Ultraliga, Sezon 2
fot. Ultraliga/Radosław Makuch

Kto zaskoczy, a kto rozczaruje w czwartym sezonie Ultraligi? Power ranking polskiej sceny

Po burzliwym okresie offsezonu w końcu zbliżamy się do rozpoczęcia czwartego sezonu Ultraligi. Wszystkie drużyny zdołały w końcu zebrać swoje składy i powoli przygotowują się do pierwszych kolejek Mistrzostw Polski. Kto zatem sięgnie po koronę, a kto będzie musiał obejść się smakiem?

Na początku tego tekstu uprzedzę, że nie będę próbował przewidzieć każdego miejsca od pierwszego do ósmego – uważam, że w trakcie trwania ligi jest zbyt wiele zmiennych elementów, które mogą ostatecznie wpłynąć na wyniki. O wiele bardziej sprawiedliwym rozwiązaniem jest moim zdaniem podzielenie całej ósemki na mniejsze grupy o podobnym poziomie sportowym, a wnioski dotyczące końcowych lokat pozostawię Wam, czytelnikom. Zacznijmy zatem od dołu tabeli:

Wejść do play-offów, uniknąć baraży

H34T Esports, Gentlemen’s Gaming, piratesports, PRIDE

fot. Ultraliga

Walka w ogonie ligi z pewnością będzie niezwykle zacięta. W najniższym tierze umieściłem zespoły składające się głównie z, nie bójmy się tego określenia, ligowych średniaków i debiutantów. Na papierze teoretycznie najstabilniej prezentuje się Gentlemen’s Gaming, które w swoich szeregach ma tylko jednego świeżaka, Witolda ”Diagu” Nypiela. Pozostała czwórka miała już okazję występować w Ultralidze, ale furory jak na razie nie zrobiła. Oczywiście, docenić należy czwarte miejsce, które Maciej „Blue45ty” Zaremba i Damian „Dambaj” Bajor zdobyli z Piratami w drugim sezonie Ultraligi, ale poza tym jednorazowym ekscesem gracze ci raczej okupują dolne rejony tabeli. Pod dużym znakiem zapytania stoi też forma Kamila „LeQu” Rosika, który po nieudanej przygodzie w PRIDE pokazywał się raz lepiej raz gorzej, przeplatając dobre występy w kwalifikacjach do czwartego sezonu UL ze średnimi podczas tryoutów do projektu Fryderyka „Veggiego” Kozioła. Niemniej mam dużą nadzieję, że w końcu będziemy mieli okazję doświadczyć osławionej „formy mutant”, bo LeQu jest jednym z najbardziej charakterystycznych toplanerów na polskiej scenie i szkoda byłoby go znów stracić.

O ile jednak w przypadku Gentlemenów możemy mówić o tym, że doświadczenie i świeżość są dość równo zbalansowane, to w składach piratesports i PRIDE ta równowaga została totalnie zaburzona przez liczbę debiutantów – na dziesięciu graczy jest ich aż ośmiu.

Piraci są mieszanką wybuchową – trzon zespołu stanowią Kuba „iGepard” Kowasz, Michał „Miś” Kopacz i Adrian „Adrian” Jackowski, którzy na scenie półprofesjonalnej ostatnio występowali w barwach ESCA Gaming. Wspierać ich będą solo lanerzy znani z Illuminar Gaming Academy – Dawid „sheru” Wojewoda oraz Kuba „Kralzer” Tylman. Choć pewnie wielu z was z miejsca postawiło na Piratach krzyżyk, widząc te mało znane nickname’y, to ja nie byłbym taki pewny ich niepowodzenia. Miś, iGepard oraz Adrian grają już ze sobą od kilku dobrych miesięcy i wielokrotnie byli w stanie postraszyć teoretycznie mocniejszych od siebie zawodników. Sheru i Kralzer również rozumieją się bez słów i mogą pochwalić się ponad półroczną wspólną przeszłością. Jestem przekonany, że jeśli ci gracze będą na fali, to wejście do play-offów nie powinno być dla nich niemożliwe. Dużo zależeć będzie też od trenera, Patryka „Tuksiarza” Ewertowskiego, który będzie musiał nie tylko stworzyć z chłopaków zgraną i stabilną grupę, ale też nauczyć ich pokornego przyjmowania porażek, bo te z pewnością nie raz się pojawią.

