fot. 100 Thieves

QuickScope: Wyrzucili milion w błoto! [ZOBACZ JAK]

Wątpię, aby na świecie znalazła się osoba, która wytypowałaby Gambit Esports oraz Immortals jako uczestników wielkiego finału Majora. W ostatnim notowaniu przed rozpoczęciem krakowskiej imprezy brazylijska formacja znajdowała się na skraju czołowej dziesiątki, zaś Gambit okupowało 15. miejsce. W ostatnim meczu turnieju lepsi okazali się być gracze z regionu CIS i to oni unieśli w górę puchar. Mimo wszystko tak dobra postawa Immortals na PGL Major dawała powody ku temu, aby drużyna już niedługo na stałe dołączyła do grona potentatów sceny. Na jej nieszczęście kolejne miesiące obfitowały w niefortunne zdarzenia i finalny rozpad składu.

Ale zacznijmy od początku. 8 września 2017 wystartował DreamHack Open Montreal. Wśród uczestników tych rozgrywek oprócz Immortals znalazło się chociażby North czy Cloud9. Nie zabrakło również polskiego akcentu w postaci Teamu Kinguin. Immortals dość łatwo, bo bez żadnej porażki zapewniło sobie przepustkę do play-offów. I tam zaczęły się schody, ale bynajmniej nie pod względem czysto sportowym. W półfinale doszło do starcia pomiędzy IMT a Counter Logic Gaming, które padło łupem tych pierwszych w stosunku 2:0. Po spotkaniu doszło do niemałej burzy w mediach społecznościowych, a wszystko za sprawą wiadomości ówczesnego gracza CLG, Pujana „FNS-a” Mehty.

https://twitter.com/FNS/status/906969834793172993

Zanim Kanadyjczyk wytłumaczył, że wiadomość była żartem, kNg zdążył mu odpowiedzieć: „udowodnij to albo Cię zabiję”. Wskutek tej wypowiedzi Giuseppe został zawieszony przez organizację na okres miesiąca, o czym… nawet nie wiedział. Ale wróćmy do samego DreamHacka. W finale przeciwko North zwycięska passa latynosów dobiegła końca, choć na własne życzenie zmniejszyli oni swoje szanse na zwycięstwo. Duńczycy przystępowali do meczu z jednomapową zaliczką, gdyż ich rywale nie dotarli do hali na czas. W tym momencie wiadomość FNS-a nabierała zupełnie innego wrażenia. Łącząc te dwie informacje w całość otrzymujemy idealny materiał na teorię spiskową: Immortals poddało mapę, bo było na kacu! A jak wiadomo, gorące plotki szybko się rozchodzą.

fot. DreamHack/Adela Sznajder

Wracając do zawieszenia nałożonego na kNg-a, było ono jednym z powodów jego późniejszego exodusu z Immortals. O ile kNg opuścił szeregi IMT na stałe, tak Lucas „LUCAS1” Teles i Henrique „HEN1” Teles zostali przesunięci na ławkę rezerwowych. Obok byłego gracza Red Reserve to właśnie bracia Teles mieli być spóźnieni na potyczkę z North. I wbrew pomówieniom powodem spóźnienia było zmęczenie, przez które zwyczajnie zaspali. Wymienieni zawodnicy zamierzali kontynuować swoje kariery pod jedną banderą. Tercet miał w swoich rękach niebagatelny atut w postaci miejsca na kolejnym Majorze. Potencjalny  pracodawca mógł zatem od razu czerpać korzyści z zakontraktowania składu opartego o tych graczy. Która organizacja nie chciałaby mieć swoich przedstawicieli na turnieju takiej rangi i promować przy tym swojej nazwy. Teoretycznie w interesie obu zainteresowanych stron powinno być jak najszybsze znalezienie wyjścia z całej sytuacji.

Teoretycznie, bo karty w tym przypadku rozdawało Immortals. Organizacja zdawała sobie sprawę, że jej gracze będą łakomymi kąskami na rynku transferowym, wobec czego zamierzała wycisnąć z całej transakcji jak najwięcej dla siebie. kNg był już wówczas wolnym agentem, lecz bracia Teles i Lincoln „fnx” Lau wciąż byli związani z Immortals. Właściciel organizacji Noah Whinston za usługi swoich podopiecznych zażądał okrągłego miliona dolarów. W realiach esportu jest to pokaźna kwota, dwukrotnie przebijająca wartość przenosin Nikoli „NiKo” Kovača do FaZe Clanu. Piątym ogniwem nowo sformowanego składu miał być weteran Counter-Strike’a 1.6 Bruno „bit” Lima, który już w październiku potwierdził tę informację. Do czasu znalezienia pracodawcy piątka występowała pod nazwą Villa Mix. 12 grudnia wszelkie krążące spekulacje znalazły swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

