

George Herbert wypowiedział te słowa, które natchnęły mnie do refleksji nad rozrastającym się na co raz to szerszą skalę w naszym kraju problemem… upadek polskich organizacji. Na „strzał” weźmy Universal Soldiers. Każdy pamięta, jak ta organizacja się rozwinęła do bardzo dużych rozmiarów. Kilka czołowych drużyn, bardzo dobra kadra menadżerska, dobre zaplecze partnerskie/sponsorskie. Dzięki temu w 2010 roku zdobyli ponad 50 osiągnięć, online jak i offline. Dla US był to rok dominacji drużyny FIFY jak i QL. Rok 2011 także zaczął się udanie dla US'ów. Zwycięstwo drużyny Counter Strike 1.6 na EGP 2011, w finale pokonując Deltę, do tego kilka online'owych dobrych osiągnięć FIFY i… na tym koniec. Skończyła się dobra passa. Odejście Piotrka "w4rlike" Tokarczyka, rozpad drużyny CS'a, odejścia z sekcji FIFY. Na dzień dzisiejszy organizacja posiada CS’a, który jest poza "pierwszą piątką" w EPS Polska, na EGU 2011 nie wystąpili (ze względu na problemy zdrowotne jednego z zawodników) oraz FIFA… A nie, FIFY już także nie mają. Dlaczego tak się dzieje? Czyżby czasy świetlności Universal Soldiers już się skończyły? Czy skończą tak, jak skończyło Voodoo Gaming? Ktoś nowy będzie próbował pomóc, jak to w przypadku UF Gaming lecz z miernym, jak na tą markę, skutkiem? Co jest powodem takiej obrotu sprawy? Nasuwa się miliony pytań. Może problemem jest zmniejszenie nakładów finansowych na organizację przez sponsorów, może rozłam w samym trzonie US czyli nieporozumienia w zarządzie, może takie jest założenie, w sumie ostatnimi czasy to cały czas słychać tylko o US i o tym, co u nich. Może wychodzą z założenia, że "nie ważne jak mówią, ważne, że mówią", może to chwyt marketingowy, by zachęcić nowe drużyny do wcielenia? Niech każdy sam sobie odpowie na te, niektórych nurtujące, pytania. Zobaczymy, czy po takim knockout’cie "Uniwersalni" się pozbierają, życzę im tego!










