Obiecywałem sobie, że pewnego tematu nie będę poruszał, gdyż jest on wyświechtany i od parunastu tygodni każdy domorosły ekonomista o nim pisze, mówi, wręcz się nad nim pastwi. Zresztą o oczywistych rzeczach nie warto pisać czy dyskutować bez końca. Jednak parę ostatnich publicznych wypowiedzi oraz działań w naszej e-sportowej branży skłoniło mnie, bym wtrącił swoje skromne trzy słowa.

Że problemy w gospodarce są, jest to bezsprzeczny fakt, wiec nie ma sie co rozpisywać na ten temat. że przekłada się to bezpośrednio na kondycje e-sportów, też oczywiste. Ale warto zwrócić uwagę na coś innego – na różne postawy i reakcje na obecną trudną sytuację. I o tym chcę napisać parę słów - nie o ekonomii, bilansach, sponsorach, braku środków, bankructwach, odwoływaniu eventów, czy innych lanach on-line.

kryzys, nic tylko sobie w łeb strzelić
Jednym ze sposobów na "
kryzys", to załamanie rąk, powiedzenie sobie i innym "
no ale jest kryzys, sorry winetou", przycupnięcie gdzieś w kąciku i poddanie się marazmowi sytuacji. I taka reakcja niestety jest dość często spotykana obecnie. Słowo klucz "
kryzys" ma tłumaczyć brak pomysłów na bieżącą i przyszłą działalność, ma tłumaczyć poddanie się, ma tłumaczyć własne słabości, nieprzygotowanie, totalną bezsilność i niemoc organizacyjną - ma tak naprawdę przykrywać oczywistą prawdę, że część osób, firm, organizacji do pewnych działań się po prostu nie nadaje, bo w czasach prosperity, kiedy sponsorzy gamingu sypią środki na różne mniej lub bardziej niedorzeczne pomysły i przedsięwzięcia, kiedy łatwo jest omamić ich nie własnymi dokonaniami, a zgrabnym piarem i marketingiem, to działać potrafi prawie każdy. I może kreować się na guru e-sportu - sprawnego managera, wspaniałego organizatora, prężną firmę, przebojową organizację gamingową.
Ale nic nie trwa wiecznie i wychodzi wcześniej czy później szydło z worka - o czym w ostatnim czasie możemy się wszyscy przekonać obserwując e-sportowy krajobraz w Polsce i zagranicą: upadek MYM, przesunięcie(odwołanie?) ESWC, skromny polski EPS, Kode5 PL on-line, problemy SEC itp. itd.

po bitwie - czy ktoś przetrwał, czy e-sport istnieje ?
Mówił zresztą kiedyś chyba

Carmac, że "
...obecna sytuacja oddzieli ziarno od plew..."
Jest i drugi sposób na ten okres tzw. "
kryzysu" i imo wyłącznie właściwy. Po pierwsze trzeba mieć "
jaja" - tak, właśnie to jest pierwszy warunek, by działać w okresie załamania się branży. "
Jaja" by walczyć, by nie dać się ponieść fali porażek, która zmiotła słabe projekty. Oczywiście to samo w sobie nie zagwarantuje sukcesu - ale jak się nie ma predyspozycji do walki, to z miejsca można zwijać manatki i dołączyć do reszty ofiar "
kryzysu".
Po drugie trzeba mieć głęboko przemyślane pomysły na własną działalność: określić ważne cele, które w dobie dzisiejszej i przyszłej nie za ciekawej sytuacji trzeba zrealizować i które z nich są priorytetowe. Trzeba się zastanowić co się chce osiągnąć. A następnie wymyśleć jak w zmienionej rzeczywistości tego skutecznie dokonać. I to też oczywiście nie gwarantuje sukcesu - ale mamy już dwie składowe:
wolę walki i działania, oraz
plan i sposoby jego realizacji.

na kaca, najlepsza jest cięzka praca
I po trzecie, teraz pozostaje nam wzięcie się do ciężkiej pracy, zawijamy rękawy i za przeproszeniem zachrzaniamy: kiedyś 8 godzin dziennie, teraz 12 czy 14, kiedyś mieliśmy wolne soboty, teraz pozostanie jedynie po nich wspomnienie, wcześniej działaliśmy ze skutecznością 80% i to wystarczało, teraz wymagane jest 100%, kiedyś obracaliśmy kazdą złotówkę 2 razy zanim ją wydaliśmy, teraz 6 razy, nim sie upewnimy, ze dany wydatek jest nam niezbędny. I taką mantrę mógłbym ciągnać bez końca, ale nie o to chodzi - bo te rzeczy są oczywiste dla każdego, kto jest świadom dzisiejszej sytuacji w naszej branży. I odróżnia zabawę od pracy.
To są dwie różne drogi i tu się od razu przypomina zawołanie chłopców z

Légion étrangère:
Maszeruj albo Giń.

Legia Cudzoziemska: marche ou creve / maszeruj albo zdychaj
I kolejnego swojego cyberbloga tradycyjnie zakończę znakami zapytania. Bo bez względu czy działacie w małym, początkującym multigamingu, czy też pracujecie w profesjonalnej firmie gamingowej, musicie sobie odpowiedzieć na kilka zaj...ście ważnych pytań:
Kim chcecie być, ofiarami kryzysu, czy z podniesionym czołem robić swoje? Poddajecie się, czy macie jaja? Pracujecie, czy się po prostu opieprzacie? Padacie na kolana, czy podnosicie zaciśniętą pięść do góry? Jesteście drapieżnikiem czy tylko pokarmem ?
A jak sobie na nie już odpowiecie, to nie patrzcie na innych, tylko podążajcie swoją, wybrana drogą. Bo świat należy do odważnych - a jak ginąć to w świetle jupiterów i morzu ognia ! :)
A tak już dla rozluźnienia, i żeby wbudzić pewną wesołość (
bo sam blog jest niestety o sprawach poważnych) - przypominają mi się słowa pewnych osób z branży naszej z przed pół roku: "
...bądźcie z nami, albo Was zjemy...". Nie Panowie, my idziemy własną drogą i robimy wszystko, żeby to Cybersport był na końcu łańcucha pokarmowego. Ale dzięki za dobre rady :)