behave
fot. ESL

Pątko w piątki: Nauczmy się wybaczać

Już za parę dni będziemy mogli świętować Boże Narodzenie. Wszyscy chcemy, aby przy wigilijnym stole panowała przyjemna, rodzinna atmosfera. Aby między nami nie było żadnych spięć, nikt nie darzył się niechęcią i nienawiścią. Nawiązując właśnie do tego świątecznego klimatu, chciałbym w ten piątkowy wieczór poruszyć bardzo ważny temat – wybaczanie. Wydawałoby się, że z esportem ma to mało wspólnego, jednak moim zdaniem fani elektronicznej rywalizacji wybaczać nie potrafią. Gracze, trenerzy czy inne osoby ściśle związane z naszym środowiskiem po popełnieniu jednego błędu mogą mieć przyszytą łatkę toksycznych przez całą dalszą karierę, mimo znaczącej poprawy i starań.

Do napisania tego tekstu skłonił mnie bardzo długi, emocjonalny wpis dżunglera Illuminar Gaming, Marcina „Behave’a” Pawlaka, znanego wcześniej także jako Qti3. Został on opublikowany po porażce z Pompa Teamem w finale PLE. Brzmiał następująco:

Zaczynając od samego początku, niecały rok temu na twitterze oraz na Facebooku Pawlak umieszczał swoje niezbyt stosowne wypowiedzi na temat polskiej sceny oraz innych graczy. „Dobrze, że polska scena zdycha. Bezwartościowy kraj bez przyszłości.”, czy „Ty autyzm masz w genach” w kierunku Konrada „KonDziSana” Sopaty. Brzmi źle, bardzo źle. Chwilę potem Adrian „hatchy” Widera publikuje sławny już komentarz, który brzmi:

Qtie za takie akcje powinien dostać competitive bana. Chociaż w sumie jakoś mocno go nie potrzebuję. I tak nikt nie chce z nim grać poważnego competitive.

Po pewnym czasie sprawa ucichła, a sam gracz kontynuował swoją karierę rywalizując na polskiej scenie w składzie Proxima. W tej drużynie niczego większego nie udało mu się jednak osiągnąć, przez co wyprowadził się do Turcji, gdzie grał w Beşiktaş Esports. Wraz z kolegami udało mu się wygrać regularny sezon oraz play-offy TCS, czyli drugiej tureckiej klasy rozgrywkowej, dzięki czemu zapewnił sobie awans do TCL.

Po tych wydarzeniach nastąpiło wielkie bum. Po odejściu Fryderyka „Veggiego” Kozioła, trenerem Illuminar zostaje ogłoszony hatchy. Ten sam hatchy, który kilka miesięcy wcześniej stwierdził, że Behave do profesjonalnej gry się po prostu nie nadaje. I ten sam hatchy po paru tygodniach współpracy z Lucjanem „Shlatanem” Ahmadem bierze do swojego składu właśnie Behave’a. Internet oczywiście wybuchł. Screenshoty wcześniej przytoczonych przeze mnie komentarzy Pawlaka były wklejane wszędzie, gdzie się tylko dało. „Przecież on za chwilę zostanie dyscyplinarnie zwolniony” albo „Zaraz go zawieszą za toxic” to opinie, które szerzyły się wśród całej społeczności. No prawie całej.

Przecież sam hatchy, który, przypomnijmy jeszcze raz, stwierdził, że Behave’a na scenie nie powinno być, wybiera go jako swojego dżunglera. To on dostrzegł w nim potencjał, zauważył poprawę i wybaczył wcześniejsze błędy. Nie twierdzę, że wszyscy od razu powinniśmy zrobić tak samo i zapomnieć mu wszystko, co napisał. Ostatnie dwa miesiące pokazują jednak, że Qti3 się po prostu zmienił. Od pewnego czasu w mediach społecznościowych dżunglera nie zaobserwujemy wyzwisk, a dyskusje z jego udziałem nie są zlepkiem wulgaryzmów i wyzwisk. Doskonale rozumie on swoje błędy z przeszłości i po prostu nie chce ich powtórzyć. Dlaczego nie jesteśmy w stanie po prostu wybaczyć mu jego pomyłek? Jak sam gracz wspomniał, są ludzie którzy potrafią wchodzić na social media jego kompanów i wyzywać ich tylko z tego powodu, że mają w drużynie gracza, który rok wcześniej nieprzychylnie wypowiedział się na temat polskiej sceny i graczy.

