
"
Tych cybermistrzów z Polski zna cały świat - Pięciu dwudziestolatków z Polski to idole milionów. Neo, TaZ, LUq, Loord, Kuben - nikt, jak oni nie gra w "Counter Strike'a". Drużyna AGAiN, którą tworzą, niedawno zdobyła złoty medal podczas World Cyber Games w "Counter Strike" w Chengdu w Chinach. Konkurencję bije..." - tymi słowa zaczyna się artykuł w gazecie
Dziennik.pl.
I dalej m.in. czytamy: "...Choć jest środek dnia, to zamiast być gdzieś w biurach czy w szkole, niemal cała rodzina gra. By odebrać telefon, wyjść do toalety, a nawet podnieść głowę na przywitanie, czekają, aż zakończy się rozgrywka (jeżeli gra jest w czasie rzeczywistym) lub tura. Neo, 22 letni Filip Kubski, to legenda w środowisku graczy. Najbardziej utytułowany na świecie polski zawodnik i czterokrotny mistrz świata w "Ceesie", czyli "Counter Strike’u". Hayabusa to Janusz jego ojciec: polonista, miłośnik literatury science fiction, w latach 80. uniwersytecki mistrz Polski w judo. Martwa, czyli 24-letnia siostra Małgosia, kończy pedagogikę, a na swój nick zasłużyła wielokrotnymi przegranymi z ojcem i bratem. EmO to jej mąż, gamer poznany podczas jednego z konwentów. Yrenka zaś to pani domu, Irena, która była aktywnym graczem w czołowej drużynie kobiecej "Ceesa", a teraz popołudniami w domu kultury uczy seniorów obsługi komputerów ...".
Ale artykuł nie jest tylko o
Filipie 'Neo' Kubskim i jego rodzinie -
yrence,
hayabusie,
martwej czy
Emo. Przedstawiony jest fenomem gier i sportów elektronicznych - właśnie na przykładzie
Neo, są też rozmowy z zawodnikami
AGAiN -
Łukaszem Wnękiem i
Wiktorem Wojtasem, czyli
LUqiem i
TaZem.
Gorąca zapraszamy do przeczytania artykułu:
Tych cybermistrzów z Polski zna cały świat

Zbiorowe zdjęcie z przed domu rodziny Kubskich w czasie jakiegoś "e-sportowego" zjazdu
od lewej: martwa, Hayabusa, Emo, yrenka
powinni bardziej rozgłosić ich sukces WCG 09 (w wydarzeniach)
Jak kubica odpada z wyścigu to od razu to jest, a jak 1 miejsce w "olimpiadzie" to ciszaa
Ogólnie art całkiem dobry, choć na siłę można by tam odnaleźć nutkę ironii. No i z tym wygrywaniem bez przerwy mają rację - licząc WCG i ESWC co roku mają wygraną na dużym evencie