
Skandynawskie mistrzostwa
DreamHack Winter 2011 zbliżają się wielkimi krokami. Szansę gry na tej prestiżowej imprezie dostało dwóch graczy z Polski,

Maciej "av3k" Krzykowski i

Mateusz "matr0x" Ożga, niestety drugi z wymienionych graczy nie może liczyć na wsparcie finansowe swojego zespołu i rozważa możliwość rezygnacji z wyjazdu do Jönköping. Jedyną szansą jest
zebranie niezbędnych środków finansowych (około 1500 zł), a do tego potrzebna jest pomoc Was internautów.
Poniżej zamieszczam prośbę brata bliźniaka Mateusza,

Szymona "stinga" Ożgi, z naszego forum.
Za kilkanascie dni rozpoczyna się DreamHack Winter 2011. Niestety mój brat rozpoczął niedawno nową pracę i nie dysponuje w tej chwili finansami, które pozwoliłyby mu na wyjazd do Jönköping. Ja osobiście mogę go wesprzec pewną kwotą, ale to i tak za mało.
Niestety organizacja dla której gramy nie udzieliła zgody na jakiekolwiek wsparcie finansowe, a już dziś bilety lotnicze zdrożały z 200 zł do 444 zł. Także czasu jest coraz mniej, wszystko idzie do góry i ostatecznie nie wiadomo, czy uda się matr0xowi pojechać.
Z pewnością znalazłby czas na ten wyjazd, ale brakuje kasy oczywiście. Dlatego prosimy o jakiekolwiek wsparcie finansowe. Gdyby udało uzbierać się na lot z dojazdem do Warszawy, kasę na wstęp na DreamHack (wszyscy gracze muszą zapłacić ok 200 zł za wstęp) i coś na jedzenie, żeby przeżyć byłoby super.
W tej chwili wyjazd na DreamHack można szacować w następujący sposób:
Wstęp na imprezę (event pass) ~ 230 zł (450 SEK)
Samolot: Warszawa-Göteborg-Warszawa (22.11 powrót 26.11) - 450 zł (WizzAir)
Dojazdy: Katowice-Warszawa-Katowice (pociąg IC lub EC - tylko te kursuja z Katowic w tym terminie) - 220 zł
Dojazdy: Göteborg-Jönköping-Göteborg ~ 200 zł
Kieszonkowe: Jedzenie, nieprzewidziane przejazdy lub wydatki, rezerwa: ~ 400 zł
To nam daje kwote +/- 1500 zł (matr0x podjął już decyzję, że nie będzie brał hotelu, tylko spał na karimacie na hali).
Każda stówka się przyda, a pieniążki można wpłacac na moje konto ING BANK z dopiskiem DreamHack.
Odbiorca przelewu:
Szymon Ożga
21 1050 1344 1000 0023 1479 2686
Jeżeli nie uda się zebrać chociaż 1200 zł do 18.11 i wyjazd nie dojdzie do skutku, gwarantuję, że cała kwota wróci do darczyńców. Za każde wsparcie będziemy wdzięczni.
Dzięki!
Gorąco wierzymy, że znajdzie się kilka osób, które wesprą finansowo zawodnika z Rybnika. Matr0x to niezwykle utytułowany gracz, ma na swoim koncie wiele sukcesów na polskim i międzynarodowym podwórku, ma też duże doświadczenie turniejowe, które na pewno da mu przewagę nad częścią przeciwników. Mateusz ma wszelkie zadatki na to, aby zostać w Szwecji największą niespodzianką, o ile tylko pojedzie od Jönköping.
Tutaj nie mogę polemizować, bo nie wiem na jakiej zasadzie ułożona była współpraca na linii Matrox i FX.
Inaczej mówiąc czy FX obiecało coś i się nie wywiązało, czy też po prostu zawodnikowi się wydawało.
Na ten temat niech jednak już dyskutują zainteresowane strony.
W Polsce pod względem turniejów jeszcze nigdy tak dobrze nie było. Serwisy? Jeden jest. O polskich organizacjach nie pisze się dużo - tylko przy okazji meczów lub zmian w dywizjach. Od czasu do czasu pojawiają się wywiady z zawodnikami, ale nie ma to znaczenia dla jakich zespołów oni grają: DELTA, FF czy jakiś-mało-znany-team, bo ten content generuje serwis, który musi to oferować by użytkownicy mieli co czytać i mogli poznać graczy, w głównej mierze uczestniczących w turniejach, które serwis coveruje.
