Wprowadzenie
W związku z faktem iż postanowiłem uznać poniedziałek za dzień wolny od pracy, wypełnię go krótkim podsumowaniem tegorocznej edycji polskich finałów World Cyber Games. Dzięki sprzyjającym okolicznościom, wraz ze znajomymi mieliśmy szansę odwiedzić stolicę i wziąć udział w tym ważnym wydarzeniu.
Naszą podróż zaczęliśmy wczesnym sobotnim rankiem w okolicach godziny 7 rano, podążając z Myślenic do Krakowa a następnie bezpośrednio do Warszawy. Ogromnym zaskoczeniem była dla nas jakość połączenia PKP, a konkretniej ujmując był to pociąg Inter-Regio z klimatyzowanymi i monitorowanymi wagonami. (takie rzeczy w Polsce to rzadki widok ;)). Po 3 godzinnej podróży wywlekliśmy nasze cielska przed wejście na dworzec centralny. Naszym oczom ukazał się powszechnie znany symbol komunizmu czyli pałac kultury i nauki. ;p
Na pierwszy rzut oka
Ponieważ moim celem podróży były finały WCG, postanowiłem zaciągnąć swoich dwóch kompanów na najwyższy poziom Złotych Tarasów do MultiKina, aby sprawdzić jak przebiegają prace nad przygotowaniami do niedzielnych rozgrywek. Nosiłem się z nadzieją spotkania tam kilku znajomych twarzy, lecz niestety nikogo nie zobaczyłem poza kilkoma osobami w koszulkach Samsunga. Ogólnie rzecz biorąc wszystko było już tego dnia na swoim miejscu. Można było zauważyć że większość aspektów była tzw. dogrywana przed finałem. Jednak zastanawiałem się: „no dobra ale gdzie oni ulokują graczy oraz kibiców, przecież tutaj jest tylko scena i stoiska multimedialne”. Stwierdziłem że nie będę tego dociekał z pewnością, że zapowiada się świetna impreza i organizatorzy zapewnią nam odpowiednie warunki.
Po odwiedzeniu miejsca rozgrywek, udaliśmy się coś skonsumować do najbliższej jadłodajni rodem z US, by potem ruszyć na pieszą wycieczkę ulicami Warszawy. Warunki były świetne pogoda i humory dopisywały. Spod centrum skierowaliśmy się w stronę popularnego krzyża xD. Jednak!, ku naszej uciesze na naszej drodze odnaleźliśmy masę barier za którymi znajdowały się m.in. kilkuset konne Porshe 911 Turbo. Po zaczerpnięciu informacji cieszyliśmy banana znacznie szerzej. Okazało się że przez ten weekend zaliczymy jeszcze jedną imprezę, która nie była wpisana w nasz grafik. Chodzi tutaj o wyścigi uliczne Verva Street Racing, które odbywały się właśnie w sobotę. Ogólnie rzecz biorąc ten dzień był dla nas pełen interesujących wydarzeń i smaczków, a trwał do 4 rano dnia następnego, do czasu aż znaleźliśmy możliwość przespania się przy kasach na dworcu głównym ;p. (Pozdrawiam upierdliwego pana ochroniarza!).
Ulotne chwile poranka
Po upojnej nocy w centrum, nadeszła pora oczekiwania na otwarcie Złotych Tarasów. O godzinie 8 była nas zaledwie garstka chłopa, więc poszliśmy do parku zasiąść przy fontannie i zagrzać się na słoneczku. Tak spędziliśmy czas aż do momentu, w którym ochroniarz Pan Zdzich otrzymał info od Boga i pozwolił nam wejść. Głodni i średnio wyspani nareszcie mieliśmy okazję spotkać się z normalnym sklepem spożywczym w galerii na poziomie –1. Muszę to tutaj zaznaczyć. To jest jakiś dramat, aby w stolicy nie można było kupić normalnej bułki i butelki wody po ludzkiej cenie w zasięgu 5 kilometrów.
