fot. ESL/Helena Kristiansson

Cloud9 i Astralis zabierają głos w sprawie przyszłości CS:GO. „Gra w obecnym kształcie nie ma ekonomicznego sensu”

W świecie CS:GO w ostatnich tygodniach zrobiło się gorąco. Choć turniejowa karuzela jeszcze nie ruszyła, to jednak temat rozgrywek w 2020 roku już teraz wzbudza spore emocje. I to jak na razie niekoniecznie te czysto związane z rywalizacją na serwerze. Nic zresztą dziwnego, skoro jeszcze w grudniu pojawiły się pierwsze przecieki na temat powstającej zamkniętej ligi, która miałaby stanowić konkurencję dla zmagań organizowanych przez ESL.

Przed kilkoma dniami Jarek „DeKay” Lewis dotarł również do informacji sugerujących, że nowe rozgrywki pod opiekę ma wziąć FACEIT. Te wieści kolejny raz wstrząsnęły sceną Counter-Strike’a i znów doprowadziły do dyskusji. Niemniej na tym nie koniec, bo amerykański dziennikarz, powołując się na swoje źródła, zakomunikował również, że decyzję co do przyszłości podjęło już Cloud9, które według niego weźmie udział w powstającej lidze o roboczej nazwie „B Site”. Niestety, przed długi czas nie doczekaliśmy się żadnego komentarza do wszystkich tych pogłosek ze strony organizacji. Zmieniło się to jednak dziś, bo na pytania portalu DBLTAP odpowiedzieli przedstawiciele C9 oraz Astralis.

Głos w tej gorącej sprawie zabrał Dan Fiden, prezes Cloud9. Ten nie tylko potwierdził powyższe doniesienia, lecz wytłumaczył także, dlaczego jego organizacja zobowiązała się zaangażować w projekt „B Site”. – Po pierwsze, musimy postawić sprawę jasno: CS w obecnym kształcie nie ma ekonomicznego sensu ani dla zespołów, ani dla organizatorów turniejów. Próbując to naprawić, organizatorzy zbytnio starają się, aby wszystko było jak najłatwiejsze do przyjęcia dla firm, które nie znają się na esporcie w ogóle, a CS w szczególności. […] Po drugie, nigdy nie mieliśmy zamiaru unikać konkretnej firmy, a nasz projekt nie jest nastawiony przeciwko żadnemu organizatorowi – powiedział.

– Osobiście spędziłem wiele miesięcy, pracując oko w oko z kierownictwem ESL, próbując znaleźć kompromis, który byłby dla nich odpowiedni i poprowadził zespoły w kierunku zrównoważonego rozwoju ekonomicznego. Niestety, rozmowy te zakończyły się niepowodzeniem. Powodem jest to, że nie chcieliśmy przyznać ESL wyłączności, o której dużo się ostatnio mówi – tłumaczy Fiden. – Ostatecznie podjęliśmy współpracę z FACEITEM z wielu powodów, ale jednym z nich było to, że zrozumieli oni, iż aby CS mógł się rozwijać w dłuższej perspektywie czasowej, wszyscy w ekosystemie potrzebują drogi do ekonomicznej opłacalności – organizatorzy turniejów, zespoły i gracze – dodał.

W wypowiedzi Dana Fidena znajdziemy również fragment mówiący o przewadze lig franczyzowych nad otwartymi rozgrywkami. – W 2015 prywatne pieniądze inwestycyjne zaczęły napływać do esportu na dużą skalę. […] Było jednak za wcześnie i inwestorzy wspierali wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia esportowe – zespoły w najróżniejszych grach, organizację turniejów, platformy coachingowe itp. W 2018 i 2019 roku inwestycje były już znacznie bardziej skoncentrowane na organizacjach z reprezentacją w ligach franczyzowych. Jest ku temu powód: inwestorzy wierzą w bezpośrednie relacje, jakie te drużyny mają z kibicami, oraz długoterminową, bezpieczną pozycję, jaką zajmują w tych ligach.

Nieco światła na przyszłe decyzje zespołu rzucił także rzecznik prasowy Astralis. – Musimy jeszcze podjąć ostateczną decyzję co do tego, gdzie będziemy grać. Za nowymi formatami ligi kryje się wiele dobrych pomysłów, a obie koncepcje stanowią potencjalnie dużą poprawę dla zawodników i drużyn, zapewniając wszystkim stronom niezbędny długoterminowy, zrównoważony rozwój. Wszyscy jednak powinniśmy być świadomi, że przekazanie kluczy jednemu graczowi na rynku może wiązać się z kosztami dla ekosystemu i zaszkodzić całemu Counter-Strike’owi, więc musimy postępować ostrożnie.

– Uważamy, że obie ligi muszą być przejrzyste co do ogólnych warunków. […] Valve w swoim wrześniowym wpisie na blogu dało jasno do zrozumienia, że nie pozwoli na zagrywki, które mogłyby zagrozić ekosystemowi, więc powinniśmy otwarcie rozmawiać o tym, jak to ma wyglądać. […] Podczas gdy my wszyscy jesteśmy tutaj z miłości do gry, Astralis Group, jak i inne zespoły, mają zobowiązania wobec naszych akcjonariuszy. Zwroty finansowe i zrównoważony rozwój są niezbędne, aby utrzymać zespoły przy życiu i nadal inwestować w graczy i infrastrukturę. Zawodnicy mają jednak swoich reprezentantów w CSPPA, a drużyny powoli zaczynają dostosowywać się do tego, co składa się na zdrowe uczestnictwo w ligach i turniejach, więc generalnie jesteśmy pozytywnie nastawieni do tego, że już niedługo branża zbliży się do zrównoważonej przyszłości – dodał przedstawiciel Astralis.

Portal DBLTAP zamieścił również informację, że próbował skontaktować się z czterema zespołami, które według doniesień podpisały już umowy współpracy z projektem ESL, lecz nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Warto zaznaczyć, że w najbliższych dniach w Paryżu odbywać będzie się szczyt dotyczący ESL Pro League.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Zespół dychy zagra o 50 tysięcy dolarów!

Choć United Masters League Season 2 to rozgrywki wyłącznie internetowe, to ich puli nagród nie powstydziłyby się raczej żadne zawody lanowe średniego...