STS
fot. Riot Games

VALORANT kontra oszuści. Riot zdradza kulisy walki z cheaterami

VALORANT wciąż jest w trakcie drugiego rozdziału, jednak ten powoli dobiega końca. Przed nami kolejny etap, który rozpocznie się już za miesiąc. Riot Games uznało, że to odpowiedni moment na podsumowanie prac i przedstawienie swoich planów odnośnie do swojego systemu walki z oszustami. W specjalnym artykule autorstwa Matta „K3o” Paolettiego dowiadujemy się, jak deweloperzy utrzymują […]

VALORANT wciąż jest w trakcie drugiego rozdziału, jednak ten powoli dobiega końca. Przed nami kolejny etap, który rozpocznie się już za miesiąc. Riot Games uznało, że to odpowiedni moment na podsumowanie prac i przedstawienie swoich planów odnośnie do swojego systemu walki z oszustami. W specjalnym artykule autorstwa Matta „K3o” Paolettiego dowiadujemy się, jak deweloperzy utrzymują porządek w kompetytywnych rozgrywkach.

Pierwsze kroki

W tekście czytamy m.in. o tym, że First Strike był niezwykle ważnym kamieniem milowym dla FPS-a Riotu. Twórcy włożyli ogromny wysiłek w to, by nowa gra mogła zaistnieć na profesjonalnej scenie praktycznie od początku swojego istnienia. Istotne więc było też zapewnienie, że wszyscy będą grali fair, a w przypadku wystąpienia oszustwa, będzie ono szybko zlokalizowane. – Udało nam się przeprowadzić dogłębną analizę każdego konta biorącego udział w każdym regionie, zarówno przed, jak i po First Strike’u. Logistyka wielkiego otwartego turnieju kwalifikacyjnego wymagała od nas większych zasobów niż oczekiwano – zdradza K3o. Ostatecznie VALORANT zdał ten pierwszy egzamin, dzięki sporej pomocy działu esportowego Riotu.

Ale esport to tylko jedna strona medalu. O wiele więcej oszustów znajdziemy przecież w naszych grach i trudniej jest ich wykryć. Ta płaszczyzna nie ma tej zalety bycia pod ścisłą kontrolą deweloperów. Ci postarali się jednak, aby cheatowanie było zarówno trudne, jak i kosztowne. – Oszuści w najwyższych rangach również narażają prestiż, jaki wiąże się z osiąganiem coraz lepszych wyników. Zauważyliśmy, że niektórzy gracze również chcieli skorzystać na istnieniu oszustów poprzez świadome granie z takimi delikwentami. Winny zostanie zbanowany po kilku grach, a ci drudzy będą zbierać nagrody – czytamy w tekście. To poważny problem, który stał się jednym z głównych tematów opublikowanego artykułu. Jak temu zaradzić?

VALORANT a walka z oszustami

To proste. Karą za dołączanie do nich. Riot będzie dawał 90-dniowe bany za „wskakiwanie do autobusu z cheaterem”. W artykule zaznaczono też, że wciąż istotnym problemem jest boosting. Nasz ranking powinien odzwierciedlać nasze umiejętności, co powinno być w miarę jasne. Wszelkie działania dzielenia kont i płatnego wbijania szczebli jest karane. Riot przywiąże więc szczególną uwagę do rozstawienia graczy, którzy są podejrzani o takie czynności.

Twórcy stworzyli limit na najwyższą rangę, jaką możemy osiągnąć w ramach placementów. Zmniejszono też szybkość, z jaką gracze mogą dotrzeć do poziomu Świetlistych. Zwiększa to prestiż i wartość dotarcia do najwyższych szczebli i, jak przekonuje K30, sprawia, że wspinaczka jest bardziej uczciwa. Deweloper podkreśla, że system jest daleki od ideału, a prace nad poprawą stanu wciąż trwają – Niestety, oszuści zawsze będą istnieć, ale nigdy się nie rozwiną – kończy wywód Paoletti.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Zespół klaudii wśród uczestników play-offów VCT Game Changers

Grupowe zmagania w regionie EMEA w ramach VCT Game Changers dobiegły końca. Niemniej w play-offach nie zobaczymy żadnego w pełni polskiego składu, wob...