Wunder
fot. Riot Games

G2 Esports z awansem do fazy grupowej Worlds 2018!

Nie było to najłatwiejsze zwycięstwo G2 Esports, ale koniec końców najważniejszy jest rezultat spotkania. Wygrana ekipy Marcina „Jankosa” Jankowskiego oznacza, że G2 zobaczymy wśród drużyn z czołowej szesnastki Worlds 2018. Z kolei przygoda Infinity eSports kończy się w tym miejscu i choć mistrzowie LLN nie zagrają w turnieju głównym Mistrzostw Świata, mogą wrócić do domu z podniesionymi głowami.

G2 Esports 3:1 Infinity eSports

Pierwszą krew w serii przelał Kim „Wadid” Bae-in po błędzie Diego „Arce” Arce Changa. Chwilę po dziesiątej minucie Infinity wyrównało stan złota zdobywając trzecie zabójstwo w grze i uprzednio niszcząc wieżę zewnętrzną. Dość zaskakująco to właśnie mistrz LLN lepiej kontrolował mapę, a G2 utrzymywało zbliżony poziom funduszy tylko dzięki udanej farmie na liniach. W 22. minucie ekipa ze Starego Kontynentu wreszcie wyrównała stan zabójstw, ale po wygranej 12 minut później walce Infinity zdobyło Nashora. Choć G2 podjęło jeszcze próbę powrotu do gry, po utracie Starszego Smoka i czterech graczy musieli pogodzić się z porażką w pierwszej potyczce.

Po przerwie błyskawicznie do ataku ruszył Jankos, który już w trzeciej minucie zdobył pierwsze zabójstwo. Na kolejną akcję musieliśmy jednak czekać blisko dziesięć minut, lecz w trzynastej minucie właśnie rozwiązał się worek fragów G2. Na każdej z linii podopieczni Fabiana „Grabbza” Lehmanna zgarniali kolejne zabójstwa i jeszcze przed dwudziestą minutą wysunęli się na bezpieczne prowadzenie. W 24. miuncie na konto G2 Esports powędrował Nashor, z pomocą którego nie tylko zdobyli dwa inhibitory, ale również wyrównali rezultat.

Stan zabójstw w trzeciej potyczce otworzyło po raz pierwszy Infinity po akcji na midzie już w czwartej minucie. Osiem minut później wyrównał Martin „Wunder” Hansen samodzielnie rozprawiając się z rywalem z linii. Mimo iż to G2 lepiej radziło sobie w kontroli mapy, teamfighty lepiej rozgrywali gracze Infinity eSports. Po wyłączeniu dwóch graczy reprezentanci płn. Ameryki Łacińskiej ruszyło na Barona, ale w chwilę po jego zdobyciu nikt już nie dzierżył wzmocnienia bestii. Zniszczenie inhibitora na midzie zepchnęło INF do defensywy, lecz na decydujący cios G2 czekaliśmy aż do 43. minuty.

Czwarte i decydujące jak się okazało starcie rozpoczęło się od zabójstwa w wykonaniu Luki „Perkza” Perkovića. Mimo to G2 Esports miało gigantyczne problemy po utracie wieży wewnętrznej na midzie. Po serii natarć INF G2 odpowiedziało tuż przed upływem pół godziny gry unicestwiając rywali. Niespełna dwie minuty później jednak na konto zespołu Sergio „Cotopaco” Silvy powędrował Nashor, a Kolumbijczyk i spółka pokonali czterech rywali. Nad G2 spowiły się czarne chmury i wszystko wskazywało na porażkę zespołu Jankosa. Polak wraz z kolegami pokazali jednak ducha walki i mimo utraty obu wież przy Nexusie udało im się ostatecznie wygrać tę potyczkę po rozstrzygającej walce o Barona.

Przed nami jeszcze jeden finał fazy play-in Worlds 2018. O awans do fazy grupowej powalczą G-Rex i SuperMassive. To spotkanie będziecie mogli obejrzeć w tym miejscu, a inne warte uwagi informacje dotyczące Worlds 2018 znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Dziś poznamy mistrza PGL Quake Champions Open

Trwa PGL Quake Champions Open, chociaż już bez Polaków, bo wczoraj z rumuńską imprezą pożegnał się Maciej "Av3k" Krzykowski. Ale nie ma się co zatrzym...