.................................................................................................................................................................................
Amerykanie są właśnie po swoim święcie sportowym, czyli po Super Niedzieli. Mowa oczywiście o kolejnym finale Super Bowl, który padł tym razem łupem Pittsburgh Steelers. Nie będę się tutaj rozwodził odnośnie samego meczu, bo to nie jest tematem, aczkolwiek było kilka fajnych akcji (m.in. interception Jamesa Harrisona i rekordowy 100 jardowy return [cale boisko!] z przylozeniem na koncu - uff).
Meritum są reklamy. Tak się złożyło, że transmisje oglądałem w NBC i przyznam, że przerywniki oglądałem specjalnie. Skoro po raz kolejny na spoty 30 sekundowe wydawano kilka milionów dolarów, mimo wszechobecnego kryzysu...
W moim odczuciu zaprezentowane reklamy kilku standardowych potentantów (Pepsi, Coca-Cola, Budweiser, Doge, Hyundai [auto roku w Ameryce Północnej]) były po prostu słabe, nie wspominając o reklamach mniej znanych firm, produktów, których nazw nawet się z tego powodu nie zapamiętało.
Chyba twórcom brakło inwencji, ponieważ podczas poprzednich finałów zawsze było kilka ciekawych reklam, które bez problemu możemy znaleźć na YouTube.
Wczorajszej nocy tak naprawdę zainteresowały mnie tylko i wyłącznie... trailery filmów, które będziemy mogli oglądać od marca przez następne miesiące (m.in. Fast get Fourious z oryginalną obsadą - Vin Diesel, Paul Walker, coś o szpiegach CIA i MI6 z C. Owenem i J. Roberts itd.).