
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że niektórzy ludzie mówią o grach komputerowych jako o czymś złym, czymś prowokującym do przemocy. W Wielkiej Brytanii nawet na szczeblu politycznym mówi się źle o grach i to publicznie. Przybliżę wam nietypowy przypadek. Otóż minister obrony Wielkiej Brytanii Liam Fox jest wielkim przeciwnikiem gry Medal of Honor, a przede wszystkim jej najnowszej wersji, która na półkach sklepowych ma pojawić się w październiku bieżącego roku. Jak pewnie większość z was wie akcja gry toczy się w Afganistanie.
W trybie multiplayer będziemy mogli walczyć jako Amerykanie, Brytyjczycy i... Talibowie. Co oznacza, że w grze będziemy mogli strzelać do Brytyjczyków. Ten fakt jest dla Liama Foxa nie do przyjęcia i zachęca do bojkotu najnowszej odsłony Medal of Honor. Minister obrony Wielkiej Brytanii twierdzi, że przez wspomnianych talibów wiele dzieci straciło swoich ojców, a żony mężów. Liam nie chce uwierzyć w to, że w jego kraju, ktoś będzie chciał kupić tak "
antybrytyjską" grę. Co ciekawe Electronic Arts nie przejmuje się tym zupełnie i komentuje zajście w ten sposób -
dajemy graczom szansę na przystąpienie do obu stron konfliktu. To co w takim razie mają powiedzieć Niemcy, którzy w serii Call of Duty stracili miliony wirtualnych żołnierzy?
HAHA! Cudowne to było!
a co do newsa: Dopiero po wyborach u nich, wiec chca pokazac ze "cos" robia w kraju
Jesteś moim mistrzem