1000Hz. Na szczęście autorzy sterowników przewidzieli ewentualne problemy z ustawieniem tego, więc na oficjalnej stronie SteelSeries możemy znaleźć kalkulatory do wyliczenia wszystkich niezbędnych danych. Link na końcu recenzji. Przyśpieszenie to rzecz, która zdecydowanie jest niechciana i nielubiana przez graczy FPS-ów. Właśnie dlatego domyślnie akceleracja myszki jest wyłączona, choć mamy możliwość aktywowania jej i ustawienia w zakresie 0-100%. Przy ustawieniu maksymalnej wartości, osiągamy przyśpieszenie 30G. Tutaj bardzo ważne jest również, że przy tak dużym przyśpieszeniu nie 'gubimy' myszki, właśnie dzięki bardzo dokładnemu sensorowi.

Interpolacja bez zarzutu. Ostatnia próba jest przy dużej prędkości, więc przerwa miała prawo wystąpić
Kolejne dwa parametry, które możemy ustawić dzięki sterownikowi do myszki, to rzeczy, które właściwie są zbędne graczom casualowym i sprawiają, że myszka może być precyzyjna do granic perfekcji. Tajemnicze funkcje nazwane
FreeMove oraz
ExactAim oraz dziwne wykresy pod nimi z początku z pewnością bardzo mało będą mówiły. Z pierwszą z nich niektórzy może mieli już okazję się spotkać przy okazji korzystania ze SS Ikari. Słowem wstępu – każda myszka jest zaprogramowana w taki sposób, że sama wprowadza pewną korektę ruchu. Niejako z góry twórcy myszek zakładali, że ruch ręki przeciętnego jest na tyle niedokładny, że nie będzie w stanie narysować prostej linii. Faktycznie, coś w tym jest. Dlatego gryzonie były programowane w taki sposób, żeby automatycznie ‘przekłamywać’ troszeczkę jej rzeczywisty ruch i żeby jak najłatwiej było narysować prostą linię. Oczywiście te korekty są minimalne, ale jak możecie się domyślić, niektórym ‘prosom’ nawet takie zakłócenie ruchu ręki może przeszkodzić w trafieniu idealnego headshota. SteelSeries wyszedł na przeciw takiemu problemowi i pozwala graczowi na zlikwidowanie tej korekty ruchu myszy przez nią samą. W skali od 0 do 10, gdzie 10 to brak korekty, możemy ustawić w jakim stopniu mycha ma wpływać na nasz ruch.
ExactAim to kolejne ciekawe narzędzie, które ma tworzyć z Xai-a najprecyzyjnieszą myszkę na świecie. Tym razem pod lupę poszły nie ‘krzywe’ ruchy ręką, a miejsce na którym korzystamy z gryzonia. Jak pisałem wcześniej, dzięki niesamowicie czułemu sensorowi, z myszki możemy korzystać niemal na każdej powierzchni. Warto jednak dodać, że na różnych rzeczach myszka może się zachowywać inaczej. Tutaj wkracza ExactAim. Skala od 0 do 10 pozwala nam ustawić jak bardzo to na czym gramy, jest do tego przystosowane. Im większa wartość na skali, tym mniej myszka będzie ingerowała w nasze ruchy. Chodzi tutaj o nieprawidłowe drgania myszki oraz obliczenia temu towarzyszące. Przy ustawieniu największej wartości mysz ma nie wprowadzać żadnych poprawek i pozostawić gracza samemu sobie. Obie funkcje wydają się bardzo przydatne i dające niemal 100% kontrolę mychy przez gracza, choć według mnie jest to wyciągnięcie armaty na muchę. Przy kilkugodzinnych testach i próbach potwierdzenia tego, co opisałem powyżej, nie udało mi się zauważyć praktycznie żadnej różnicy, a jeżeli nawet była, to nieznaczna. Aczkolwiek nie jestem ‘pro plejerem’, tak więc ciężko mi powiedzieć czy faktycznie w grze na najwyższym poziomie, różnice pewnie niecałego milimetra mogą na czymś zaważyć.
Warto dodać, że te wszystkie ustawienia możemy również zmienić bez konieczności ściągania sterownika. Myszka działa bez instalacji programu SteelSeries, co bardzo ułatwia sprawę na wszelakich turniejach. Dzięki wbudowanemu wyświetlaczowi LCD na spodzie myszki, wszystkie powyższe rzeczy możemy dostosować ‘w myszce’. Mimo tego, iż ekranik jest bardzo mały, to obsługa menu jest bardzo intuicyjna i bezproblemowa. Bardzo łatwo można się tam przemieszczać i wszystko ustawić. Ważne jest również to, że jeżeli na jednym komputerze ustawimy sobie profile, to po odpięciu myszki i podłączeniu jej do innego komputera wszystkie dane będą zachowane. To jest kolejny, bardzo duży plus dla graczy jeżdżących na turnieje i co chwilę przepinających gryzonie.
Po wielu godzinach gry można śmiało powiedzieć, że mysz jest wygodna, miła w dotyku i bardzo gładko ‘jeździ’ nie tylko po specjalnych podkładkach. Nie miałem z nią problemów nawet na szkle czy papierze. Jedyna rzecz, do której można się przyczepić, to te dwa dodatkowe guziki po prawej stronie myszki, które czasem niechcący można wcisnąć (dla osób leworęcznych, po stronie przeciwnej). Oczywiście to już zależy od tego jak kto trzyma mysz. Scroll przesuwa się płynnie, ale na tyle opornie, żeby ciężko go było wcisnąć mimo woli. Guzik do zmiany CPI jest bardzo przydatny, w szczególności gdy korzystamy z różnych czułości myszy w różnych grach lub w grze i systemie operacyjnym. Do tego gumowa powłoka sprawia, że nawet przy spoconej dłoni, gryzoń się nie ślizga i cały czas mamy nad nim pełną kontrolę. Cena waha się od 200 do 250zł. Czy warto wydać takie pieniądze na wskaźnik? Z pewnością tak, jeżeli dla kogoś precyzja i dokładność są najważniejsze w tego typu sprzęcie. SteelSeries po raz kolejny pokazał, że to on wyznacza normy i granice w sprzęcie dla gamerów.
Kalkulatorki -
KLIK
#3 mialem 2-3 deathaddery, sadzilem ze to idealna myszka do czasu xai :P zwlaszcza ze te nowe deathaddery klikaja jak chca, nie maja stabilnych przyciskow, roznie klikaja boczne guziki, wszystko zalezy od modelu jaki sie trafi
Ja w swojej IE 3.0 mam byka na maxa ;D po rocznym wytrwaniu lewy przycisk myszy klika mi sie podwojnie, nie wspominajac o fabrycznym fejlu z rolka .
A ie 3.0 i rozwalający się scroll to standard, też u mnie padł