Tym bardziej, że często w innych przypadkach, nawet tych esportowych, sami chcemy wybaczenia. Ale to dopiero wtedy, kiedy zagrożone jest uczestnictwo gracza lub drużyny w jakimś poważniejszym turnieju. Na myśli mam teraz znaną wszystkim sytuację Patryka „Patitka” Fabrowskiego, który nie mógł grać w kwalifikacjach do WESG z powodu VAC bana na koncie, na którym grał kilka lat wcześniej. „To było kilka lat temu”, „przecież już nie gra na cheatach”, „raz popełnił błąd i jest za to ukarany, niesprawiedliwe” – huczał internet. Z jednej strony, obydwie osoby popełniły w swojej przeszłości błąd szkodzący jakiejś społeczności, za który miały zapłacić. Z drugiej, mogłoby się wydawać, całkiem odmienna sytuacja. W końcu co ma ban i brak możliwości uczestnictwa do bycia krytykowanym, a nawet wyzywanym przez fanów esportu przez to, że sam wcześniej wyzywał. Wulgaryzmy tych kibiców… ekhem, nie bójmy się tego powiedzieć, pseudokibiców, nie są przecież w stanie uniemożliwić zawodnikowi gry, prawda? NIEPRAWDA!

Jak sam post Behave’a pokazał, takie zachowanie ze strony innych ludzi mocno wpływa na głowę gracza. Być może rzeczywiście fizycznie nie uniemożliwia gry w danej drużynie czy też turnieju, ale potrafi mocno zablokować psychicznie. Gracz nie chce ryzykować, bo boi się, że przy ewentualnym błędzie on, a nawet koledzy z drużyny zostaną zwyzywani z jego powodu. Gdy zapytałem o to Qtiego, potwierdził moje słowa:

Czułem dosyć dużą presję. Być może też dlatego pierwsze gry po dołączeniu do Illuminar były bardziej pasywne z mojej strony. Później stopniowo grałem na coraz większym luzie, jednakże na finałach PLE towarzyszył mi ogromny stres.

Sam wspomniał, jak bardzo denerwował się przed meczem z Pompą w Gliwicach. Miał coś do udowodnienia, chciał swoje złe winy z przeszłości odkupić dobrą grą na ważnym turnieju i pokazać polskim fanom, że jest coś wart.

Dla mnie jednak ten mecz niczego na jego temat nie pokazał. Dużo więcej pokazało jego wcześniejsze i późniejsze zachowanie. Całkowita zmiana osobowości, zero agresji wobec innych, brak negatywnych „akcji” z jego udziałem. I ten post na Facebooku w którym nie bał przedstawić się swoich uczuć. Apeluję do wszystkich krytykujących go za zachowanie sprzed roku, wczujcie się w świąteczny klimat i wyczyśćcie mu konto, bo Behave znacząco poprawił swoje zachowanie przez ten rok. Każdy popełnia błędy i każdy będzie je popełniał, a ludzie w esporcie jakoś przyzwyczaili się do krytykowania graczy, trenerów czy analityków za zachowanie sprzed lat. Dla tych, którzy go nie tyle krytykują, co wręcz wyzywają, mam jeden cytat który, tak mi się wydaje, idealnie pasuje do zaistniałej sytuacji:

Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem


Był to kolejny tekst z serii Pątko w Piątki. Felietony ukazują się, jak sama nazwa wskazuje, w piątki w godzinach wieczornych.

Śledź autora felietonu na twitterze.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Sebekx: Kolejny rok będzie dla mnie przełomowy, bo w końcu spróbuję swoich sił za granicą

Pierwsze miesiące tego roku były dla niego niesamowicie udane, jednakże później wszystko wywróciło się do góry nogami. Sebastian „Sebekx” Smejkal, któ...