Teoretyczne rozpoczęcie WCG
Około godziny 10 byliśmy już w stanie funkcjonować w miarę normalnie. Nadeszła pora na rozpoczęcie finałów World Cyber Games 2010. Pełen zainteresowania jak będzie wyglądać otwarcie imprezy udałem się z kolegami do sali kinowej gdzie na chłopski rozum powinno się to odbyć, ponieważ strefa dolna była według mnie miejscem nieodpowiednim na coś takiego. Po drodze do sali 8 zauważyłem kilka fajnych bajerów wizualnych które były miłe dla oka. Ogólnie rzecz biorąc estetyka tego miejsca była bardzo przyjemna i przede wszystkim klimatyczna. Po dotarciu przed wejście do sali, po głowie zaczęła mi snuć się myśl: „oho ciekawe jak wygląda scena i czy są już prowadzący”. W gruncie rzeczy na snuciu myśli się skończyło. Weszliśmy do sali kinowej niczym nie różniącej się od typowego dnia roboczego podczas seansu. Ogromne zaskoczenie dla mnie i moich znajomych. Postanowiliśmy poczekać na przebieg wydarzeń. Po kilkunastu minutach obsówy, stwierdziłem że zejdę do dolnej sali wybadać sytuację. Prowadzących ani widu ani słychu, obserwatorzy ulokowani w lożach i przed stanowiskami xBox, odwiedzający zapoznawali się z otoczeniem i stoiskami, widać było iż na miejscu zjawiały się osoby, niezwiązane z esportem a mimo to zostały zainteresowane wydarzeniem jakim jest WCG.
Usiadłem na chwilę żeby z kimś porozmawiać, a tu nagle na LED’ach pojawił się Raven i jak burza zaczął audycję Starcraft’a. W tym momencie już wiedziałem że żadnego otwarcia jubileuszowej dziesiątej edycji polskich finałów World Cyber Games, NIE BĘDZIE. Z ostateczną nadzieją na ewentualne powitanie wróciłem do sali kinowej i przedstawiłem sytuacje towarzyszom. Po kilku minutach na ekranie pojawił się Se7en i morgen (Pozdrawiam! Szkoda że byliście nieuchwytni :/ w szczególności ten 1szy ). Co gwarantowało dobrą zabawę i ciekawie spędzone chwile przed ekranem kinowym. Przez kilka minut panowie jeszcze o czymś dyskutowali z technikami zza kamery. Nasi miażdżący prowadzący podczas wejścia bez audio, kilka razy zaliczyli „poker face”, (ciekawe co wtedy usłyszeli xd, gdyż te miny były rodem z demota.) po czym zainicjowali swój żywioł czyli świetny komentarz, którego na dobrą sprawę się nie nasłuchałem, ponieważ niedługo wedle planu miały się rozpocząć relacje Warcrafta III TFT. Podjęliśmy decyzję, aby w związku z tym zabrać rzeczy i rozbić obóz na dole. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy, dzięki znajomościom wbiliśmy się do VIP’owskiej ;p loży graczy Warcrafta i w tamtych też okolicach spędziliśmy resztę dnia, od czasu do czasu zahaczając o sale kinową.
Przy nadmiarze techniki człowiek się gubi
Na niedługo po przybyciu do dolnej sali, pewien miły młodzian poprosił nas o udzielenie audio wywiadu na temat przewidywań odnośnie finałów i ogólnych opinii z tym związanych. (Pozdrawiam! Proszę odezwij się jeśli będzie można to gdzieś usłyszeć J ) Nie było to łatwe ponieważ z jednej strony mieliśmy do czynienia z donośnym Raven’em a z drugiej dobiegała nas ZBYT GŁOŚNA MUZYKA spod sceny. Po sympatycznej rozmowie, zajęliśmy się wypełnianiem czasu do momentu startu WC3, czyli ocenianiem hostess, graniem w Split Second i pałętaniem się od rogu do rogu w poszukiwaniu atrakcji. Których na dobrą sprawę nie było dużo, jeśli chodzi o same MultiKino. Na nasze nieszczęście niedługo przed rozpoczęciem jakże oczekiwanej audycji, na scenie pojawił się „zespół grający” lub jak kto woli umilający czas, którego członkowie mogli popisać się umiejętnościami gry w Guitar Hero. Na początku ich muzyka nie stwarzała problemów, jednak po kilkunastu minutach stało się to najzwyczajniej w świecie męczące. No domiar złego, Wilq oraz Depczyk (również pozdrawiam za dobrą robotę!) wystartowali z audycją, której to nie mogliśmy usłyszeć, ponieważ ww. Grupa totalnie zagłuszała komentarz oraz nawet nasze rozmowy między sobą. Krew zaczęła się we mnie gotować. Postanowiłem osobiście udać się do uroczej pani organizatorki, która chadzała po sali i zgłosić jej ten problem. Zostałem przez nią poinformowany że zaraz wyrównają poziomy dźwięku. Jeśli mam być szczery przez kolejne godziny nie zauważyłem różnicy przed a po mojej rozmowie. Baa, problemów audio było jeszcze więcej. Zastanawia mnie dlaczego spacerujący po sali organizatorzy ignorowali usterki. Od godziny około 14 dźwięk w strefie loży dla obserwatorów zaczął nie nadążać za wizją. W międzyczasie na ekranach pojawił się błąd który został zauważony dopiero po kilku minutach i takie też warunki utrzymywały się mniej więcej do momentu w którym to udaliśmy się na pociąg czyli około osiemnastej.