fot. DreamHack/Adela Sznajder

Tego dnia 100 Thieves ogłosiło pozyskanie swojej pierwszej dywizji CS:GO. W oświadczeniu wideo założyciel 100T i były profesjonalny zawodnik Call of Duty, Matthew „Nadeshot” Haag stwierdził, że jedno negatywne wydarzenie nie powinno decydować o przyszłości gracza. Właśnie dlatego jego organizacja wyciągnęła pomocną dłoń do strzelców z Kraju Kawy. Wokół ekipy powstał zrozumiały hype, a obserwatorzy sceny stawiali przed nią wysokie oczekiwania. Oczekiwania, których formacji nigdy nie było dane spełnić, bo tak właściwie to nie miała ku temu żadnej sposobności na większym turnieju. Ba, 100 Thieves w swojej krótkiej historii nie rozegrało ANI JEDNEGO oficjalnego pojedynku, nawet online.

Kuriozum? Mało powiedziane. 13 stycznia z obozu Złodziei napłynęła fatalna wiadomość o tym, że drużyna sygnowana tą nazwą nie pojawi się na ELEAGUE Major. Absencja wynikała z problemów wizowych. Nieco ponad tydzień później po raz kolejny dał o sobie znać impulsywny charakter kNg-a. Wszedł on w niezdrową dyskusję z dziennikarzem Duncanem „Thorinem” Shieldsem, w której posługiwał się wulgarnym językiem. Takie zachowanie przeczyło wszystkim wartościom wyznawanym przez organizację, dlatego ta zdecydowała się zakończyć współpracę z finalistą Majora w Krakowie. Głównym kandydatem do wejścia w buty Giuseppego był João „felps” Vasconcellos. 21-latek pod koniec października przestał pełnić rolę aktywnego gracza SK Gaming, lecz ze względu na przepisy wspierał swoich byłych kolegów na amerykańskim Majorze. Zanim felps zdążył dołączyć do bita i kompanów, 100 Thieves już nie było.


fot. ESL/Helena Kristiansson

Mam na myśli oczywiście sekcję CS:GO tej organizacji. Czy decyzja Złodziei o rozwiązaniu umów była podyktowana wyłącznie występkiem kNg? Wątpię. Włodarze organizacji z Nadeshotem na czele starali się dołożyć wszelkich starań, aby planowany miesiącami projekt przyniósł jak najlepsze efekty. Co otrzymali w zamian? Same ciosy w plecy i odbierające motywację do pracy. Zainwestowany milion dolarów szybko stał się przedmiotem żartów oraz memów. Rzeczywiście sprawy przybrały niefortunny obrót, aczkolwiek osobiście nie doszukiwałbym się większych niedociągnięć po stronie organizacji. Fakt, nikt nie zmusił 100T do takiego ruchu, zaś drużyna musiała mieć świadomość incydentu w ramach DreamHack Open Montreal. Cytując wielkiego wodza Napoléona Bonaparte: „tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi”.

Wyłożenie na stół dużych pieniędzy nie jest gwarancją sukcesu. W tym pojedynczym przypadku o niepowodzeniu projektu zaważyły chociażby elementy, na które nie można było wpłynąć, takie jak wizy. Z perspektywy kibica Counter-Strike’a pozostaje wyrazić żal z powodu nieobecności takiej marki jak 100 Thieves na profesjonalnej scenie CS-a. Trudno mi sobie wyobrazić okoliczności powrotu 100T do „kantera” po kompletnie nieudanych pierwszych doświadczeniach. A co słychać u poszczególnych byłych reprezentantów latynoskiej piątki? Opisywanie kolejnych przetasowań w Não Tem Como to temat na oddzielny felieton, zatem skupię się wyłącznie na aktualnej przynależności klubowej. Bracia Teles dołączyli do 23. drużyny świata Luminosity Gaming, kNg stanowi motor napędowy INTZ eSports i znalazł się na celowniku MIBR-u, bit powrócił do Teamu One, a fnx pozostaje bez stałego domu. A miało być tak pięknie…


Wszystkie felietony z cyklu „QuickScope” można znaleźć pod tym adresem. Kolejny tekst już w następną środę w godzinach wieczornych.

Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomasho
Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

ScreaM i spółka znaleźli sponsora na czas PLG Grand Slam

Dwa dni temu informowaliśmy, że pozostający ostatnio na bezrobociu Adil „ScreaM” Benrlitom dość niespodziewanie wystąpi podczas PLG Grand Slam 2018. B...