Pogrom, nadzieja i brutalny prysznic, czyli pierwsze trzy mapy
Początek serii Best of 5 przypominał zderzenie malucha z rozpędzonym tirem. Cloud9 weszło w pierwszą grę bez jakichkolwiek kompleksów, serwując kibicom Karmine Corp lodowaty prysznic i kończąc mapę bilansem zabójstw 20 do 1. Aććć! To musiało boleć.
Kiedy w drugiej grze europejska drużyna rzutem na taśmę wyrównała stan rywalizacji, w sercach fanów z LEC znów rozbłysła nadzieja. Niestety, mapa numer trzy znów była bolesną lekcją esportu w wykonaniu C9 (22–5). Robert „Blaber” Huang śmigał po dżungli jak po własnym podwórku, a fani z Ameryki Północnej szykowali już memy o powrocie Europy na tarcie.
Caliste włącza tryb Boga: Nieprawdopodobny powrót Karmine Corp
Gdy sytuacja wydawała się wręcz beznadziejna, a stan 1:2 stawiał KC pod ścianą, na scenę wszedł on – całe na biało! Caliste „Caliste” Henry-Hennebert, zaledwie nastoletnie cudowne dziecko francuskiej sceny, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
- Gra 4: Karmine Corp zagrało va banque wokół dolnej alei. Caliste zmiótł rywali z planszy, doprowadzając do decydującego remisu 2:2.
- Gra 5: Czysta poezja! Batalia o Elder Dragona i Barona przyprawiła widzów o stany przedzawałowe, ale to europejski skład zachował zimną krew, zamykając mecz wynikiem 17–8.
Gdyby kibice na trybunach krzyczeli głośniej, dach stadionu pewnie odleciałby w kosmos!
Co ten wynik oznacza dla układu sił na Worlds 2026?
Zwycięstwo zapewnia Karmine Corp awans w górnej drabince Play-In i spory zastrzyk pewności siebie. Drużyna pokazała stalowe nerwy i potężny charakter. Z kolei Cloud9 ląduje w dolnej drabince – teraz grają na krawędzi, gdzie każdy błąd oznacza pakowanie walizek i powrót do domu.
A Ty jak oceniasz ten mecz? Czy wygrana KC to początek ich marszu po puchar, czy po prostu Ameryka miała gorszy dzień? Daj znać w komentarzu!
Więcej o League of Legends przeczytacie tutaj.