
Nasi rodacy reprezentujący barwy
ESC Gaming zwyciężyli w wielkim finale
World Cyber Games 2011. Polacy po niezwykle zaciętym spotkaniu pokonali szwedzkie SK Gaming 2:1 w mapach. Mecz rozpoczął się na
de_dust2 gdzie pierwsza połowa padła łupem naszych północnych sąsiadów którzy wygrali 9 do 6, po zmianie stron gracze znad Wisły pokazali jednak, że to oni są najlepszą drużyną Counter Strike 1.6 w historii i do końca mapy pozwolili zdobyć Skandynawom zaledwie 3 rundy. Drugą planszą, na której faworyzowani byli gracze ESC Gaming był
de_train.
Niestety Szwedzi szybko pokazali, że oni również świetnie radzą sobie na pociągach i wygrali pierwszą partię wynikiem 13:2 natomiast po zmianie stron oddali Polakom zaledwie 3 punkty dzięki czemu zwyciężyli na całej planszy aż 16 do 5.
Ostatnia, decydująca bitwa rozegrana została na
de_tuscan, gdzie w pierwszej połowie po raz kolejny okazali się gracze ze Skandynawii i wygrali 8 do 7, jednakże Polacy ponownie udowodnili, że to nic nie oznacza i zdeterminowanie walczyli o każdą możliwą rundę. Skutkiem tego było 16 wygranych rund oraz 14 straconych, dzięki takiemu bilansowi ESC Gaming zdobyło trzeci swój medal na światowych finałach World Cyber Games. Neo i spółka są pierwszą drużyną w historii rozgrywek, której udała się ta sztuka.
Serdecznie gratulujemy i dziękujemy za te nieprzespane noce!
ESC Gaming [2 : 1] SK Gaming 
Data: 11-12-2011 / Godzina: 3:00
Mapy: de_dust2 (16:12), de_train (5:16), de_tuscan(16:14)
DTS niby najlepszy na Ukrainie? Na'Vi mialo poslizg i tyle.
a widziales gdzies Mouz, EG?
oni wgl nie mieli eliminacji.
Co do samego finału to bardzo dobra pobudka chłopaków na duście2. Podczas pociągów miałem strach w oczach i zdziwienie co się dzieję - chyba trzeba je przeanalizować. Tuscan to była obawa i lekkie ciśnienie, presja i napięcie, ale bardzo dobrze panowie sobie poradzili.
To lepszemu sprzyja szczęście i wytrzymuje ciśnienie, presję i napięcie. Czego nie uczyniło SK Gaming. Obsada była najmocniejsza z krajów jakie występowały, przecież to te drużyny uzyskały kwalifikację. Natus Vincere nie uzyskało slota bo najwidoczniej byli słabsi od DTS. Myszy i Amerykanie mieli problemy - trudno.
Śmieszył mnie widok Delpana, który miał twarz 10 cm od monitora, ale trzeba mu przyznać, że wraz z f0restem otwierali i prowadzili grę na trainie. GeT_RiGhTowi należał się strzał w jego buzię za niektóre zachowania, ale chłopaki chyba nie widzieli i nie zwracali na nie uwagi. Stream był tragiczny, ale jakoś się obejrzało. Nie żałuję, że wstawałem nad ranem i oglądałem, bravo! Najlepsza drużyna świata, bez dwóch zdań! Co się rozpisał ; )
Wg mnie turniej nie byl jakos bardzo mocno obsadzony, a ESC nie mialo najtrudniejszej drogi do finalu. Co prawda wystepowaly najlepsze druzyny ze swoich krajow, jednak np. top1 z Mongolii, Singapuru, Gruzji nijak sie ma do top1 z Szwecji, Polsce czy Ukrainie. Wezcie prosze pod uwage, ze nie bylo zadnego zespolu z Danii, Finlandii, Norwegii, Niemiec, USA. Jednak nie umniejsza to rozmiarow zwyciestwa Polakow. W finale stawili czola najsilniejszemu przeciwnikowi i wygrali co swiadczy tylko o tym, ze pokonali by kazdy zespol w tym turnieju gdyby tylko musieli.
Na koniec moge tylko powiedziec, ze warto bylo nie spac dzis w nocy i ogladac final WCG :)
Chlopaki, gratulacje!
Pokonali teoretycznie najlepszą drużyne na swojej najgorszej mapie wynikiem 16:14 :p
+ Finał z ze szwedami ( wtedy ffnatic, dziś SK)
+ Wygrana po horrorach (2:1 i 2:1)
+ Azja gospodarzem finałów WCG ( wtedy Chengdu/Chiny, teraz Busan/Korea Płd.)
+ AGAIN ( jedyna różnica w tym ze teraz pod tagiem ESC)
Co do obsady przeciwników, mialiśmy łatwiejszą drogę do finału? Zgadzam się, ale SK pokonało wszytkich na "trudniejszej" drodze do finału, a my pokonaliśmy SK( wiem, że to nie to samo, ale wydaje mi się, że my na miejscu Sk też byśmy sobie poradzili z M5 czy też DTS).
Co do samego finału, fantastyczny come back na dd2, przecież PRZEGRYWALIŚMY JUŻ 8:0, a doprowadziliśmy do stanu 9;6 po 1 ćwiartce i ten powrót wg mnie w dużej mierze dzięki PASHY.
Train - nie będę komentował, kiedyś nasza najlepsza mapa, a teraz?
No i Tuscan - jak zobaczyłęm co stało się na trainie, pomyślałem, że na Tuscanie nic już nie zdziałamy, Sk było na fali po pewnym zwycięstwie na poprzedniej mapie, ale jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłem, że jednak idziemy "łeb w łeb" z SK. Przy stanie 12:12 odskoczyliśmy SK i wtedy już byłem pewnien, że ten FINAŁ DO NAS NALEŻY
Mam nadzię, że po tym turnieju wiele osób, przekonało się do PASHY( większość wolała by Luqa