STS

Dzondzy: Wisła podchodzi do projektu LoL-a z ogromnym profesjonalizmem

Nie tak dawno temu Wisła Płock rozszerzyła swoją działalność w esporcie, podejmując współpracę z dywizją League of Legends. Spora część reprezentantów Nafciarzy to byli gracze Teamu DPD, którzy na polskiej scenie rywalizują już od dłuższego czasu. Na temat motywacji do gry w Teamie DPD, braku możliwości rozwoju oraz przyszłości w Wiśle Płock porozmawialiśmy ze wspierającym […]

Nie tak dawno temu Wisła Płock rozszerzyła swoją działalność w esporcie, podejmując współpracę z dywizją League of Legends. Spora część reprezentantów Nafciarzy to byli gracze Teamu DPD, którzy na polskiej scenie rywalizują już od dłuższego czasu. Na temat motywacji do gry w Teamie DPD, braku możliwości rozwoju oraz przyszłości w Wiśle Płock porozmawialiśmy ze wspierającym ekipy – Bartłomiejem „Dzondzym” Królakiem.


Daniel Kasprzycki: Przez ostatnie kilkanaście miesięcy występowałeś w Teamie DPD. Wiadomym było, że rzadko kiedy trenujecie i nie była to do końca drużyna na poważnie. Jak to wszystko wyglądało od środka, z Twojej perspektywy?

Bartłomiej „Dzondzy” Królak: To wszystko było na strasznym luzie. Nie mieliśmy żadnych zobowiązań, nie musieliśmy się stawiać na treningi na konkretne godziny. Czasami przed jakimiś finałami offline spinaliśmy się i faktycznie trenowaliśmy, ale tak ogólnie przez te półtora roku czułem się jakbym w ogóle nie był w żadnej drużynie. Tak to można podsumować. Szczerze pasowało mi to wtedy, bo byłem wtedy w klasie maturalnej i wtedy też nie byłem na tyle dostępny, żeby móc się stawiać na wszystkie treningi, bo nie wytrzymałbym kondycyjnie i nerwowo. Pasowało mi to, lubiłem to. Też trzeba zaznaczyć, że byliśmy świetnie zgraną paczką. Ja tak dobrze wspominam ten okres, a szczególnie grania z Celaverem. Paweł był dla mnie tak dobrym kolegą, zresztą podobnie jak Kuba, chociaż on czasami się na mnie trochę wyżywał (śmiech), ale ogólnie rzecz biorąc było naprawdę dobrze.

W pewnym momencie, bodajże na początku tego roku, mówiono o tym, że podjęliście współpracę z organizacją, która płaci Wam pieniądze, ale nie chce się ujawniać. Wiemy już, że to x-kom team. Co się stało, że ostatecznie x-kom nie chciał ogłosić Was oficjalnie?

Z x-komem to było tak, że na początku sami nie mieliśmy zielonego pojęcia czemu oni w ogóle chcą zerwać ten kontrakt. Po pewnym czasie dowiedzieliśmy się po prostu, że oni nie byli zainteresowani LoL-em i postanowili zainwestować tylko w dywizję w CS-a. Na początku chcieli prowadzić także drużynę LoL-a, ale nie wiem czy nagle im się odechciało, czy nie widzieli w tym potencjału – sam już nie mam pojęcia. Mieliśmy kontrakty, wspierali nas finansowo, wszystko było profesjonalnie dogadane. To była moja pierwsza styczność z tak profesjonalną organizacją, ale niestety ostatecznie nie doszło do dłuższej współpracy.

Skończyły się chęci x-komu, więc wróciliście do status quo i zostaliście razem jako Team DPD. Nie uważasz, że po tym jak już zdałeś maturę i musiałeś zdecydować co dalej chcesz robić w życiu, w DPD po prostu brakowało perspektyw?

W DPD tak jak mówiłem podobał mi się ten schemat, który prowadziliśmy, ale tylko do pewnego czasu. Zdałem matury i nagle miałem o wiele więcej czasu niż wcześniej i chciałem dużo osiągnąć w LoL-u (co dalej jest moim celem). Wtedy zaczęło mi to wszystko przeszkadzać. Ja sam ciągle wychodziłem z inicjatywą, żeby pograć scrimy i żeby ta gra drużynowa jakoś wyglądała. Brakowało chęci, ale na szczęście wtedy przyszła Wisła.

Zanim jeszcze poruszę temat Wisły Płock, to najpierw porozmawiajmy o zmianach w Teamie DPD w ESL Mistrzostwach Polski. Celaver odszedł ze składu, Kubon również. Mieliście multum zmian, które w końcu musiały zacząć Cię denerwować. Jak się czułeś z tym wszystkim?

