
Paczka, prawie na Mikołaja, która do mnie dotarła wzbudziała we mnie mieszane uczucia i to z paru względów. Mieszane i to odległe od euforii, którą pewnie niejeden z was/nas by poczuł w innych okolicznościach. Od nadmiaru głowa nie boli, a darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ale z tym fantem nie bardzo wiedziałem co zrobić?
O czym mowa? O słuchawkach firmy
Steelseries nazwanych
SteelSeries Spectrum 4XB Gaming Headset (lub
5XB) przeznaczonych do współpracy z
Xboxem 360, który natywnie nie umożliwia takiej współpracy. Wystarczy popatrzeć na zestaw wyjść. Typowego audio nie uświadczymy, w najnowszej wersji (slim) pojawiło się
S/PDIF, ale do słuchawek to się nijak nie nadaje (nie bezpośrednio). Dźwięk z konsoli wyprowadzony jest po
HDMI lub po "starym" kablu (cinch) z jedną wielką zintegrowaną kością wkładaną w konsolę i bezlikiem kabelków z drugiej. I tam właśnie
Steelseries postanowiło się "wbić" ze swoją przejściówką, którą należy wpiąć między końcówkę kabli a wejście audio TV lub wzmacniacza. I tak naprawdę jest to jedyna możliwość podpięcia tychże słuchawek, jakichkolwiek zresztą, poprzez stary kabel i przejściówkę, bowiem wynalazcy z
Microsoftu nie przewidzieli prostszego, bezpośredniego używania słuchawek stereo (można zakupić ewentualnie tzw.
Xbox audio adapter za jedyne 50 zł) - przyznaję bez bicia, że wcale mi to nie przeszkadza - gram na TV i słucham dźwięku z telewizora, a używam jednego kabla
HDMI, który uwolnił mnie od plątaniny kabli. Jak się okaże dalej, tylko na chwilę.

Reasumując i trochę upraszczając - by podłączyć słuchawki do
Xboxa 360 - jakiekolwiek słuchawki - musimy zrezygnować z
HDMI i dźwięku cyfrowego na korzyść analogowego, a przy okazji mieć jeszcze na stanie stary kabel VGA, lub EURO lub Compisite i przejściówkę audio made by
Steelseries (ewentualnie przejściówkę
Microsoftu - zakupioną z kablem
VGA), co oczywiście nie jest jedynym dodatkiem do zestawu. Można też podpiąć się poprzez audio adapter w przypadku starszej konsoli, lub nowszej, bez niego, cyfrowo do np. kina domowego a stamtad do słuchawek, ale po co? Można też ewentualnie wyprowdzić dźwięk z telewizora, co w sumie najprostsze, ale znów nie użyjemy mikrofonu.
Obie wersje - ta lepsza i gorsza (droższa i tańsza) w pudełku mają jeszcze dodatkowo tzw.
Spectrum Audio Mikser uwięziony na trzymetrowej długości kablu - wspólny dla wersji
5XB i
4XB, który możemy wpiąć w przeznaczone do tego wejście na padzie. Tam też wpinamy dołączony do
Xboxa 360 mikrofon ze słuchawką - jedną słuchawką, która służy nam do komunikacji z graczami, czego nie było mi dane zasmakować, bowiem nie posiadam konta
Gold... świadomie.

