fot. ESL/Adela Sznajder

QuickScope: Finał Majora, a co dalej?

Dotarcie do finału Majora to z pewnością duże osiągnięcie dla każdej drużyny. Okazuje się jednak, że ogromny sukces na najważniejszej imprezie w półroczu może w kolejnych miesiącach przynieść danemu zespołowi więcej złego, aniżeli dobrego. Cofając się w czasie, tak stało się chociażby w przypadku Cloud9 oraz Gambit Esports. Czy podobne nieszczęścia mogą dotknąć ENCE?

Zacznijmy od tego, co w dużej mierze stało za okresem niepowodzeń w wykonaniu Cloud9 oraz Gambit. W przypadku obu wymienionych formacji przyczyną ich gorszej dyspozycji było wyrwanie zębów trzonowych ze składu. Nieco gorsze występy C9 w kilku pomajorowych rozgrywkach poskutkowały odejściem ze składu Jake’a „Stewiego2k” Yipa, zaś tuż po wygranym Majorze w Krakowie na opuszczenie Gambit zdecydował się prowadzący Daniil „Zeus” Teslenko. W przypadku północnoamerykańskiej piątki utrata Stewiego2k oraz późniejszy transfer Tarika „tarika” Celika pociągnęły za sobą trwające do dzisiaj problemy kadrowe, a Gambit bez swojego dowodzącego już nigdy nie zbliżyło się do światowej czołówki.

W moim przekonaniu ENCE może mieć problemy ze stałym utrzymywaniem tak wysokiej dyspozycji, jaką zaprezentowało w Katowicach, ale nie powinno zaliczyć drastycznego zjazdu. Drużyna rodem z Finlandii pokazywała się już z dobrej strony w 2018 roku, triumfując podczas StarSeries i-League Season 6 czy DreamHack Open Winter 2018. Owszem, były to zawody obsadzone nieco słabszymi zespołami, brakowało na nich drużyn z czołowej piątki notowania HLTV. Major w Katowicach był pierwszym turniejem tej rangi w karierach czterech zawodników, a mimo to pokazali oni niezwykłą dojrzałość oraz umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Pokazali, że stanowią jedność.

A ze wspomnianą trudną sytuacją musieli się zmierzyć po dwóch pierwszych spotkaniach Fazy Nowych Legend, które nie poszły po ich myśli. W następnych trzech pojedynkach, odpowiednio z BIG, G2 Esports oraz AVANGAR, Finowie pokazali pazur. Pamiętajmy, że dyskutujemy na temat formacji, która w większości została stworzona z lokalnych strzelców bez większego doświadczenia na arenie międzynarodowej. Pomimo braków na tej płaszczyźnie, byli oni w stanie podnieść się z kolan i wywalczyć przepustkę do najlepszej ósemki. Świadczy to przede wszystkim o dobrej atmosferze wewnątrz drużyny oraz odpowiedniej mentalności poszczególnych graczy. Nie załamali się oni dwoma porażkami, cały czas wierzyli w pomyślny obrót spraw. Myślę, że duża w tym zasługa Aleksiego „allu” Jalliego, gdyż 26-letni snajper dzięki swojemu doświadczeniu umiał odpowiednio zmotywować kolegów.

fot. ESL/Adela Sznajder

Inną kluczową postacią w układance fińskiej ekipy jest Aleksi „Aleksib” Virolainen. 21-latek w przeszłości miał już okazję grać pod banderą ENCE, jednak jego ówczesna przygoda z organizacją potrwała niecałe 4 miesiące. Potem Aleksib występował chociażby w barwach HAVU Gaming. Virolainen odpowiednio poukładał grę swojej piątki, wykorzystuje potencjał każdego ze swoich kompanów w stu procentach. A co jest niezwykle ważne, nie odstaje od nich strzelecko. Ba, pierwszą fazę katowickiego Majora zakończył z najlepszym stosunkiem Z/Ś, wynoszącym 1,12. Generalnie trudno wśród zawodników ENCE wyróżnić jednego gracza i namaścić go na lidera, głównego carry. Rzadko spotyka się sytuację, w której mamy do czynienia z tak wyrównaną kadrą, w której każdy gracz jest zdolny do robienia różnicy na serwerze.

Nie możemy wykluczyć, że w najbliższej przyszłości któryś z graczy ENCE, na przykład Jere „sergej” Salo, otrzyma propozycję od wymarzonego zespołu i postanowi z niej skorzystać. Wtedy aktualny skład może ulec rozpadowi, bowiem znalezienie wartościowego zastępcy 17-latka może okazać się niewykonalnym zadaniem. Będąc szczerym, nie sądzę, aby którykolwiek z reprezentantów fińskiej organizacji myślał o poszukaniu nowych wyzwań w najbliższym czasie, szczególnie po osiągnięciu finału Majora. Może tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale ENCE dopiero się rozkręca. Drugie miejsce na Majorze to jedno, a ugruntowanie swojej pozycji na scenie to drugie. Teraz piątka z północnej Europy musi udowodnić, że udany występ w Katowicach nie był dziełem przypadku czy też jednorazowym wyskokiem. A w takich kategoriach możemy rozpatrywać triumf Gambit na PGL Major w Krakowie.

Niezależnie od dziedziny życia, sukces zawsze generuje i będzie generował coraz większe oczekiwania ze strony otoczenia. Sprawdza się powiedzenie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przed formacją jeszcze wiele do zdobycia, a z celów krótkoterminowych jest to chociażby awans do najważniejszych rozgrywek ligowych, ESL Pro League. Czy drugie miejsce na Intel Extreme Masters Katowice 2019 to szczyt możliwości ENCE? Nie chciałbym być złym prorokiem, ale wobec niezmiennej dominacji Astralis oraz obecności MIBR-u, Teamu Liquid czy Natus Vincere o powtórzenie historycznego wyniku może być trudno. Nie zmienia to jednak faktu, że podopieczni Slaavy „Twisty” Räsänenena mają wszystko, by podejmować rękawicę ze strony najlepszych drużyn i sprawiać kolejne niespodzianki.


Wszystkie felietony z cyklu „QuickScope” można znaleźć pod tym adresem. Kolejny tekst już w następną środę w godzinach wieczornych.

Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomasho
Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rogue i devils.one z bezpośrednim awansem do drugiej rundy play-offów Ultraligi

Wczorajszego wieczoru rozpoczęła się ostatnia kolejka najbardziej prestiżowych rozgrywek League of Legends w Polsce, czyli Ultraligi. Dzięki wynikom o...