Myślę, że na chwilę obecną polskie organizacje nie oferują zbyt wiele, co mogłoby sprawić, że na ich strony warto wchodzić. Być może mam strasznie ulotną pamięć, ale nie mogę sobie przypomnieć zbyt wielu akcji prowadzonych w ostatnim czasie przez organizacje by zgromadzić fanów wokół nich, może lekko przymykając tutaj oko na Fx. Kiedyś Wy, jako DELTA, oferowaliście kibicom chociażby videoblogi czy inne, podobne filmiki, z których najpopularniejsze sięgnęły 7 tysięcy wyświetleń. Z materiałów wideo produkowanych przez organizacje ostatnio właśnie przypomina mi się tylko Fx.
O czym najwięcej możemy o polskich organizacjach przeczytać? O zmianach, szczególnie tych na minus, gdzie komentujący zastanawiają się czy ta organizacja ma jakieś pieniądze, jak długo jeszcze będzie istnieć i kiedy w końcu upadnie. Polscy zawodnicy w najpopularniejszych grach e-sportowych osiągneli poziom, gdzie warunki ich spełnić mogą zagraniczne organizacje, polskie być może, lecz wtedy zazwyczaj muszą się im podporządkowywać jak to zrobiło Fx trzymając CS-a.
Bez polskich organizacji nie będzie takiej "polskiej sceny e-sportowej", o której stanie śpiewają od czasu do czasu nadworni bardowie. Najlepsi gracze, tak jak w SC2, grać będą dla zagranicznych drużyn, serwisy ciągle będą o nich pisały i zawodnicy ciągle będą uczestniczyli w polskich turniejach - tylko że przyciągną też media ze strony dla nas średnio znanej, bo polskie organizacje o PR za granicą za bardzo nie dbały.
Potrafię sobie wyobrazić polski e-sport bez polskich organizacji. Sytuacja z wczoraj (w sumie to już dzisiaj było). Siedzę o 1 w nocy oglądając finał Battle in Berlin. Lecą dwa streamy: angielski i niemiecki, łącznie 11k oglądających. Niemiecki komentator na chwilę zmienia język na angielski i oficjalnie dziękuje polskim fanom za oglądanie, wsparcie etc. przy okazji też mówiąc jak wyśmienitych graczy posiada Polska. Podobnie jest na angielskim, oficjalnym streamie. Polski zawodnik wygrywa turniej, na streamie widać fana z polską flagą, która chwilę później ląduje na plecach gracza. Reprezentuje on nie-polski team Acer. Podobnie wicemistrz świata ESWC, Polak, grający dla nie-polskiego mousesports. W najpopularniejszym turnieju, który w tym roku został rozegrany w Polsce (EBI - 80k osób na streamie), nie uczestniczył żaden zawodnik reprezentujący polską organizację, mimo obecności dwóch polskich graczy.
Polskie organizacje nie są na tyle silne, by zgromadzić wokół siebie stałych fanów (jeśli tak to w małych ilościach). Mogą ich zgromadzić wokół swoich zawodników. Ci jednak, gdy odejdą, zabiorą kibiców.
Moment, postawiles teze ogolna, ze brak organizacji (zespolow) nie bylby zly (i do takiego założenia było moje pytanie), a próbujesz, zdaje się wytłumaczyć, dlaczego brak POLSKICH organizacji nie byłby zły.
To po pierwsze.
Po drugie, nawet zakładając, że mówimy o PL organizacjach, to nie znalazłem Twojego uzasadnienia twierdzenia, że brak Polskich organizacji nie byłby zły. Inaczej mówiąc uzasadnij proszę w czym, ew. komu, szkodzi ich istnienie.
Odnośnie tego co napisałeś można długo dyskutować, ale chyba trochę to nie na temat w większości.
Może tylko do tego się odniosę:
"W Polsce pod względem turniejów jeszcze nigdy tak dobrze nie było."
Oczywiście że było, było nawet lepiej. Pod względem ilości w 2007 roku, a pod względem jakości to zobaczymy jak w tym roku będzie wyglądał finał LC, ale jak do tej pory to mój TOP to PGA 2008 i finały LC 2010 (a pod względem emocji ESWC 2008 PL).
