
Jakub "
Sav1ola" Olczak, zawodnik organizacji
Voodoo Gaming, zwycięzca tegorocznej odsłony
World Cyber Games Polska, wielokrotny reprezentant naszego kraju. Już w październiku zobaczymy go w
Los Angeles, gdzie będzie walczył o najwyższe lokaty Olimpiady dla graczy. Czy zdoła powtórzyć sukces Pio sprzed roku? O tym przekonamy się za kilkadziesiąt dni, tym czasem zapraszamy do wywiadu z Sav1olą. Gracz VG opowiada między innymi o polskim finałach
WCG 2010, swojej organizacji czy innych ciekawych sprawach. Zachęcamy do lektury!
Cześć. Na początek chciałem Ci pogratulować zwycięstwa! Jak na razie robisz sobie przerwę w graniu, czy już przygotowujesz się do światowych finałów?
Hej. Dzięki wielkie :). Po powrocie z WCG Polska, muszę załatwić sprawy związane z moimi studiami, a na początku września jadę na kolejne wakacje. Tak więc, jak na razie odpocznę sobie od grania.
Zacznijmy od początku. Internetowe eliminacje - jak oceniasz poziom tych rozgrywek, trudno było dostać się na warszawskie zawody?
Poziom był dość wysoki. Kandydatów do slota 32, a slot tylko jeden, oznaczało to, że trzeba się sprężyć i wygrać wszystkie pojedynki. Trafiłem z formą i dostałem się na finał, jednak w kilku meczach musiałem wnieść się na wyżyny swoich umiejętności.
Sądzisz, iż osoby, które widzieliśmy w Złotych Tarasach zasłużenie dostali się na krajowe finały, czy raczej ktoś miał po prostu farta?
Zdecydowanie tak, były to osoby, które wygrały swoje tury eliminacyjne. A wygrać tak jak już wyżej napisałem jest ciężko. "Farta" można mieć w jednym meczu, a nie w 10 z kolei.
Czy przed wyjazdem do Warszawy spodziewałeś się, że to Ty staniesz na najwyższym stopniu podium i zgarniesz bilet do Los Angeles?
Szczerze, nawet o tym nie myślałem. Jechałem z założeniem, żeby stanąć na którymkolwiek stopniu podium i godnie zaprezentować się w nowym zespole Voodoo Gaming. Jak wyszło, wszyscy wiedzą, wygrałem i jestem z tego bardzo szczęśliwy.
Pierwszy mecz rozegrałeś przeciwko pepe10. Co sądzisz o tym zawodniku? Sądzisz, że jak na debiut, zawodnik DELTY zagrał dobrze?
Tak, pierwszy mecz grałem z pepe, pojedynek wygrałem 2-1, lecz mój przegrany mecz obył się z pewnymi niesnaskami, lecz nie chciałbym tutaj o nich pisać. Pepe zagrał dość odważnie i jak na jego debiut, wypadł zadowalająco.

Sav1ola udziela wywiadu Marcinowi Prokopowi.
W kolejnym spotkaniu Twoim przeciwnikiem był DeVoN. W decydującym, trzecim meczu w ostatnich minutach reprezentant US nie strzelił karnego, który mógł mu dać awans do wielkiego finału, po czym Ty trafiłeś na 3:2. Szczęście, czy raczej umiejętności zaważyły o takim obrocie sprawy?
Tak, był to najtrudniejszy mój mecz na tegorocznym finale WCG. Decydująca gra, o to kto będzie mieć łatwiej w finale. Mecz dość wyrównany i nagle Devon otrzymał karnego, którego w ogóle nie powinno być, jak wiemy FIFA 2010 lubi sama rozstrzygać o zwycięstwie, jednak tym razem udało mi się obronić ten strzał. Na pewno trochę szczęścia w tym było, lecz wyrównuje to pecha, którego miałem, gdy sędzia podyktował ten rzut karny... razem ze słusznie podjętą decyzją i umiejętnościami, udało mi się awansować do kolejnej rundy.
W wielkim finale ponownie zmierzyłeś się z DeVoNem. Czy przez Twoją głowę przechodziły myśli, że pomimo wygranego jednego meczu na starcie (Sav1ola wszedł do finału z drabinki wygranych, dlatego rozpoczynał finał z jednym wynikiem 1:0 w meczach - przy. redakcyjny), możesz przegrać?
Oczywiście, że tak. W tą FIFA dzieją się różne rzeczy, myśli miałem przeróżne, jednak chciałem się od nich wyłączyć, uspokoić i podejść do tego w pełni skoncentrowanym. Zdawałem sobie sprawę, że jest to mój najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze.
Jak podobało Ci się tegoroczne WCG? Czy organizatorzy stanęli na wysokości zadania?
Moim skromnym zdaniem było to najlepiej zorganizowane WCG na którym byłem (a byłem już na 4). W pełni profesjonalne podejście organizatorów jeżeli chodzi o nocleg, dojazd, zapewnienie wyżywienia, znakomite warunki dla graczy jak i dla kibiców, którzy mogli obserwować najważniejsze spotkania z sali kinowej. Miejmy nadzieję, że kolejne turnieje również będą tak dobrze zorganizowane.
