G700 to ponoć pierwsza mysz stworzona do
MMO (z naciskiem na
WOW - aż
13 punktów G, panie już mogą zacząć zazdrościć, a faceci znów mają łatwiej, zawsze to 13 punktów do znalezienia a nie 1), w których każdy przycisk jest na wagę złota, co rozumiem doskonale, ale czy koniecznie na myszce?
Mysz należy do odświeżonej
serii G, w skład której wchodzą słuchawki
Logitech® Wireless Gaming Headset G930, mysz
Logitech® Wireless Gaming Mouse G700 oraz klawiatura
Logitech® Gaming Keyboard G510.
- Najnowsze produkty z serii G dadzą przewagę każdemu graczowi – mówi Elliott Chin, senior manager w dziale product marketing for gaming w firmie Logitech.
G700 jest myszą bezprzewodową, w zasadzie (nr. 3), ale może zamienić się w myszkę przewodową, dzięki specjalnemu przewodowi
USB (w zestawie), którym również podładujemy akumulatorek - ten wytrzymuje ,jak dotąd, jakieś
24 godziny podczas bezustannego użytkowania, choć zjechał już do minimum.
W praworęcznej dłoni (praworządnej), przyznaję bez bicia, mysz jednak leży jak ulał, tak mniej więcej do czwartego palca licząc od lewej, niemal tak samo dobrze (też do czwartego palca od lewej), jak moja wysłużona
IE 3.0, za to bije ją na głowę parametrami, którymi do tego - nie wszystkimi jednak - możemy sterować, czy to w locie, sprzętowo, za pomocą jednego z trzynastu (mamy wybór - wszak programowalne)
punktów G, czy to programowo - poprzez rozbudowany panel sterowania.

Same jednak sterowniki musimy zassać, bowiem nie są dostarczane na płycie, a przecież mogłyby być - nowocześniej - wgrane (jak w modemach USB) na podłączanym przez port
USB bezprzewodowym nadajniku tzw.
Logitech Unifying - zapewnia wydajne i niezawodne połączenie dzięki zaawansowanej technologii bezprzewodowej
2,4 GHz firmy Logitech.® - tu pochwała za rozmiar - małe jest piękne, któremu te 25 MB na pamięci flash wielkiej krzywdy by nie zrobiło.
Ale wróćmy na chwilę do regulowanych niemal w całości parametrów manipulatora, tymi najłatwiej można oszołomić nabywcę - przyznaję, że też zaczynam się w tym wszystkim gubić:
- Rozdzielczość
G700 to zakres od
200 do 5700 dpi (IE 3.0 400) - regulowany i sterownikami i przyciskiem;
- Odświeżanie położenia następuje
1000 razy na sekundę - regulowane w sterownikach poprzez zmianę częstotliwości portu USB (
125, 200, 250, 333, 500 i 1000 Hz - w IE 3.0 125);
- Maksymalne przyspieszenie:
30 G (IE 3.0 - 25G);
- Maksymalna szybkość przesuwania: do
4,19 m/s (IE 3.0 1,37 m/s);
- Trwałość -
trzy miliony wirtualnych ciosów, czyli po naszemu cykli, po których przyciski, a głównie
FIRE - mouse 1 - zacznie szwankować;
- Odporność na ścieranie -
polytetrafluoroethylenowe, jak mówią jedni, my powiemy teflonowe podkładki, wymienialne, a jakże, choć konia z rzędem temu, kto znajdzie je do kupienia w sklepie z częściami zamiennymi
Logitecha - powinny ponoć wytrzymać ok
250km, czyli nie zetrzeć się wcześniej nim nie przebędziemy takiej drogi na naszym padzie, ocierając się o niego... myszką
G700. Jak wiemy pady padom nierówne, więc tą ścieralność potraktujmy umownie, ale brak zapasówek, o nietypowym wszakże kształcie, to duży minus.
Parametry to tylko teoria - te same zresztą znajdziemy w
G500 i
G9, przejdźmy do praktyki.
Win7 "elegancko" daje sobie radę z wieloma urządzeniami i peryferiami i z takiegoż systemu od testów beta korzystam, jak i z zestawu o swojsko brzmiącej nazwie
Logitech Internet 1500 Laser Cordless Desktop, ale tylko w zestawieniu z Laptopem. To najprostszy zestaw radiowy, ale działa od kilku lat bezproblemowo i bezprzewodowo. O dziwo, nie pamiętam kiedy wymieniałem baterie w "dużej" klawiaturze, mysz jakoś raz na 10 dni musi mieć wymienione akumulatorki.
