STS
NA LCS 2018
fot. Riot Games

Czego dowiedzieliśmy się podczas fazy zasadniczej wiosennej rundy NA LCS?

Trzy miesiące ekscytującej fazy zasadniczej NA LCS 2018 Spring minęły jak z bicza strzelił. Łącznie doczekaliśmy się aż 185 spotkań w trybie Bo1, a przed nami wciąż prawdziwa wisienka na torcie, czyli play-offy. Zanim jednak do reszty zatracimy się w emocjonowaniu się pojedynkami w ramach fazy pucharowej, przyjrzyjmy się nieco temu, co możemy wywnioskować po […]

Trzy miesiące ekscytującej fazy zasadniczej NA LCS 2018 Spring minęły jak z bicza strzelił. Łącznie doczekaliśmy się aż 185 spotkań w trybie Bo1, a przed nami wciąż prawdziwa wisienka na torcie, czyli play-offy. Zanim jednak do reszty zatracimy się w emocjonowaniu się pojedynkami w ramach fazy pucharowej, przyjrzyjmy się nieco temu, co możemy wywnioskować po zakończeniu pierwszego etapu rozgrywek zza wielkiej wody.

Największa niespodzianka splitu

fot. Riot Games

W naszym power rankingu, który opublikowaliśmy jeszcze przed startem wiosennej odsłony NA LCS, jako jedyny byłem pewny co do tego, że Echo Fox ma szansę na walkę o najwyższe lokaty w lidze. Oczywiście przed inauguracją rozgrywek mogliśmy oceniać ją tylko na podstawie tego jak wygląda ten skład oraz tego jaką formę poszczególni zawodnicy prezentowali w poprzednich miesiącach, ale doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że nie jest to ekipa, która utrzyma tradycję Echo Fox i znajdzie się tuż za premiowanymi awansem do play-offów lokatami. Mimo wszystko na pewno nie spodziewałem się tego, że Echo Fox aż tak dobrze będzie sobie radziło przez większą część splitu i ostatecznie swoje miejsce na fotelu lidera utraci poprzez przegrany tiebreak.

Spójrzmy jednakże na najważniejszych zawodników tejże formacji. Transfer Huniego z SK Telecom T1 do Echo Fox wywołał wiele kontrowersji, a fani NA LCS od razu zaczęli upatrywać w nim zawodnika przynajmniej o klasę wyżej od reszty toplanerów Ameryki Północnej. Koreańczyk faktycznie nadal jest w czołówce graczy górnej alejki w NA LCS i w moim uznaniu pełni rolę głównego carry tego zespołu. To właśnie on najczęściej dominuje swoją linię i w większości gier ma przewagę nad swoim oponentem, podczas gdy jego koledzy z dołu mapy zazwyczaj przegrywają swoje matchupy. Co więcej, Huni zadaje sporą część obrażeń swojej drużyny, co w przypadku pozostałych toplanerów w lidze jest raczej niespotykane.

Największą niespodzianką, jeśli chodzi o Echo Fox, jest postawa i dyspozycja Dardocha. Po jego zachowaniu w social media oraz podczas rozgrywek na scenie NA LCS widać, że jest piekielnie pewny siebie. Nie wywyższa się i nie jest w tym wszystkim arogancki, ale jest zdeterminowany i doskonale wie, do czego jest zdolny. Dlaczego jest niespodzianką tego składu? A no dlatego, że jeszcze w ubiegłym roku, czy to w CLG, czy też w Liquid, Dardoch zaliczał naprawdę niesatysfakcjonujące występy i większość przestała już w niego wierzyć. Amerykanin jest niesamowicie aktywny na mapie, kapitalnie rozgrywa środkową i późną fazę gry i bez dwóch zdań razem z Hunim jest filarem Echo Fox.

Wiem, że pewnie znajdzie się spora grupa osób, która uzna, że jako za niespodziankę tego splitu powinienem uznać 100 Thieves. Według mnie obydwie formacje w pełni zasługują na to miano. Echo Fox w pierwszej połowie splitu miało dziewięć zwycięstw i jedną porażkę, 100 Thieves dokonało tego samego, tylko że w drugiej części wiosennej rundy. Niemniej jednak uważam, że o wiele więcej osób nie wierzyło w sukces Echo Fox, a jednak wiemy już, że zajmą przynajmniej 4. miejsce w NA.