Przejdźmy zatem do najbardziej egoztycznego składu z dolnej połowy tabeli, czyli PRIDE. Tym razem Orły postawiły na zagraniczny zaciąg i pod swoje skrzydła zgarnęły dwóch Czechów – Jakuba „Garpa” Novotnego i Libora „Prokera” Krála. Nie będę ukrywać, o tych zawodnikach trudno jest cokolwiek powiedzieć. Nie mieliśmy okazji nigdy oglądać ich na polskiej scenie, nie odnosili sukcesów w rozgrywkach międzynarodowych… pozostaje więc mieć nadzieję, że tym razem będzie to coś więcej niż ściągnięci w połowie trzeciego sezonu Ashley „Rifty” Mayes i Oliver „Raxhy” Hovstadius. Jeżeli gdzieś mielibyśmy upatrywać silnych stron PRIDE, to z pewnością będzie to dolna aleja. Tam występować będzie Konrad „itzRenifer” Potępa oraz Kamil „Meager” Pękacki (wcześniej znany jako KMŚ czy Syrpy), sprawdzony duet, który nigdy specjalnie nie zdominował Ultraligi, ale też nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu.

Ostatnią ekipą z najniższego tieru jest H34T, projekt braci Malczyńskich, którzy już teraz podbili serca wielu polskich kibiców (w tym moje) świetnym zachowaniem w social media. Ich roster jest naprawdę dobrze zbalansowany – łączy spokój Piotra „Glebo” Dąbrowskiego z agresją Marcina „bucu” Świecha i Krystiana „Chrissa” Dobrzańskiego, a wszystko dopełnia młodziutki strzelec Patryk „Biosun” Kołkiewicz i zrównoważony, dyrygujący grą Kamil „xCharm” Linchard. Największą zaletą, jak i największą wadą, zespołu będzie moim zdaniem duet mid-jungle. Równie prawdopodobny jest scenariusz, w którym Chriss i bucu roamują po mapie znajdując mnóstwo spektakularnych eliminacji, jak i ten, w którym podejmują się ryzykownego dive’a, w którym obaj giną, oddając przeciwnikom całą przewagę. H34T możecie więc albo kochać, albo nienawidzić, bo ta drużyna nigdy nie będzie nijaka i zawsze będzie wymykać się schematom. Czy to wystarczy, żeby wejść do play-offów? Czas pokaże.

Za mocni dla dołu, za słabi dla góry

ex devils.one, Illuminar Gaming

fot. devils.one/Wiki Wójcik

Zajmując się iHG oraz ex-devils.one opuszczamy w końcu dolną połowę tabeli i wędrujemy nieco wyżej. Zarówno Illuminar, jak i byłe Diabły będą chciały walczyć o awans na EU Masters, ale wydaje mi się, że tym razem nie uda im się tego osiągnąć. Oba składy są zbyt silne, by przegrywać przeciwko H34T czy PRIDE, ale też zbyt słabe by bić się jak równy z równym z AGO ROGUE i K1ck.

Większe szanse na zajęcie trzeciej lokaty wielu ekspertów i kibiców daje drużynie prowadzonej przez Adriana „Zeturala” Dziadkowca i trudno się z nimi nie zgodzić. O ile przed startem trzeciego sezonu Ultraligi można było mieć pewne wątpliwości dotyczące triumfatorów sezonu drugiego, to bardzo szybko zostały one rozwiane. To chyba dobry moment, by w końcu odejść od paradygmatu młodej drużyny i zacząć mówić o byłym devils.one jak o faworycie, którego porażki nie możemy zrzucić na karb niedoświadczenia.

Cały zespół wydaje się być świetnie przygotowany do sezonu, a na papierze trudno wskazać jakąś wyraźną wadę. W składzie wszyscy zbliżeni są do siebie poziomem sportowym i nikogo nie można traktować jako hamulcowego. Jeżeli zamieszanie spowodowane przez brak organizacji nie wpłynie destrukcyjnie na drużynę, to myślę, że możemy się po nich spodziewać naprawdę dobrego, precyzyjnego, cieszącego oko LoL-a.

Tego samego nie możemy niestety powiedzieć o Illuminar. To drużyna, która może być czarnym koniem ligi, ale może też okazać się, że po prostu się nie klei. Na papierze wszystko wydaje się być na swoim miejscu – potężni solo lanerzy, obiecujący Dawid „MeLoNiK” Ślęczka oraz mocno hype’owany Marcin „Warszi” Surała, świeży, ale świetnie zgrany duet Adriana „Odiego11” Kruka i Kacpra „Czypsego” Zaparuchy oraz Wojciech „Tabasko” Kruza, doświadczony jungler, który ma spajać drużynę.