Zmiany były po prostu potrzebne. Gracze odchodzili i musieliśmy kogoś znaleźć, bo przecież nie moglibyśmy grać w czwórkę. W takiej sytuacji sięga się po graczy, którzy są wolni na rynku. Pierwszą osobą po Kubonie był Mush… Teraz już wiemy, że to była zła decyzja. Tak samo było z Celaverem. Musieliśmy znaleźć nowego AD Carry i właściwie Renifer sam zgłosił się do nas, bo przecież byliśmy dość uznaną ekipą na scenie. Te wszystkie zmiany strasznie mnie irytowały. Jakby nie było LoL to w końcu gra drużynowa, więc potrzeba tego zżycia. A kiedy często są zmiany, to w pewnym momencie nie wiesz już jak ta drużyna ma w ogóle funkcjonować i jak chcesz ją prowadzić.

Zresztą było to widać w tych pierwszych tygodniach ESL MP. Nasze występy były po prostu jakąś porażką. Lepiej nam się grało z Kubonem i Celaverem, gdy nie mieli żadnych chęci do gry, niż takim składem, którym graliśmy na początku sezonu. Dobrze, że potem przyszedł Raven, który okazał się być najlepszym transferem w historii DPD.

Wiadomo już, że nie będziesz grał z Reniferem, bo on znalazł się w R-Six Team. Jak układała się wasza współpraca na dolnej alejce?

Z Konradem znamy się od bardzo dawna. Kiedyś graliśmy razem w różnych drużynach, ale trzeba to powiedzieć – ani ja nie pasuję do Renifera, ani Renifer do mnie. Z Celaverem czułem po prostu taką więź, a z Reniferem tego nie czuję. Ludzie musza do siebie pasować. Tak samo jest w życiu i tak samo jest w grze. Na pewno można powiedzieć, że Renifer jest utalentowany, ale nie dogadujemy się i nie ma co więcej na ten temat mówić.

Przejdźmy zatem do tematu Wisły Płock. W końcu gracie w organizacji. Gracie na poważnie i przede wszystkim jawnie. Czujecie się bardziej zmotywowani do gry?

W życiu gracza zawsze jest tak, że jak przychodzi organizacja, to od razu jest się bardziej zmotywowanym do pracy. To po prostu zawsze ze sobą współgra. Jeśli reprezentujesz jakąś organizację, to starasz się o wiele bardziej niż jakbyś grał dla siebie i kolegów.

Czym Wisła Płock różni się od organizacji, które po prostu dają graczom koszulki i przylepiają im nazwę?

Widać, że Wisła Płock na pewno nie jest taką organizacją. Uwierz mi, bo byłem w takich drużynach, które dawały nam koszulki na wyjazd i na tym się kończyła nasza współpraca. Sam się zdziwiłem, że Wisła tak działa. To pierwsza drużyna klubu sportowego, która ma jakiś konkretny pomysł na nasz rozwój i ogólnie na League of Legends, a nie rzucają pieniążki i koszuleczki i „niech się dzieje”. Wisła podchodzi do projektu LoL-a z ogromnym profesjonalizmem. W końcu możemy liczyć na trenera i menadżera. Ważne jest też to, że Wisła Płock nie chce, żebyśmy non stop grali i niczym innym się nie zajmowali, ale ma zamiar wypromować nas jako osoby, jako profesjonalnych graczy. Wisła chce z nas zrobić znanych i szanowanych ludzi, którzy będą przynosili tej marce sławę. Wszystko mi się podoba i nie mam na co narzekać.

Co z nowymi AD Carry? Jest ich dwóch, ale trudno znaleźć jakiekolwiek informacje na temat tych graczy. Graliście już jakieś wspólne mecze, jak układa wam się współpraca?

Kompletnie nie wiem skąd Elegy się urwał. Mało o nim słyszałem. Wiadomo, coś tam obiło mi się o uszy, ale mało wiedziałem na jego temat. Odkąd jestem w Wiśle, to oczywiście gramy ze sobą i trenujemy. Dodatkowo, skoro to jest mój nowy ad carry, to muszę grać z nim dodatkowo solo kolejki, żeby lepiej się zgrać. Botlane zawsze musi pracować jak jedno ciało, a tego nie wypracuje się po prostu na scrimach. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Ten chłopak jest strasznie skupiony i zdeterminowany. Czerpie trochę też z tego, że w końcu ma okazję potrenować z lepszym supportem, a takich jest bardzo mało na polskiej scenie. W zasadzie można ich zliczyć na palcach jednej ręki. Ja też trochę się już od niego nauczyłem, czego przykładem jest nasze Xayah + Rakan. Jeżeli chodzi o Avena, to też jest to mało znany gracz. Nie jest doświadczony, ale stara się i chce skorzystać z szansy, którą otrzymał. Mimo wszystko widać, że zarówno Aven, jak i Elegy mocno się stresują, bo zostali rzuceni na głęboką wodę. Dziwie im się, bo ja czuje się w tej drużynie jak z najlepszymi kolegami.