I tu niemiłe zaskoczenie.
Nowa mysz ze starym, dużym, nadajnikiem nie zadziała, z nowym nadajnikiem nie działa bezprzewodowa klawiatura, z czego zrezygnować? - Na potrzeby tekstu z myszki
G700, ponieważ na laptopie pisze się ... gorzej niż na pełnowymiarowej klawiaturze, ale do grania jednak wymienimy mysz na
G700, siłą rzeczy zostając zmuszonym do innej klawiatury (przewodowej). Pomysłowy Dobromir zainstalował oba nadajniki. Na szczęście wystarczyło mu portów
USB.
"Jakieś" sterowniki sam system Win7 sprawnie dociągnął i po chwili (nie licząc tej chwili konsternacji, na starym nadajniku) mysz zadziałała. Akumulatorek dołączony do zestawu (duży "paluszek"
2000mA) był wstępnie naładowany, by wystartować (poziom naładowania sprawdzimy przyciskiem
G8), potem już trzeba było skorzystać z dołączonego przewodu
USB, by zamienić na jakieś dwie godziny bezprzewodową mysz w mysz przewodową i naładować do pełna bateryjkę. W sumie krótko i na plus. Na minus jednak należy zaliczyć i grubość dołączonego kabla, a co zatem idzie, jego sztywność, utrudniającą trochę pracę, i rodzaj mini
USB, na jednym z końców. To już chyba czwarty standard mini
USB. Noszenia przy sobie kolejnego rodzaju kabla nie jest za wygodne, ale może kiedyś producenci w końcu się dogadają?
Ale dosyć marudzenia. Mysz działa i powiem, że aż za dobrze, na potrzeby zwykłego użytkownika. Pod moją ręką leży wygodnie. Na sztywnym padzie
X-Ray Tunder8 opiera się "całym ciałem", na wszystkich czterech nogach bez kołysania się. Nie "szura" za głośno, choć pewnie stópki wytrą się szybciej niż wynosi "deklarowana" odległość z Poznania do Koszalina, czy Berlina, którą mamy do przebycia, by je zedrzeć. Ale w końcu nie o tym miała być mowa. Czas sprawdzić na czym polega prawdziwa bezprzewodowość - Nic nas nie ma wiązać z komputerem, możemy sobie siedzieć wygodnie w fotelu i manipulować do woli każdym z
punktów G. Więc zacząłem naciskać.
Choć jeszcze nic nie instalowałem naciśnięcie przycisku
G9 spowodowało pojawienie się przeglądarki i strony
Googli, ale w wersji angielskiej, choć defaultowo powinna otwierać się strona cybersportu, a google w wersji polskiej. Prawdę powiedziawszy do tej pory nie wiem czemu angielska?
Moje zdumienie było jeszcze większe (to wina mojego ograniczenia), bo po naciśnięciu
G10 po raz pierwszy zobaczyłem takiż oto pulpit, do czego wcześniej nijak nie mogłem zmusić mojego windowsa. Prawie jak Linux.
Rolka posiada dwa tryby, może "kulać" się gładko, lub ze skokiem, co regulujemy przyciskiem do zmiany biegów - nazwijmy go
G14. Jest o tyle zabawne, że na liście przycisków go nie znajdziemy, może
G14 nie nazywa się tak ładnie, jak
G13, ale oczywiście jest w instrukcji. No i dodatkowo przewijanie w poziomie, co wcześniej Microsoft nazwał
Weel Tilt - te już wpasowują się w numerację serii
G12-13.
Weel Tilt np. przydać się nam może do oglądania stron nie mieszczących się na ekranie, czy też przesuwania wielkich drabinek DE, które na normalnej stronie też zazwyczaj się nie mieszczą.
Ta parszywa trzynastka jest w sumie dosyć trafnie i funkcjonalnie zaprogramowa w predefiniowanych profilach i to tak trafnie, że nic już z nimi nie ma potrzeby robić.
G1 i
G2 to oczywiście mouse 1 i 2,
G3 na rolce, czyli zwykłe wciśniecie rolki i automatyczne przewijanie stron. Bocznym klawiszom -
G4 - G5 standardowo przypisano naprzód i wstecz, przy przeglądaniu stron, a
G6 i
G7 to kopiuj i wklej.