Ale wróćmy do wpinania. Długi kabel to kolejny "uszczęśliwiający" nas wynalazek (a było tak dobrze). Na jednym końcu mamy wyżej wymieniony mikser (ek), na drugim podwójne zakończenie - końcówkę
USB i
mini jack (to w sumie trzy końce).
By pokazać jak jest to podłączone wystarczyłoby wkleić screena z instrukcji, ale cóż, słowa potrafią ranić, a tego jakoś nie mogę sobie odmówić i nie jest to przytyk w stronę
Steelseries.
A zatem wpinamy mikser w bezprzewodowego pada - był kiedyś (do tej pory przynajmniej) szczęśliwym padem bezprzewodowym, ale najwyraźniej komuś to przeszkadzało i uwięził go na kablu, jednak z tym wpinaniem nie jest tak hop, jakby się wydawało. Nim wcisnąłem zamarło mi serce ze 3 razy, bo albo dziurka była za ciasna, albo wtyk za gruby, w każdym razie nie dało się ot tak, wetknąć, prostego w swej "prostocie" mini jacka. Nie od razu. W końcu jednak weszło, na chama. I nawet ładnie się zaczęło komponować z padem. Poręcznie. Pod kciukami miałem pokrętła, jedno do głośności dźwięku z gry, drugim można obsługiwać głośność komunikatora. No ale idźmy dalej, po kolorach rozpoznamy jak należy wpiąć w mikser słuchawki. Tu się nie pomylimy, zielony i różowy (w kolorach
36i6).

Kolejny etap jest trudniejszy. Trzeba sobie tak porowadzić kable od
Xbox'a i wetknąć cinche (biały i czerwony) z kabla audio (żegnaj
HDMI) w przejściówkę, przejściówkę zaś wpinamy w wejście audio telewizora, minijack z trzymetrowego kabla w drugi koniec przejściówki (wejscie mini), na końcu zaś
USB wpinamy w ostatni wolny port
USB w mojej wersji konsoli. Proste? A nieprawda, bo też nie rozumiem co napisałem. W każdym razie jak zapomnimy o
USB nie usłyszymy nic w słuchawkach.
Jako małe wtrącenie - jest jeszcze opcja wpięcia słuchawek i nie używania miksera, działa, ale bez mikrofonu.

Mikser to w zasadzie urządzenie, które, a jakże, miksuje nam dźwięk, w tym wypadku miksuje dźwięk z gry i dźwięk z komunikatora. Jednouszny wynalazek Microsoftu nie służy wcale do słuchania dźwięków z gry, tylko z komunikatora. A tu dzięki jednemu urządzeniu
Steelseries otrzymujemy dwa w jednym, na jednych słuchawkach mamy i dźwięk z gry i z komunikator, a jak ktoś za dużo gada (i nie móię tu o żonie) zawsze możemy go wyciszyć (pokrętło z prawej), czyli niemal kompletny w swej funkcjonalności zestaw PC. Inna rzecz, że mikser sam reguluje nam poziom głośności gry, gdy nasi kompani zaczynają mówić (
Halo: Reach).
Niestety całość urządzenia tak komplikuje nam życie, a z bezprzewodowego pada robi pad przewodowy (za dodatkową opłatą), że sens używania bardzo dobrych przecież słuchawek
Steelseries zaczyna mijać się z celem. W każdym razie nie jest to urządzenie funkcjonalne, a szkoda, bo jeśli popatrzymy na parametry:
| Słuchawki: |
| pasmo przenoszenia: |
16 Hz – 28 000 Hz |
| oporność: |
40 omów |
| czułość: |
110 dB |
| Mikrofon: |
| pasmo przenoszenia: |
75 Hz – 16 000 Hz |
| czułość: |
–38 dB |
i budowę, to mamy przed sobą dokładnie te same i znane słuchawki
5H w przypadku
5XB, które da się tak samo rozłożyć i odpiąć od pałąka, tylko po co, nigdy do tego nie doszedłem? Gdy padła któraś ze słuchawek i tak nie udało mi się wymienić jej na inną sprawną, bo psuło się w zawsze w części mikrofonowej, tej z przewodem, zaś same dodatkowe połaczenia z pewnością obniżają jakość analogowego sygnału. Do przewożenia zaś nie dostarczono dodatkowej torby, czy pudełka, więc rozłożenie ich na trzy części bardziej wygląda na bajer niż funkconalność. Kolejne podobieństwo a raczej identyczność to tak samo wysuwany mikrofon, któryw pierwszej wersji słuchawek
5H był początkiem wszelkiego zła - a zbyt częste poruszanie nim, wyjmowanie i chowanie powodowało uszkodzenie słuchawek - albo brak pracy mikrofonu, albo brak dźwięku na jednej ze słuchawek, bez reguły. Różnic między oboma produktami w zasadzie nie zauważymy, brak tylko potencjometra na kablu, ten zastąpiono wszak mikserem.
4XB wydano w kolorze białym, to znów nic innego jak już nie produkowane(sic!, czemu?)
4H. Prostsze w konstrukcji, nierozbieralne, ale dokładnie o tych samych parametrach dźwięku, co model droższy. No i znów brak jest potencjometra na kablu.
Modele "oryginalne" - pierwowzory, jak już wiemy z doświadczenia, bardzo dobrze sprawdzały się w zestawieniu z komputerem i tu jest nie inaczej, będzie jednak brakowało nam potencjometra, a sam kabel wychodzący ze słuchawek (
0,9m) może być za krótki, chyba że wpinamy go, jak ja, w wejście na znakomitej klawiaturze
Steelseries.