Ciekawą sprawą jest natomiast to, że w ostatniej kolejce ligi Echo Fox zdecydowało się wystawić dwóch zmienników, czego wynikiem było tylko jedno, zresztą niezbyt przekonujące, zwycięstwo oraz objęcie prowadzenia w lidze przez wyżej wymienione 100 Thieves. Pewnie nie dowiemy się co stało za tą decyzją. Możliwe, że trener z uwagi na pewny awans do półfinałów, postanowił dać szansę zdobycia doświadczenia na scenie młodym zawodnikom, a może Echo Fox faktycznie ma jakieś problemy wewnątrz głównego składu i niebawem zobaczymy roszady?

Największy zawód

Huhi
fot. Riot Games

W tym miejscu nie mogła znaleźć się inna drużyna, niż Counter Logic Gaming. Jak inaczej można nazwać fakt, że po raz pierwszy w historii NA LCS nie zobaczymy CLG podczas play-offów? To absolutna porażka i mam nadzieję, że już niebawem doczekamy się modyfikacji w tym składzie lub przynajmniej w zajmującym się nim sztabie szkoleniowym.

Zacznijmy jednak od samego początku. Przed rozpoczęciem wiosennego splitu cała piątka zakontraktowana przez CLG prezentowała się naprawdę przyzwoicie. W przerwie pomiędzy sezonem siódmym a ósmym, do drużyny przyjęto Reignovera, któremu miejsca w głównym składzie ustąpił niezbyt zadowalający OmarGod, a także Biofrosta, który wcześniej pokazywał się z dobrej strony w Teamie SoloMid. Trzon formacji został nienaruszony – włodarze organizacji zdecydowali się pozostać przy Darshanie, Huhim i Stixxay’u. Zanim rozgrywki NA LCS wystartowały znaczna większość fanów miała CLG za ekipę na miarę przynajmniej top 4 amerykańskiej ligi. Niestety… nie tym razem.

Counter Logic Gaming zazwyczaj było przyzwoicie przygotowane, jeżeli chodzi o pierwsze minuty poszczególnych potyczek. Zespół ten doskonale wiedział jak wykorzystać słabości rywali w początkowej fazie i zwykle to wychodziło. Problem jednak tkwił w tym, że po pierwszych, często bardzo owocnych, akcjach, coś się psuło i CLG nagle traciło swoje tempo. W środkowej części gier makro CLG przeważnie było piekielnie słabe, przez co nawet mimo posiadania sporej przewagi we wczesnej fazie, Darshan i reszta szybko podupadała i ostatecznie przegrywała starcia.

Naprawdę przykro było mi patrzeć na Stixxay’a, który przez większą część splitu radził sobie nad wyraz dobrze nawet pomimo tego, że jego drużynie nie szło zbyt dobrze. Wiele osób twierdziło, że to tylko dzięki aphromoo Stixxay zaczął istnieć wśród najlepszych marksmanów NA, ale podczas najsłabszego splitu w wykonaniu jego ekipy i tak udawało mu się zaliczać imponujące występy, co bez dwóch zdań potwierdziło, iż nie jest to byle jaki grajek. Ponadto warto zwrócić szczególną uwagę na to, że Stixxay był jednym z najbardziej aktywnych marksmanów w lidze i zajął drugie miejsce wśród zawodników tej roli pod względem liczby zadawanych punktów obrażeń na minutę.

Wyróżniający się gracz

Meteos
fot. Riot Games

Jeszcze nieco ponad dwa lata temu Meteos był raczej jednym ze słabszych dżunglerów w Północnej Ameryce, a to, jak bardzo wierzyła w niego jego ówczesna organizacja, najdobitniej obrazuje fakt, iż w głównym składzie zastąpiono go Haiem, który rzekomo odszedł wtedy na emeryturę. Fakt faktem później próbowano zbudować wokół niego skład do Challenger Series, ale tak czy inaczej jeszcze dwa lata temu widziano Meteosa jako dżunglera z dolnej półki. Dziś, wbrew wszystkim opiniom, Meteos jest na samym szczycie i tuż obok Cody’ego Suna jest największym zagrożeniem w 100 Thieves.

Kiedy Meteos był u szczytu swej kariery, czyli dokładnie pięć lat temu, meta w dżungli była strasznie zbliżona do tej, którą mamy teraz. Asami z rękawa w przypadku Meteosa były wtedy takie postacie jak Skarner czy Zac. Dziś postacie te przeżywają swój renesans i choć zostały nieco zmodyfikowane na przestrzeni tych paru lat, to jednak Meteos z całą pewnością czuje się na nich niczym ryba w wodzie. Obecna meta idealnie wpasowuje się w preferencje Meteosa, a jego potężne doświadczenie na scenie NA LCS dodatkowo ułatwia mu zadanie w kwestii kontroli wszelkich ruchów przeciwnego dżunglera.

