

eee, no w sumie nie lubie blogow, dla gospodyn wiejskich w szczegolnosci, ale tym razem nie moge sie powstrzymac. Bardzo lubie ksiazki marynistyczne, uwielbiam filmy i ksiazki o piratach - seria o Hornblowerze Forestera, Kapitan blood i sokol morski sabatiniego, z ksiazek, karmazynowy pirat, wyspa piratow, czy ostatnio 2 czesci piratow z karaibow byly rewelacyjne, ale ostatnia jest cienka. I nawet ostatnie pol h filmu moim zdaniem tego nie zmienia. Jest mase niepotrzebnych scen, humor cienki, akcja wlecze sie, a prawie 3h w kinie to katorga.










Jednak... No jednak czy dobra? Mi osobiscie ani pierwsza, ani druga ani trzecia czesc nie przypadla do gustu. Absurdalne sceny rodem z indiany jonsa na wodzie, rownie niebagatelne teksty. I wszem obecna dominacja dobra nad zlem. Mysle ze film, w ktorym z gory wiemy ze nawet najbardziej zlowieszcze momenty skoncza sie dobrze jest troszke pozbawiony polotu. Owszem, w 99% filmach zawsze Ci dobrzy wygrywaja, i dobrze! W koncu dobro gora. Jednak rowniez zazwyczaj zwyciestwo dobra nad zlem jest dozowane powoli, w sposob kontrolowany. A tu... Wulkan ekscesow : ) usmiech na twarzach gdy w kolo gina ludzie.. Wybaczcie... ale to mi smierdzi tandeta ; )