fot. ESL/Bart Oerbekke

Virtus.pro i Izako Boars dzielą się punktami w pierwszym meczu ESL MP w CS:GO

Za nami inauguracja wiosennej edycji ESL Mistrzostw Polski. Pierwszy mecz rozpoczętego dziś sezonu przyniósł nam sporo emocji, ale ostatecznie zakończył się podziałem punktów. Na Vertigo wygrało Virtus.pro, na Inferno zaś Izako Boars i takie rozstrzygnięcie nie cieszy zapewne żadnej ze stron.

Izako Boars 13 : 16 Virtus.pro

(ESL Mistrzostwa Polski – 1. tydzień)
13 8 Vertigo 7 16
5 9

Spotkanie na Vertigo w iście piorunującym stylu rozpoczął Michał „snatchie” Rudzki, który w pojedynkę wyeliminował aż czterech rywali, zapewniając tym samym swojej drużynie pierwszą pistoletówkę. Dla Virtus.pro była to więc idealna okazja, by szybko zyskać sporą przewagę, tym bardziej, że Izako Boars grało w defensywie i potrzebowało nieco więcej czasu, by zebrać odpowiednie fundusze. Niemniej podopieczni Bartosza „Hypera” Wolnego odpowiedzieli już w trzeciej rundzie i sami wyszli na prowadzenie, które w pewnym momencie wynosiło już trzy punkty. Nie udało im się jednak utrzymać go do przerwy, bo tuż przed zmianą stron VP zbliżyło się do rodaków na odległość zaledwie jednego oczka.

Co więcej, po chwili to Virtus.pro po raz drugi okazało się lepsze w strzelaniu z pistoletów, w czym zresztą spora zasługa Arka „Vegiego” Nawojskiego. Po tej sytuacji VP ponownie wysunęło się na czoło i pozostało na nim bardzo długo, chociaż bez wątpienia gracze IB nie mieli zamiaru biernie przyglądać się, jak wygrana ucieka im z rąk. Udało im się nawet wygrać jedną z rund eco, co w teorii powinno pomóc w ponownym wyrównaniu stanu spotkania. I być może tak by było, gdyby nie kilka indywidualnych błędów, których efektem była m.in. porażka w sytuacji 3v3, która uniemożliwiła popularnym Dzikom doprowadzenie do remisu. Zamiast tego punkt meczowy zyskało VP i bardzo szybko przekuło go w zwycięstwo wynikiem 16:13.

Virtus.pro 12 : 16 Izako Boars

(ESL Mistrzostwa Polski – 1. tydzień)
12 5 Inferno 10 16
7 6

Na Inferno mogliśmy przeżywać swoiste déjà vu, bo ponownie to Virtusi zdobyli pistoletówkę, chociaż tym razem dzięki Januszowi „Snaxowi” Pogorzelskiemu. Doświadczony zawodnik, który dziś został zwolniony z obowiązku IGL-owania przez Michała „OKOLICIOUZA” Głowatego zaczął więc naprawdę nieźle i w kolejnych minutach utrzymał ten poziom. W sukurs nie przyszli mu jednak jego koledzy, przez co VP nie tylko nie pozostało na zwycięskiej ścieżce, ale na dodatek bardzo szybko pozwoliło zepchnąć się na margines. Szczególnie widoczny był w tej sytuacji brał snatchiego, który, jak mogło się wydawać, na drugą mapę w ogóle nie dotarł. Z kolei jego vis-à-vis, Sebastian „NEEX” Trela, fragował aż miło, nic więc dziwnego, że Izako Boars schodziło na przerwę ze spokojnym prowadzeniem 10:5.

To znaczy, spokojnym teoretycznie, bo druga połowa to znowu imponujący start Virtus.pro, które tego wieczora po raz czwarty pokonało rywali w walce na pistolety. Fakt ten pozwolił zresztą zawodnikom kubena na błyskawiczne dogonienie IB – już w 20. rundzie przewaga popularnych Dzików była tylko wspomnieniem, bo tablica wyników wskazywała 10:10. I tak ten stan zawieszenia trwał przez jakiś czas, ale w końcowym okresie pojedynku podopieczni organizacji Piotra „izaka” Skowyrskiego zebrali się na jeszcze jeden zryw i ten okazał się skuteczny. Chociaż kto wie jakby to było, gdyby nie fantastyczna postawa NEEXA. Snajper Izako Boars jako pierwszy na serwerze przebił barierę 25 fragów i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w stosunku 16:12.

Już za chwilę kolejne dziś mecze – w obu zmierzą się ze sobą devils.one oraz Wisła Płock. Te oraz pozostałe spotkania wraz z polskim komentarzem oglądać będzie można w ESL.TV Polska. Po więcej informacji na temat rozgrywek zapraszamy do naszej relacji:

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Astralis nie ma, można więc coś wygrać – nad ranem rusza IEM Sydney 2019

Dwie ostatnie imprezy z serii Intel Extreme Masters padały łupem Astralis, w Sydney jednak tak się nie stanie. Dlaczego? Otóż Duńczycy w ogóle do Aust...