Problemem może być jednak to, że w tym rosterze wszystko musi zadziałać odpowiednio. Warszi po raz pierwszy ma okazję zagrać w zespole dużego kalibru, podobnie jak Odi i Czypsy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę na polskiej scenie, Tabasko musi porozstawiać po kątach coraz mocniej rozpychające się nowe pokolenie dżunglerów… Czy to nie za dużo warunków do wypełnienia?

Bez wglądu w wewnętrzną komunikację i wyniki scrimów trudno ocenić potencjał iHG. Mam wrażenie, że może to być ekipa mocno polegająca na złapaniu wspólnego drygu, który pozwoli każdemu dorosnąć do oczekiwań stawianych przez społeczność. To jednak może nie być łatwe, wszak fanbase Illuminar jest ogromny i przyzwyczajony do sukcesów. Co będzie, jeśli one nie nastąpią? Tutaj ważną rolę może mieć do odegrania Jakub „Bezum” Iwanicki, który będzie sprawował pieczę nad składem jako trener. Osobiście pokładam duże nadzieję w powodzenie projektu iHG. Organizacja dała szansę młodym i chyba zaczyna myśleć długofalowo, co jest krokiem w dobrą stronę. Jej sukces może wytyczyć ścieżki dla innych rodzimych podmiotów, które często skupiają się jedynie na doraźnym sukcesie.

Top of the top

K1ck eSports Club, AGO ROGUE

fot. K1ck eSports Club/Aleksandra Dorociak

Tym samym w końcu dotarliśmy na sam szczyt. K1ck i AGO to nasza międzynarodowa wizytówka, a po niezwykle udanym EU Masters obydwie formacje ostrzą sobie zęby na tytuł mistrza Polski. Na wiosnę lepsze było AGO, ale K1ck nie przespało okresu przygotowawczego i na pewno będzie chciało się odgryźć. Dodatkowej pikanterii tej rywalizacji dodaje fakt, że K1ck wzmocniło się wyciągając Patryka „Mystiquesa” Piórkowskiego bezpośrednio z gniazda AGO, który teraz będzie musiał pokazać swoim byłym kolegom, jak dużo stracili.

Jednak na miejsce Mystiquesa przychodzi Adrian „Trymbi” Trybus, jeden z najbardziej obiecujących polskich wspierających, który ostatnio próbował swoich sił za granicą w akademiach G2 i SK. Poza zmianą supporta Łotrzyki zachowały całą resztę składu, co z pewnością przełoży się na dobrą komunikację w trakcie nadchodzących rozgrywek. Jeżeli gdzieś mielibyśmy się doszukiwać potencjalnych problemów Mistrzów Polski, to chyba powinniśmy zajrzeć do dżungli. Nikolay „Zanzarah” Akatov jest zawodnikiem naprawdę dobrym, ale najlepiej prezentuje się, gdy ogrywane przez niego specyficzne postacie dobrze czują się w mecie, na co niestety się nie zapowiada. Obecny stan gry o wiele bardziej sprzyja dżunglerom szukającym walki od samego początku – Zanzarah skupia się bardziej na inteligentnym pathingu i grze pod drużynę, co nie wystarczało podczas niektórych meczów w ramach EU Masters.

Ostatnią z omawianych drużyn jest K1ck, chyba najbardziej kochana obecnie przez fanów organizacja w Ultralidze. Ostatnie miesiące były dla K1ck niekończącym się pasmem sukcesów – finał EU Masters, pukimania, występy w mediach głównego nurtu – można by długo wymieniać. Organizacja nie tylko utrzymała swoich najważniejszych zawodników ale i wzmocniła bot lane, przez co wielu ekspertów zaczęło traktować podopiecznych Pawła „delorda” Szabli jako murowanych faworytów do mistrzostwa. Patrząc na sam skład nie sposób doszukać się jakiejkolwiek wady, więc jedynym ograniczeniem tej drużyny będzie ona sama. Jeśli K1ck nie pozwoli przeciwnikom się zranić, nikt nie powinien być w stanie zadać im żadnego ciosu.

Rozgrywki Alior Bank Ultraligi rozpoczną się już 9 czerwca i wtedy przekonamy się, jak faktycznie prezentują się omówione przez mnie składy. Transmisje z rozgrywek będziecie mogli oglądać w telewizji Polsat Games oraz na ich kanałach na YouTube oraz twitch.tv.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Krajobraz po trzęsieniu ziemi

Jeszcze do niedawna wszyscy marzyli, że w końcu Astralis zostanie strącone z tronu. I faktycznie strącone zostało, ale nie przez Fnatic, Natus Vincere...

>