Weteran północnoamerykańskiej sceny w ubiegłym sezonie miał już okazję występować u boku Ryu, chociaż była to przyjaźń z małymi przerwami, z uwagi na to, że Meteos współdzielił dżunglę z Inorim. Mimo wszystko z wypowiedzi Meteosa wynika, że bardzo dobrze dogaduje się z Koreańczykiem, co zresztą widać podczas meczów 100 Thieves. Ryu i Meteos niejednokrotnie pokazywali niesamowite zgranie, dzięki czemu Cody Sun mógł bez problemów rozwijać skrzydła w wielu starciach. Dodatkowymi atutami Meteosa są na pewno: świetne wyczucie czasu inicjacji, genialne ataki z flanki oraz jego spokojne i zrównoważone podejście do gier.

Kto pojedzie na Mid-Season Invitational?

CodySun
fot. Riot Games

Niewątpliwie jest to dość odważne stwierdzenie, ale 100 Thieves to aktualnie najsilniejsza drużyna Ameryki Północnej. Na ten moment w finałowej szóstce jedynym poważnym pretendentem do pokonania „Złodziei” bez wątpienia jest Team SoloMid, lecz o tym później. 100 Thieves zaczęło wiosenny split w całkiem dobrym stylu, ale w pewnym momencie zaczęło notorycznie przegrywać. Problemem oczywiście były liczne zmiany w League of Legends, słabe przygotowanie pod nowe aktualizacje oraz to, że była to zupełnie nowa formacja, której zawodnicy bali się mówić, co jest nie tak.

W wywiadach gracze 100 Thieves przyznawali, że podczas swojej słabej passy odblokowali się i przestali obawiać się o to, iż ktoś mógł czuć się urażony przez kilka słów krytyki. W końcu też całym shotcallingiem na dobre zajął się znany ze swoich umiejętności przywódczych aphromoo i 100 Thieves udało się wykreować swój własny styl. W ostatnich tygodniach ekipa ta mocno dominowała w północnoamerykańskich rozgrywkach, czego zwieńczeniem było odebranie graczom Echo Fox fotelu lidera.

Zatem co przemawia na korzyść 100 Thieves w play-offach? Jedną z głównych zalet na pewno będzie to, że zespół ten radzi sobie nad wyraz dobrze w rozgrywanym aktualnie w profesjonalnych ligach patchu, co mogliśmy zauważyć podczas dziewiątego tygodnia NA LCS. Każdy z zawodników jest w tym momencie w szczytowej formie, a w szczególności Cody Sun, który pośród marksmanów nie ma sobie równych. Dodatkowym atutem jest oczywiście możliwość prześledzenia tego, co zaprezentują ich przeciwnicy, którzy muszą przebrnąć przez ćwierćfinały.

Na horyzoncie widnieje jednak jedna mała przeszkoda, która może sporo namieszać w play-offach wiosennej odsłony NA LCS, a mianowicie jest nią wyżej wymieniony Team SoloMid. Podopieczni Reginalda od ostatnich paru kolejek radzą sobie imponująco dobrze i gdyby nie słaby start na początku ligi, to najprawdopodobniej teraz widzielibyśmy ich na samym szczycie zestawienia. TSM ma w swoich szeregach najlepszego midlanera w całej stawce oraz Zvena, który jest w imponującej formie. Bjergsen i jego koledzy odnaleźli swoją drużynową osobowość i jeśli miałbym wskazać kto może okazać się czarnym koniem play-offów wiosennego splitu, to oczywiście wybrałbym właśnie ich.

Transmisja

Wszystkie pojedynki w ramach fazy pucharowej wiosennej odsłony NA LCS 2018 będą transmitowane w języku polskim na oficjalnym kanale ESL.TV Polska. Więcej szczegółowych informacji na temat północnoamerykańskich rozgrywek znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Śledź autora tekstu na Twitterze — Uspek_

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Xron pierwszym półfinalistą BEAT Invitational Season 1, dziś do gry wchodzi Av3k

Inauguracyjny dzień BEAT Invitational Season 1 za nami. Pierwszy w tym roku głośniejszy turniej Quake Champions zgromadził kilka czołowych nazwisk świ...