Dobry wodzirej, impreza udana
Sytuację uratowało pojawienie się Marcina Prokopa oraz Cyca, którzy dobrze nakręcali atmosferę i próbowali obudzić kibiców, obaj panowie jak wiadomo mają poczucie humoru więc również i tutaj było zabawnie. Następstwem powyższego była prezentacja uczestników, sponsorów itp., takie mini otwarcie. Czyli najprościej ujmując formalności. Tutaj również organizatorzy zaliczyli porażkę. Ponieważ na ściance z LCD za sceną, rozdzielczości były niedopasowane do siebie, a treść prezentacji która również nie była najwyższych lotów, stawała się w ten sposób nieczytelna. Wyglądało to nieprofesjonalnie. ( Jeśli już o zapleczu technicznym wspominamy, czy nie wypadało by pokusić się o konserwację stanowisk xBox? Poobijane, brudne ogólnie w kiepskim stanie. To nieestetyczne. ) Ale jak by to nie było nasi prowadzący dali czadu z pompą. Sądziłem że pomysł z muzykami to lekki niewypał ale zapewne gdyby ktoś pomyślał o dopasowaniu optymalnej głośności zmienił bym zdanie. Cycu i Prokop dali piękny koncert i wzbudzili uśmiechy wśród gości. Ogłosili kilka banalnych konkursów przy dość ciekawych nagrodach. Stwarzali tą atmosferę której brakowało od początku. Jednak pojawiali się na scenie zbyt rzadko. Wywiązali się ze swojego zadania z klasą i z dostosowaniem do środowiska ;).
Ale gdzie jest piłka ?
Nawiązanie do tej anegdoty nie jest przypadkowe. Gdzie byli gracze przez ten cały czas? Otóż wszyscy zostali zbunkrowani za żelazną kurtyną przez którą nie można było przecisnąć nosa. Jest to główna wpadka organizacyjna tegorocznej edycji. Poza zawodnikami którzy wychodzili się przespacerować tu i tam, wszyscy zostali ukryci przed kibicami. Dziwi mnie to wobec ostatnich dygresji mediów na temat w jaki sposób się kibicuje i czemu ma służyć doping graczy. Odniosę się tutaj do słów Adriana „Cyca” Kostrzębskiego który w swoim programie poruszył ten temat w dość w szeroki sposób. Oddziaływanie kibice a gracze do którego nawiązał nie istniało. Ciężko jest przebić grubą kondygnację głosem i oklaskami. To jak uderzanie grochem o ścianę. Jestem przekonany że fani byli rozczarowani faktem iż po raz kolejny zostali odseparowani od graczy. Powtarza się sytuacja sprzed roku, gdzie ten problem był również jednym z najczęściej poruszanych po zakończeniu finałów.
Podsumowanie
Postanowiłem skończyć swoje wywody w tym miejscu. Ponieważ gdybym miał opisać wszystko zajęło by mi to kilkanaście stron i parę ładnych godzin żeby przysiąść nad tematem. Wiem że urwałem się z tematem ale wybaczcie mi. Po prostu mi się nie chce :D, jest cholernie gorąco i mózg się gotuje. Dopiszę ciąg dalszy jeśli najdzie mnie vena ;p J
Opinię na temat tegorocznej edycji mogę śmiało wysnuć na podstawie własnych obserwacji wynikających z uczestnictwa w tym wydarzeniu. Jak każdy z was, który może coś napisać na ten temat. Dyskutujcie i przedstawiajcie własne przemyślenia i blogi.
Oto moje zestawienie zalet i wad polskich finałów World Cyber Games 2010:
Plusy:
- umiejscowienie
- kampania medialna
- próby dotarcia do widza
- atmosfera
Minusy:
- usterki techniczne
- odseparowanie widza od gracza
- brak logicznego harmonogramu
- zbyt niska liczba konkursów/możliwości rozrywki
Pozdrawiam Wszystkich !
http://krooger.wordpress.com/2010/08/22/wcg-2010-krew-pot-i-lzy-z-naciskiem-na-pot/
a do plusow dodalbym Prokopa, moze sie nie znal na grach a tym bardziej e-sporcie, ale dzieciarnie fajnie zabawial