Dźwięk to oczywiście kwestia gustu i indywidualnych możliwości oraz ograniczeń. Jeden słyszy wyższe tony niż jego pies, inny nie trawi zbyt głębokiego basu, który tutaj potrafił nieraz - w zestawieniu z konsolą - zacharczeć, co nie przytrafiało się podczas współpracy z komputerem. Bas zresztą niby jest, ale mógłby być głębszy. Czasem odnoszę wrażenie, że zarówno te, jak i
5H, których używam na codzień tylko udają, że potrafią "basować", a jednak nie jest tak źle, choć gdy wybucha
C4 nie czuję tej wibracji, którą oddawały moje stare słuchawki
SONY MDR-CD 480. Dla niektórych może się też wydawać, iż mamy za dużo wysokich tonów, a za mało środka, ale w moim przypadku jest niemal tak, jak lubię, zaś
5XB, mimo tych samych parametrów i podobnej budowy grają lepiej i naturalniej, a góra tak nie syczy, jak w
4XB. Choć może to akurat kwestia tego akurat egzemplarza.

Czy warto? Nie wiem. Z pewnością słuchawki do tanich nie należą.
4XB kosztują ok. 235 zł, zaś
5XB ok. 299 zł (
najtaniej tutaj), a
5H dostaniemy za 265 zł. W zestawie wpadnie nam w ręce urządzenie o kontrowersyjnej przydatności - mikser i 3 metry kabla, plus psująca całe wrażenie przejściówka, która w
4XB była zepsuta i dawała takie zakłócenia, że myślałem już iż to konsola daje takie przebicia. Na szczęście nie, ale co z tego? Wciąż wolę korzystać z konsoli w defaultowy sposób i nie zaplątać się w kable, ale jestem tylko niedzielnym użytkownikiem konsoli
Xbox 360, konsolowym casualem, więc moja opinia nie do końca będzie miarodajna. Siedzę wygodnie w fotelu, nogi trzymam na ławie, używam bezprzewodowego pada, nic mnie nie ogranicza, obok stoi... jakiś napój. Konsolę mam podłączoną pod plamzę 42". Jak nie ma nikogo w domu wszystko gra i buczy i nie muszę się przejmować rodziną, czy hałasem. Z kolei jako doświadczony przez życie gracz PeCetowy zdaję sobie sprawę, że w grach zespołowych dobra komunikacja to połowa sukcesu na drodze do zwycięstwa. Również granie na słuchawkach, zamiast na głośnikach, wnosi inną jakość w granie, czy to zespołowe, czy solowe. Słyszymy więcej, odizolowani od otoczenia możemy się skupić na samej grze. Czasem każdy wcześniej słyszany krok, czy dźwięk może zadecydować o zdobyciu przewagi nad przeciwkiem. W zasadzie bez słuchawek nie wyobrażam sobie poważniejszego grania i... chcąc nie chcąc sięgniemy w końcu po sprawdzony przez wielu komuterowych graczy produkt
Steelseries, a jeśli już mamy słuchawki może wystarczy wtedy zakupić sam
audiomixer?