Sądzisz, że Multikino było dobrym miejscem, czy jednak mogli wybrać coś innego?
Patrząc na liczbę ludzi oglądających wielkie finały to z pewnością było to dobre miejsce. Jeszcze w Polsce nie widziałem takiej liczby fanów, która bacznie śledzi najważniejsze rozgrywki w Polsce.
Przed Tobą światowe finały. Na scenie obiecałeś, iż nie zawiedziesz Polski. Myślisz, że zdołasz powtórzyć sukces Pio sprzed roku lub stanąć na jeszcze wyższym stopniu podium?
Tak jest, obiecałem, że będę walczyć. Zrobię wszystko, żeby jak najlepiej przygotować się do tej imprezy. Piotrek postawił wysoką poprzeczkę, ja jednak będę robić wszystko, żeby wypaść lepiej niż na WCG 2008, które miało miejsce w Kolonii, gdzie odpadłem rundę przed ćwierćfinałami. Mam nadzieję, że oprócz umiejętności będzie sprzyjało mi szczęście i uda mi się przywieźć do Polski jakiś medal.
W Los Angeles spotkasz się ze światową czołówką. Kogo obawiasz się najbardziej?
Na pewno będą to Niemcy, którzy co roku są najlepsi na świecie. Rok temu to właśnie dwóch Niemców grało ze sobą w finale. Tak więc Krone, deto, daimonde będą z pewnością bardzo mocni, do tego dochodzi Rumun - Alex, czy też gracze mniej znani z pozostałych państw.
Jak długo zamierzasz przygotowywać się do tego eventu?
Po powrocie z wakacji, zamierzam co najmniej 3 tygodnie grać po kilka spotkań dziennie, tak aby wyeliminować błędy, których podczas warszawskich finałów robiłem sporo. Zdaję sobie sprawę, że gdybym ich uniknął o wiele łatwiej by mi się grało. Miejmy nadzieję, że to wystarczy.
Jakieś specjalne treningi, czy raczej standardowo?
Standardowo, będę starał się rozgrywać kilka spotkań głównie z zagranicznymi zawodnikami. Jak wiemy, w Polsce są jeszcze finały cybersport, które z tego co wiem odbędą się we wrześniu. Turniej ten na pewno będzie dobrym treningiem, więc zrobię co w mojej mocy, żeby na niego awansować.

Zwycięzca WCG Polska wśród pozostałych finalistów.
Jak wyobrażasz sobie światowe finały?
Po długim locie do Stanów Zjednoczonych, godzinach spędzonych na lotniskach, po noclegu w lepszych warunkach niż mieliśmy w Kolonii z pewnością ujrzę się jakieś gigantyczne miejsce rozgrywek, które będzie się znajdować wśród wieżowców w Los Angeles. Kto wie, może jakaś słynna gwiazda światowego kina będzie je prowadzić?
Obecnie reprezentujesz barwy Voodoo Gaming. Jak Ci się współpracuje z obecnymi włodarzami?
Zgadza się. Współpraca jest bardzo dobra, na WCG się lepiej poznaliśmy i nie żałuję, że wraz z innymi zawodnikami dołączyliśmy do Voodoo Gaming, gdyż są w niej młodzi, ambitni ludzie, którzy wiedzą do czego dążą i robią wszystko, aby dojść do celu.
Czy organizacja zapewniła Ci dobre warunki w Warszawie?
Oczywiście, jakby tak nie było, nie miałbym sił i ochoty na walkę o zwycięstwo! :).
Premia za wygranie polskiego WCG była? ( : P )
Tak.
Wiele osób uważa, że w obecnej odsłonie FIFY liczy się szczęście, a nie umiejętności. Jesteś tego samego zdania?
Według mnie, szczęście decyduje o jednym meczu, a nie o kilkunastu, kilkudziesięciu. Gdyby szczęście tylko decydowało to zamiast 3 reprezentantów Polski, którzy dostali się na WCG Polska, mielibyśmy zupełnie przypadkowych zawodników. Tak samo byłoby jeśli chodzi o skład reprezentacji Polski. Są w niej w 70% osoby, które co roku prezentują wysoki poziom, więc ważniejsze są umiejętności.
Na zakończenie - w które miejsce podczas światowych finałów celujesz?
Jadę tam z nastawieniem, żeby dobrze się zaprezentować i walczyć o medal. Jak będzie, czas pokaże.
W takim razie życzę Ci, abyś zrealizował swój cel! Dzięki za rozmowę, możesz kogoś pozdrowić.
Dziękuję również Tobie jak i firmie Epson, która umożliwiła nam występ w polskich finałach WCG 2010.Pozdrawiam całe Voodoo Gaming, rodzinę, znajomych, dziewczynę ;* jak i wszystkich zawodników w Polsce. Trzymajcie kciuki za mój występ na światowych finałach!
Graty jeszcze raz