

Być może będzie to dla wszystkich czytających zdziwieniem, ale za swoją ulubioną grę wybiorę Diablo. Blizzard od samego początku tworzenia gier, robił je z wielką pasją oraz dawał im pewną w swoim rodzaju „magię”, która dawała grom urok, który nie pozwalał się od nich oderwać. Najpierw Lost Vikings, później WarCraft, aż w końcu przyszedł czas w 1996 roku na wspaniałą grę jaką jest Diablo.
Swoją przygodę z Diablo zacząłem kiedy miałem 7 lat, wtedy wraz z bratem rodzice kupili nam komputer, dostaliśmy w raz z nim oryginalną wersję Need For Speed II, graliśmy dotąd aż się nam nie znudziła. W końcu przyszedł czas, na to co w pewnym sensie zmieniło może życie. Pewnego razu brat wrócił do domu, o dziwo nie wiedziałem, że był na Stadionie Dziesięciolecia, to właśnie tam kupił jeszcze rosyjską wersję Diablo. Od razu zainstalowaliśmy ją przepełnieni satysfakcją. I tak oto się zaczęło, pierwsza nieprzespana noc, granie na zmianę co dwie godziny, aż do przejścia gry. Wtedy mój brat zrezygnował, zaś ja nadal widziałem w tej grze coś co mnie non stop do niej przyciągało. Przechodziłem ją setki razy, innymi postaciami, zdobywając różne quest itemy. Grałem w sumie tak przez dwa lata do około połowy roku 1999. Wtedy odstawiłem Diablo 1, bo nie wiedziałem co mam dalej robić, w trybie multiplayer uzyskałem 50 lvl (nie mając wtedy Internetu, grałem po tzw. „kablu”). Pojawiło się Diablo II, pełen optymizmu i pokładanej wiary w kontynuacji gry, zawiodłem się, przeszedłem grę w parę dni (to już była polska wersja językowa) i odstawiłem na półkę, wiedziałem, że ta gra nie ma takiego „smaczku”, który podpadłby mi do gustu. Minęło niecałe dwa lata, kiedy w styczniu 2002 roku wreszcie podłączyli mnie do świata – do Internetu, wtedy była to jeszcze „osiedlówka”, bo wiele rodzin nie było stać na samodzielny Internet. Pewnego razu będąc u kumpla niespodziewanie zobaczyłem oryginalną wersję tej kultowej gry - Diablo. Od razu pożyczyłem ją od niego i poleciałem do domu, żeby zainstalować. Minuty adrenaliny podczas ściągania patcha aktualizującego no i oto pojawiłem się, założyłem konto i wreszcie stałem się nierozłączną częścią społeczności Battle.netu. Wtedy gra nabrała zupełnie innych barw, można było grać w trybie czterech graczy, można było wspólnie zabić Diablo na różnych poziomach, co podnosiło wszystkim satysfakcje oraz uzyskane „Doty” za zabicie Pana Grozy. Mając 16 lvl wojownikiem, zostałem zaproszony do pierwszego klanu – Zakon Czarnego Smoka (wtedy nie wiedząc, że jest to po prostu noobowski klan). Pośród kolegów z klanu, dobiłem do 32 levelu, akurat było to lato, wystartował największy w historii turniej wszystkich graczy – Turniej EPICENTURUM, jednego z lepszych klanów tamtejszego BN’u. W pojedynkach zająłem jakieś 4x miejsce (była to sama końcówka listy), jednakże w żaden sposób nie zniechęciło mnie to, wręcz przeciwnie, zmobilizowałem się. Po rozpadzie ZCS w październiku 2002 mając 42 level założyłem swój własny klan „Dark eXile”, niestety nie przetrwał on długo bo raptem kilka miesięcy, to dało mi wiele do myślenia, pozyskując tym samym masę doświadczeń. Dnia pewnego spotkałem wielką postać Battle.netu – Azmodan666 (uważany za jednego z najlepszych graczy BN – Europe) postanowił nauczyć mnie walczyć woj Vs woj, setki treningów, nieprzespane kolejne noce, wpadki w szkole oraz to co było dla mnie najważniejsze – uzyskane doświadczenie, dzięki któremu w końcu mogłem zacząć z kimkolwiek rywalizować i co mnie bardzo cieszyło, wygrywać. Mijały lata, zmieniałem klany, nadal grałem w tę grę, nie widząc innych, które mogły by mnie tak usatysfakcjonować jak ta. Diablo 1 posiada w sobie coś magicznego, co zrzesza wszystkich graczy w jedność i nie pozwala się wyłamać z tej grupki fanatyków. W 2006 roku coś się stało, jakaś część mnie powiedziała kategorycznie nie, pojawiła się dziewczyna, która potrafiła odciągnąć mnie od Diablo (wcześniejszym się to nie udawało), zrezygnowałem z tej kultowej gry na rzecz kobiety! (sam w to niewierze, ale niestety to smutna prawda). Battle.net zaczął upadać, pojawiało się coraz mniej osób, starzy „wyjadacze” odeszli, ja kiedy miałem wolną chwilę wchodziłem, by móc pogadać z tymi co są i podzielić się uzyskanym doświadczeniem. Teraz wchodząc na BN, w 90% nie znam nikogo, nawet nie kojarzę, ludzie odchodzą, ale co najdziwniejsze w czasach kiedy góruje wylansowanie, promowanie i reklama gry, nadal ludzie zaczynają przygodę z grami, które mają ponad 10 lat … To jest ta magia, którą posiadają tylko gry Blizzarda.
Nie istnieje dla mnie żadna inna gra, która miałaby na mnie tak duży wpływ. Mam nadzieję, że chodź trochę zaciekawiłem Was – czytelników, moją przygodą z najlepszą grą jaką niewątpliwie jest Diablo.










P.S.
Stary nie martw się kiedyś zatęsknisz do starych przyzwyczajeń a w szczególności kiedy kobieta da Ci pierścień hmm znaczy "ring of zakaz hobby": - 10 do konta; +20 do zbędnych zakupów; -2 do bycia online