W końcu macie trenera. W końcu macie jakiekolwiek zaplecze szkoleniowie, bo ta współpraca z Leo i analitykami, którzy często na was narzekali chyba nie była udana. Teraz nareszcie wszystko będzie miało ręce i nogi. Myślicie, że teraz dzięki trenerowi wejdziecie na wyższy poziom?

Szczerze mówiąc ja nawet nie wiem kim byli ci wszyscy analitycy. Nigdy o nich nic nie słyszałem, a nagle wchodzę na Facebooka i widzę jakieś zażalenia na nasz temat. Kompletnie nie rozumiem tej sprawy. A co do Bakuażana, to on nigdy nie był związany z trenowaniem drużyn LoL-a, ale daliśmy mu szansę. Nie jest obeznany w tym wszystkim, bo jest nowy. Ja lubię się skupiać na poprawianiu gry poprzez analizę, a nie poprzez durne scrimowanie non stop. Daliśmy Bakuażanowi wskazówki, ogląda z nami scrimy i daje nam dodatkowe spojrzenie na nasze mecze, którego my często nie dostrzegamy. Wszyscy dają swoje pomysły i wszystko naprawdę dobrze wychodzi, jak na osobę, która nigdy nie miała styczności z trenerką.

Sądzisz, że DPD po reorganizacji w końcu stanie na nogi i nie będzie już tą drużyną, która zawsze pojawia się na finałach, ale z góry była skazana na porażkę?

Wydaje mi się, że finały tego sezonu ESL Mistrzostw Polski nie zweryfikują tego, co zdołaliśmy przetrenować, bo mało tego było. Dopiero na następnych turniejach będziemy mogli pokazać nasz prawdziwy potencjał i udowodnić naszą wartość. Wydaje mi się, że bez problemu możemy powalczyć o topowe miejsca, ale potrzebujemy czasu.

Do finałów ESL MP znów podchodzicie ze zmiennikami. Renifer już za parę dni nie będzie z wami grał. Matislaw z kolei musi zagrać, bo bucu nie mógł się pojawić. Myślisz, że mimo wszystko możecie sobie poradzić w Poznaniu? Tym bardziej, że na początku zmierzycie się z Illuminar?

Illuminar Gaming to ogromna przeszkoda do przeskoczenia, ale ciężko jest mi się wypowiadać na ten temat. Matislaw to totalnie inny gracz niż bucu. Oni są jak biegun północny i południowy, kompletnie się różnią. Nie tylko osobowościami, ale też stylem gry. Graliśmy przez ostatni tydzień z Matiaslawem, ale warunki lanowe wszystko zweryfikują. Trudno jest mi powiedzieć, ale tak jak mówięmieliśmy mało czasu na przygotowania i dopracowanie zgrania. Nie da się łatwo przestawić, bo przecież przyszedł zupełnie inny gracz, który mocno różni się od Marcina i nagle gra obróciła nam się o 360 stopni. Jeśli uda nam się złapać synergię w grze, to wygramy z Illuminar, ale jeśli się tak nie stanie, to nie mamy szans.

Co planujecie w najbliższych tygodniach i jakie są wasze możliwości, zwłaszcza patrząc na to, że na scenie jest teraz tyle mocnych ekip?

Wiem, że z Wisłą Płock uda nam się zwyciężać, nawet jeśli tyle zespołów jest tak silnych. Ja sam będę wkładał całe serce w to, żeby wychodziło nam jak najlepiej i czuje po prostu, że nam się uda. Na razie nie włożyliśmy w to wystarczająco dużo pracy, ale już niebawem będziemy trenować w naszym wyjściowym składzie i wszystko będzie dobrze. Każdy w drużynie jest zmotywowany. Takiej atmosfery nie było w DPD, bo tam każdy podchodził lekceważąco do wszystkich gier, a tutaj po prostu chcemy być najlepsi i dobrze reprezentować Wisłę Płock.


Pierwszy półfinał 17. sezonu ESL Mistrzostw Polski w League of Legends, w którym zobaczymy Illuminar Gaming oraz Wisłę Płock, rozpocznie się już za kilka minut. Wszystkie spotkania lanowych finałów ESL MP możecie obejrzeć na oficjalnym kanale ESL.TV Polska i na SPORT.TVP.PL. Więcej informacji na temat zmagań znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Afreeca Freecs

Pierwsze zwycięstwo Afreeca Freecs na Worlds 2018

Fani Afreeca Freecs mogą być nieco spokojniejsi o przyszłość swoich ulubieńców na Worlds 2018. Ekipa Kima "Kiina" Gi-ina po 26-minutowej potyczce poko...