2 - dlaczego brak polskich organizacji nie byłby zły pisałem #43 uwzględniając m.in. to, że nie oferują one zbyt wiele kibicom, ciężko im utrzymać czołowych polskich zawodników, uzyskują złą prasę. Napisałem też jakie plusy przyniósłby być może brak polskich organizacji, czyli otwarcie tzw. "polskiej sceny" na Europę - dzięki starcraftowcom czy again już to i tak następuje. Istnienie polskich organizacji nie szkodzi. Są, bo są.
Odnośnie turniejów: w 2008 czy nawet 2010 roku zawodnicy nie przyjeżdżali do Warszawy brać udział w turnieju z pulą nagród 24 500$ dla jednej gry (EBI), nie organizowaliśmy też Mistrzostw Europy (SEC), gdzie nagrody również były, w porównaniu z polskimi turniejami, ogromne. Nie było też streamów w jakości HD, w dwóch językach. Nie było 80 000 widzów na tych streamach łącznie.
Każdy na turnieje patrzy inaczej. Umówmy się więc, że chodziło mi o to, iż nigdy w Polsce nie organizowaliśmy dwóch dużych międzynarodowych turniejów w jednym roku, które przyciągnęły masę ludzi zarówno na miejsce ich rozgrywania jak i przed streamy.
Oczywiście możesz tak uważać, ale pomijając nawet eSport, to trudno znaleźć jakieś poparcie Twoich twierdzeń nawet w konwencjonalnych sportach. Otóż na każdym poziomie rywalizacji potrzebne są pewne struktury organizacyjne, co też oznacza, że porządane jest istnienie zespołów o zróżnicowanym poziomie nazwijmy to "zaawansowania". To tak jakbym ja utyskiwał na istnienie niskiego i średniego szczebla polskich organizacji i próbował dowodzić ich bezużyteczności. Przecież to one dostarczają mi, w pewnej mierze, graczy. Jeśli zawodnicy nadal się rozwijają to idą jeszcze dalej. To jest normalny łańcuch i jeśli nie funkcjonuje to dana scena się załamuje. Widać to teraz po CSie i widać było po wielu innych platformach.
Co oznacza, że polskie organizacje nie oferują zbyt wiele kibicom? Przecież do niedawna, pozaSC/SC2, to większość czołowych polskich graczy występowała jednak dla polskich organizacji?
Zadajesz sobie w ogole pytanie, co stałoby się z wieloma polskimi lanami, bez istnienia polskich organizacji, chocby te były niskiego/sredniego szczebla EU jedynie?
Wiesz co w stałoby się w przyszłości z poziomem pl esportu bez takich mniejszych i większych lokalnych lanów gdzie można nabrać doświadczenia?
Itp. itd.
SEC to oczywiście wyjątkowy turniej i świetnie, że taki event odbł się w Polsce - ale to wyjątek od reguły, za rok go pewnie nie zobaczymy. Ja jednak pisałem o imprezach typowo dla PL graczy i jak wspomniałem, ten rok nie był pod tym względem szczególnie wyjątkowy.
Pewnie, na każdym poziomie ważne jest istnienie struktur, ale my mówimy tu o dużych teamach wysyłających graczy na zagraniczne eventy. Przecież to się rozumie samo przez się i to nie jest licencjat, żeby napisać 20 stron wstępnych oczywistości, żeby zapełnić limit znaków :)
To samo zrobiłeś w #45.
Jedyne, co bym dodał do tego, co pisze karfur i czego brakuje jego postom to, że jeśli nie będzie ani jednego dużego polskiego klanu ze sporymi możliwościami, to powstanie luka, którą też ktoś w końcu zapełni. Tak działa natura.
Czyli wg Ciebie karfur mądrze pisze tłumacząc (przyznam, ze dla mnie nadal w bardzo karkołomny sposób), dlaczego możemy się obejść bez dużych polskich organizacji, a jednocześnie dodajesz, że wg Ciebie tego czego brakuje w jego twierdzeniach to to, że przynajmniej jedna duża polska organizacja powinna być, a jak nie będzie, to powstanie, bo natura itp.
Rozumiem : )
To temat chyba już wyczerpaliśmy. Dziękuję.
Jeśli czegoś bym chciał, to abyśmy unikneli osobistych wycieczek.
Dyskutujmy o esporcie, bez mniej lub bardziej udanych prób psychoanalizy.
Wystarczyło zaznaczyć, że nie napisałeś "powinna", a ja po prostu przyznałbym Ci rację. Nie wiem skąd taka nerwowa reakcja : /
Z przelewow policzylem, ze dzis powinno byc 500zl w sumie.
Co wy na to ? :)