G8 sprawdzamy poziom baterii i nie ma potrzeby tego zmieniać, jak i
G11, którym przełączamy się między profilami. Wstępnie zaprogramowano 3, ale możemy zrobić ich 5, a do tego każdy zapisać w pamięci myszki i w zależności od naszych potrzeb i upodobań przełączać się między nimi i oczywiście wraz z myszką przenosić.
Tu istotna uwaga i innowacja. Mysz jest duża a radiowy nadajnik malutki. By go nie zgubić podczas przenoszenia możemy go przechowywać/przenosić w specjalnej wnęce, zamkniętej wraz z baterią, pod klapką. Nie ma prawa zginąć.
No i dwa pozostałe klawisze
G9-G10 - przypisano im zmiany czułości i dla większości też pewnie tak zostanie.
Nim przejdziemy do grania jeszcze parę uwag odnośnie sterowania gryzoniem.
Poziom baterii, jak mówiliśmy sprawdzamy poprzez naciśnięcie
G8, na lewym boku stan naładowania sygnalizują nam
3 zielone diody.
Te same diody, świecąc na żółto sygnalizują nam zmiany profili, zaś na czerwono czułość
DPI, którą w panelu sterującym możemy ustawić, w zależności od potrzeb na 1-5 skoków, od
200-5700 DPI.

Zmianę częstotliwości portu
USB możemy osiągnąć tylko dzięki oprogramowaniu i to jest czytelnie rozwiązane i pokazane, ale po samej myszce tego nie rozpoznamy, jaki aktualnie działa? I odwrotnie, czułość
DPI ustawimy myszką i rozpoznamy po diodach, ale włączony panel nie powie nam jaka aktualnie jest ustawiona czułość
DPI, więcej nawet, nie rozpoznamy, jaki jest ustawiony aktualnie profil. To raczej spore niedopatrzenie programistów Logitecha. Z kolei pewne rzeczy ustawiamy raz i koniec, wiec może czepiam się niepotrzebnie? A doczepić się można jeszcze do jednej rzeczy. Zmiana czułości myszy w locie to dobra, wręcz rewelacyjna rzecz i ona funkcjonuje - używam czasem
G9 i sprawuje sie dokładnie tak samo dobrze, jednak jednej rzeczy albo nie rozumiem, albo jest ona niedopracowana totalnie. Idea profili i wbudowana w myszkę pamięć.
Na laptopie ustawiłem sobie mniej więcej wszystko, dopracowałem profile wbudowane - standardowe - general, gaming, productivity, stworzyłem kolejne profile własne, przegrałem na myszkę i poszedłem do innego kompa. I co? Ano niestety nic. Sterowniki powiedziały mi, że muszę najpierw myszkę skojarzyć, bo inaczej zostaną przywrócone ustawienia fabryczne, więc skojarzyłem i co... i nic. Na myszce nie ma tego, co sobie ustawiłem. Są trzy profile defaultowe. Wracam do laptopa, znów muszę ponoć skojarzyć, skojarzyłem i mam to co miałem na początku, co sobie na laptopie ustawiłem, ale tylko na laptopie. A do tego sterowniki twierdzą, że na myszce też to mam.
- Dobra - mówię sobie - idę na kompa do grania. Skojarzyć nie skojarzyć. Skojarzyłem, nie mam tego co na laptopie ustawiłem, tylko to co ustawiłem na komputerze itp. itd. Jak nie skojarzę, nie ma do ustawień dostępu. Tu rodzi sie pytania - po co zapisywać na myszkę ustawienia, jak na innym komputerze będziemy musieli znów sobie to samo ponownie ustawiać? Może ja nie rozumiem idei profili? A może
Logitech ma inny pomysł i inne poglądy na ten temat? Odinstalowałem na próbę sterowniki. Zauważyłem, że na myszce pozostały moje profile, wszystkie pięć sztuk. Defaultowo były 3 i po zainstalowaniu ponownym sterowników też znowu były 3. Nic nie rozumiem. A może chodzi o to, by na jednym komputerze je obsługiwać, ustawiać, a na innych działać bez instalacji sterowników ? Niestety, myszka nie zachowuje się tak samo? Profili jest więcej, ale ustawienia są całkiem inne, niż zaprogramowałem. Może ktoś mi wyjaśni zasadę działania i sens tworzenia profili?
Jeśli ktoś miałby zamiar dokładnie zbadać swoją myszkę i jej parametry może posłużyć się testami i programami do tego przeznaczonymi. Część z nich znajdziecie w artykule na
PClab.pl, omawiającym różne myszki, oraz dokładny opis metod, jakie zastosowano, choć oczywiście te badania to tylko wstęp. Nic nie zastąpi prawdziwego kontaktu ze sprzętem. Nawet jeśli odpowiadać nam będą parametry nie musi nam odpowiadać kształt i wiele innych rzeczy. Jedna myszka nadaje sie do gier
FPP, inna do
RTS, w jednych nadmierna czułość przeszkadza w innych nie.

Przejdźmy teraz do grania. Nadajnik radiowy wysyła sygnał
1000x i to ponoć powinno wystarczać, by go nie gubić i rzeczywiście, nie czuć różnicy, gramy jak na kablu. Choć z drugiej strony niektóre wskaźniki i odczyty zachowują się dziwnie niestabilnie. Inaczej niż na myszce kablowej. Są dużo większe wahania, ale fakt faktem, że podczas jej używania i grania nie zwrócimy na to uwagi. Pograłem zatem w
Dawn Of War 2, trochę w
Star Wars: The Force Unleashed i nawet nie zauważyłem, nie licząc wagi myszki (bateria), że gram na myszy bezprzewodowej. Zero Laga.
Najbardziej oczywiście mnie interesowało funkcjonowanie myszki w
Counter-strike'u. Nie było akceleracji wstecznej, ale nie dało się, niestety, wyłączyć całkowicie akceleracji, co powodowało, że czasem, ale nie zawsze, zamiast obracać się o powiedzmy
180 stopni lecieliśmy o
270, albo i dalej. To oczywiście bardziej wina systemu Win7 niż samej myszki. Dla jednych pewnie będzie to spory mankament, ale jednak da się przyzwyczaić. Tym bardziej, że ilość poziomów regulacji w myszce, a co za tym idzie jej elastyczność, jest ogromna. Aż za. Więcej
DPI przydaje się, gdy chcemy wycelować w jakąś niewielką szparę. Dajemy więcej
DPI, a mniejsze
sensivity. Przełączanie czułości w locie ma jedną zaletę, przynajmniej w
CS - różne bronie wymagają nieraz innego "sensa", to możemy wyregulować i zmienić jednym przyciskiem, w ułamku sekundy. A jednak nadmierna czułość potrafi utrudnić nieraz grę i utrudnić jej opanowanie.
G700 tę rafę zręcznie ominęła, oddając nam w ręce pełną, no niemal pełną, kontrolę, nad gryzoniem. Wciąż jednak, przynajmniej w kwestii oprogramowania pozostaje wiele do zrobienia.
Ps. Co nam zaś po tylu klawiszach to już inna para kaloszy. Logitech zresztą dał tych klawiszy dużo mniej niż konkurencja. Tak w sam raz, powiedziałbym. Moim zdaniem jednak z większości podczas grania i tak nie jesteśmy w stanie skorzystać. Kciukiem niby możemy w przypadku
G700 obsługiwać cztery, położone bardzo blisko siebie boczne klawisze, ale raczej nikt nie dysponuje jeszcze, nawet w dobie komórek, tak sprawnym kciukiem. Może za parę pokoleń. Inna sprawa, że większość gier rozpoznaje
mouse 4 i 5, ale już nie widzi
mouse 6 i 7, nie wpominając o kolejnych, więc i tak nie ma co im przypisać.
To samo z górnymi przyciskami, możemy je obsłużyć palcem wskazującym, ale ten zajęty jest przez bezustanne naciskanie
Fire, a i wcale nie zgina się tak sprawnie, jakby chcieli projektanci
Logitecha. Pomijając fakt, że te przyciski mają już przydzielone zadania, zmiany czułości i profili. Jeszcze inna sprawa, że wciąż dużo sprawniej ten sam efekt osiągniemy na klawiaturze, nawet jeśli zajęte będzie wszystkie 5 palców, co skutecznie udowadniają szybkie, a do tego lewe, ręce graczy
StarCrafta i
WarCrafta3.
myszka MEGAAA tyle przyciskówwww jejaaaa
13 przycisków
można powiedzieć ,że nie potrzeba klawy do takiej myszki
ja się zastanawiam co oni mają w NASA jak my możemy teraz takie cuda kupić
G518 ? chyba mx518